Koszule należycie wyprasowane

Choć wynik był na styku, nie da się ukryć, że na Stadionie Śląskim rządziła warszawska Polonia.

Dave Gnaase (z prawej) znakomicie sprawował się w roli defensywnego pomocnika Czarnych Koszul. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus

Nie minął kwadrans, a było wiadomo, że Ruchowi ugrać cokolwiek będzie u siebie bardzo trudno. Po golach topowego pierwszoligowego snajpera Łukasza Zjawińskiego i byłego zawodnika Niebieskich Roberta Dadoka Czarne Koszule wygrywały 2:0 już w 12 minucie. Ale tu nie o minutach, lecz o sekundach trzeba pisać! Dawno Chorzowianie nie weszli w mecz tak... beznadziejnie. Raz, że Polonia sama stwarzała okazje. Dwa, że ułatwiali im to gospodarze. Minęło mniej niż 180 sekund gry, a fatalne straty pod własną bramką zaliczyli Bartłomiej Gradecki i Aleksander Komor. Chwilę później w środku pola futbolówkę stracił Szymon Szymański – i tu już był gol.

Ruch miał duże problemy z przebijaniem się przez zwarte szeregi stołecznych. Dobrze wyglądał duet stoperów Souleyman Cisse – Jakub Budnicki, a szefował w drugiej linii Dave Gnaase – który po godzinie efektownym uderzeniem zza pola karnego trafił na 3:0. Zresztą słowo „efektowny” pasowało do sobotniej postawy Polonii, bo choć nie była to może wirtuozeria jak u Pepa Guardioli, to jednak Czarne Koszule znakomicie operowały futbolówką, a klasa indywidualna jej zawodników była widoczna gołym okiem. Jak na skalę ekstraklasowego zaplecza to naprawdę solidna ekipa, a gdyby porównywać obie drużyny pozycja na pozycję – to poloniści wyraźnie przeważaliby w takim zestawieniu.

Niewiele wskazywało, że Niebieskich stać będzie na urwanie choćby punktu, ale punkt zwrotny pojawił się w 70 minucie – rzut karny po nabiciu ręki Ilkaya Durmusa. Wykorzystał go Szymański, a po chwili było już 2:3, gdy po dośrodkowaniu Jakub Jendryki głową trafił Daniel Szczepan! Ni z tego, ni z owego słaby w sobotę Ruch mógł uniknąć porażki, tym bardziej że chwilę potem w poprzeczkę trafił jeszcze Mateusz Szwoch. Było to jednak złudne wrażenie obrazu spotkania, w którym rywal był zdecydowanie lepszy. Polonia narobiła sobie „smrodu”, ale przez zdecydowaną większość czasu wyglądała jak zespół walczący o ekstraklasę. Ruch? Po 3 kolejkach wiosny ma tylko punkt. U siebie przegrał już w tym sezonie trzykrotnie, a za każdym razem z rywalem z województwa mazowieckiego – jeszcze z Pogonią Siedlce i Zniczem Pruszków.

Piotr Tubacki

9 MECZÓW z rzędu bez porażki notuje obecnie Polonia Warszawa. Aż w 7 z nich zdobyła komplet punktów.


Gol bez radości

Robert Dadok gra sezon życia. Pochodzący spod Cieszyna skrzydłowy strzelił w Chorzowie 8. gola w tym sezonie, do czego dołożył 4 asysty – a to wszystko w 22 meczach w 1. lidze! Gdy w sobotę podwyższył na 2:0, nie celebrował. Wiosną 2024 roku zagrał bowiem w Ruchu 10 spotkań zwieńczonych jedną bramką. Za młodu zaś mieszkał przez kilka lat na Chorzowie Batorym i regularnie chodził na mecze Niebieskich jako zawodnik Stadionu Śląskiego Chorzów.

Chcieli Bieleckiego

Kiedy Bartłomiej Gradecki wpuścił trzeciego gola, z trybun poniosło się gromkie... „Jakub Bielecki, Jakub Bielecki!”. – Nie ma co tutaj komentować. Kibice zawsze mają prawo wyrazić swoją opinię i trzeba jej wysłuchać – skwitował nawoływania o rezerwowego bramkarza, ulubieńca trybun, trener Waldemar Fornalik. Gradecki nie zawalił przy żadnym z goli, obronił 2-3 trudniejsze uderzenia, ale zaliczył też dwie fatalne straty, szczególnie w drugiej minucie. Nie popisał się także przy drugiej bramce dla Pogoni w Siedlcach, gdy źle się ustawił na przedpolu. Nie brak uzasadnionych sugestii, że 26-latek... nie dosypia. W połowie stycznia urodził mu się bowiem syn.

GŁOS TRENERÓW

Waldemar FORNALIK: - Trudno jest powiedzieć coś mądrego po takim meczu, szczególnie po pierwszej połowie. To nie był Ruch, do jakiego przyzwyczailiśmy się w ostatnim czasie. Trzeba też podkreślić bardzo dobrą grę Polonii, agresywną, ze składnymi akcjami To jedna z najlepiej punktujących drużyn w lidze, ale tu nie chodzi o szukanie usprawiedliwienia. Nie poznawałem niektórych swoich zawodników. Nie pamiętam takiego początku, by przeciwnik w dwie minuty miał dwie sytuacje stuprocentowe.

Mariusz PAWLAK: -Mecz wspaniały przede wszystkim dla kibiców. Zmieniało się wiele rzeczy, na które mieliśmy i nie mieliśmy wpływu. Cieszy nas wejście w mecz. Chcieliśmy zagrać początek na naszych zasadach, bo w poprzednim spotkaniu, ze Zniczem, kompletnie się to nam nie układało. Zespół chciał „sprzedać” to, nad czym ostatnio pracowaliśmy. To jest proces. Cieszymy się, że Polonia wygrała w Chorzowie, ale zaraz mogą być mecze, w którym nie będziemy grać tego, co chcemy.


OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Ruch Chorzów – Polonia Warszawa 2:3 (0:2)

0:1 – Zjawiński, 5 min, 0:2 – Dadok, 12 min, 0:3 – Gnaase, 63 min, 1:3 – Sz. Szymański, 70 min (karny), 2:3 – Szczepan, 73 min (głową)

RUCH: Gradecki – Konczkowski, Komor, Lukić, Karasiński (90+1. Mezghrani) – Sz. Szymański – Szwoch (86. Ventura), Nagamatsu – Jendryka (86. Lachendro), Kolar (46. Szczepan), Ceglarz (62. Szwedzik). Trener Waldemar FORNALIK.

POLONIA: Kuchta – Janasik (46. Terpiłowski), Cisse, Budnicki, Durmus – Gnaase – Vega, Vitalucci (80. Piotrowski), Wojciechowski (74. Klukowski), Dadok (74. Mróz) – Zjawiński (68. Kostorz). Trener Mariusz PAWLAK.

Sędziował Karol Arys (Szczecin). Widzów 8658. Żółte kartki: Lukić, Szczepan

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się