Kosztowne gapiostwo

Indywidualne błędy piłkarzy „Białej Gwiazdy” kosztują drużynę stratę punktów.

Marko Poletanović (z tyłu) po dwóch meczach pauzy może zacząć rywalizację z Kotwicą w pierwszym składzie. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

WISŁA KRAKÓW

Wisła już dziś wraca do rywalizacji po reprezentacyjnej przerwie. Jej rywalem będzie Kotwica Kołobrzeg, która nieźle sobie radzi mimo problemów kadrowych wynikających z trudnej sytuacji finansowej.

Kotwica nie „pęka”

Beniaminek Betclic 1. Ligi w tym roku zdobył cztery punkty, o trzy mniej niż krakowianie. Raz przegrał i zanotował aż cztery remisy. – Stracili tylko cztery gole. Z teoretycznie lepszymi rywalami są w stanie się zmobilizować i skutecznie bronić całym zespołem. Scenariusz meczu może być taki, że będą się bronić nisko, ale nie wykluczam, że zagrają odważnie, by się pokazać. Pozytywnym impulsem jest dla nich to, że mogli zgłosić zawodników już przed ostatnią kolejką. Morale na pewno są tam wysokie, my musimy być tak samo zdeterminowani, a piłkarsko mamy piłkarzy na dobrym poziomie – mówi Mariusz Jop.

Trener Wisły nawiązywał do problemów kadrowych przeciwnika, który wiosnę zaczął z problemami ze skompletowaniem kadry meczowej. Nowych graczy mógł zgłaszać dopiero po uregulowaniu zobowiązań finansowych. W tym tygodniu do zespołu prowadzonego przez Piotra Tworka dołączył Japończyk, 26-letni Yudai Nawate. Ten ofensywny pomocnik mieszka w Polsce od kilku lat. Występował w Warmii Olsztyn, Pisie Barczewo, a przez ostatnie półtora sezonu w Dębie Dębno z IV ligi.

Wysoka cena

„Biała Gwiazda” przed przerwą na kadrę przegrała w Legnicy 1:2. Choć krakowianie wiedzieli, że rywale potrafią zdobywać bramki z dystansu, dwukrotnie zostawili im sporo miejsca i w takich sytuacjach Kamil Broda wyciągał piłkę z siatki. We wcześniejszym meczu wyjazdowym z Arką Gdynia brzemienne w skutkach okazały się błędy przy rzutach rożnych. – Można to poprawić poprzez analizy, rozmowy indywidualne, treningi i my to robimy. Czasami czyjeś gapiostwo, ludzki błąd powoduje, że zawodnik drużyny przeciwnej jest sprytniejszy. Przy naszym sposobie krycia jeden na jeden w rzutach rożnych indywidualne gapiostwo jest bardzo kosztowne. Jak piłka spadnie blisko rywala, to często ten zawodnik pozostaje bez presji z naszej strony – przyznaje Jop.

W ostatnim czasie poprawiła się sytuacja kadrowa wiślaków. Do gry gotowy jest Marko Poletanović, który pauzował przeciwko Górnikowi Łęczna i Miedzi ze względu na uraz odniesiony w Gdyni. Nie ma już ryzyka, by się odnowił i defensywny pomocnik może wyjść nawet w pierwszym składzie. – Kontuzja jest zaleczona, przez ostatni tydzień trenował w pełnym wymiarze – mówi Jop. Powrót Serba jest ważny nie tylko ze względu na jego klasę piłkarską. W środku może zagrać z Jamesem Igbkeme, bo mało prawdopodobne jest, by szkoleniowiec postawił na Kacpra Dudę, który krótko odpoczywał po występach w kadrze. Z tego też powodu do bramki, po odpokutowaniu kary jednego spotkania, może wrócić Patryk Letkiewicz. Choć Kamil Broda w Legnicy zagrał dobrze, młodszy bramkarz może skorzystać na tym, że jest młodzieżowcem. Intensywny czas w narodowych barwach ma za sobą także środkowy obrońca Mariusz Kutwa, który mógłby wypełnić przepis, więc trener Jop tym razem zdecyduje się raczej na parę Alan Uryga – Wiktor Biedrzycki.

Pechowy występ

Blisko powrotu do gry jest także Marc Carbo, w pełni trenujący z drużyną. Jeżeli Hiszpan będzie gotowy do występów w spotkaniach o stawkę, Jop będzie miał kłopot bogactwa wśród środkowych pomocników. W sparingu z Banikiem Ostrawa B zaprezentował się Bartosz Talar, ale jego czeka jeszcze powrót do optymalnej dyspozycji fizycznej, ponieważ wypadł z gry na ponad rok. Jutro ma pomóc trzecioligowym rezerwom, które wiosną straciły przewagę nad strefą spadkową, za co posadą zapłacił szkoleniowiec. Pecha miał natomiast Filip Baniowski, który ze zgrupowania reprezentacji U-18 wrócił z urazem barku.

Michał Knura