Koszmar Legii

Tego mało kto się spodziewał. Warszawski zespół został rozgromiony na Cyprze przez AEK Larnaka.

Klęska Legii w Larnace! W akcji Steve Kapuadi i Hrvoje Milicević (z prawej). Fot. Wojciech Dobrzyński / Press Focus

ELIMINIACJE LIGI EUROPY  

Na kameralnym, 8-tysięcznym stadionie w Larnace, gdzie mecze rozgrywa też reprezentacja Cypru, od początku wiele się działo. Zaczęło się od tego, że skuteczny w ostatnim czasie Jean-Pierre Nsame znowu skierował piłkę do siatki rywali.

Niewykorzystane szanse

W 3 minucie Kameruńczyk został wypuszczony w bój przez Claude Goncalvesa i po minięciu byłego bramkarza m.in. Jagiellonii Zlatana Alomerovicia skierował futbolówkę do siatki. Niestety, jak pokazały powtórki, był na minimalnym spalonym i gol dla Legii nie został uznany. Warto przypomnieć, że przed tygodniem w rywalizacji z Banikiem w eliminacjach Ligi Europy nie uznano Nsame z powodu spalonych dwóch bramek.

Kilka minut po nieuznanym golu gorąco zrobiło pod bramką legionistów. Głową dobrze uderzał Valentin Roberge, ale piłka wylądowała na poprzeczce. Gospodarze atakowali i dopięli swego. Po dobrym zagraniu Francuza Jeremie Gnali świetną akcją popisał się znany z latgry w Gironie Pere Pons. Uderzył celnie, futbolówkę próbował jeszcze zatrzymać Jan Ziółkowski, ale ta wpadła do siatki i Żółto-zieloni prowadzili. W ich składzie był jeden Cypryjczyk, wspomniany Roberge, ale to zawodnik urodzony we Francji i tam przez lata grający, naturalizowany w 2022 roku.

AEK niedługo cieszył się z prowadzenia. Po dobrze rozegranym wolnym przez Bartosza Kapustkę świetnym uderzeniem głową popisał się nie kto inny jak Nsame. Dla doświadczonego napastnika był to – licząc wszystkie mecze – czwarty gol w czwartym kolejnym meczu.

Do szatni warszawska jedenastka powinna była schodzić z prowadzeniem. Najpierw szanse mieli Kapustka i Nsame, ale Alomerović nie dał się zaskoczyć. Z kolei w doliczonym czasie, a pierwsza połowa została przedłużona aż o pięć minut, znakomitej okazji nie wykorzystał Paweł Wszołek (świetna interwencja golkipera AEK-u), a zaraz potem technicznym uderzeniem popisał się Nsame, ale piłka minęła cel.   

Fatalna końcówka

Co nie udało się Wojskowym, wyszło… Karolowi Angielskiemu. Polski napastnik zespołu z Larnaki wykorzystał świetną akcję swoich kolegów, niewysokiego Wenezuelczyka Yersona Chacona i świetnego dośrodkowania Gnali (druga asysta). Angielski trafił głową i Kacper Tobiasz po raz drugi musiał wyciągać futbolówkę z siatki. Zaraz potem Wszołek wybijał piłkę sprzed linii bramkowej. Początek drugiej połowy był słaby w wykonaniu legionistów, którzy nie potrafili złapać rytmu, niepotrzebnie faulowali, dając rywalowi szanse na kolejne dośrodkowania, po których pod bramką drużyny z Warszawy było gorąco i gdzie kolejnego gola szukał groźny z przodu Angielski.       

Nic nie pomogły też zmiany i wprowadzenie na boisko choćby Ryoyi Morishity. Z każdą kolejną minutą – przy odczuwalnej temperaturze 33 st. Celsjusza – legioniści słabli, nie mając żadnych argumentów, co wykorzystał rywal. W końcówce piękną bramkę po technicznym uderzeniu zdobył wszędobylski Chacon. Było 3:1, ale nie był to koniec koszmaru Legii, bo najpierw znakomitą okazję zmarnował rezerwowy Enzo Cabrera, a zaraz potem swojaka zaliczył Mileta Rajović. Z taką dyspozycją zespół trenera Iordanescu nie ma co szukać w rozgrywkach Ligi Europy i najpewniej zostanie mu – jak w zeszłym roku – Liga Konferencji.  

(zich)       

◼   AEK Larnaka – Legia Warszawa 4:1 (1:1)

1:0 – Pons (16), 1:1 – Nsame (18 głową), 2:1 – Angielski, 48 min, 3:1 – Chacon (79), 4:1 – Garcia (85 głową)    

AEK: Alomerović – Ekpolo, Roberge (27. Miramon), Garcia, Gnali (64. Suarez) – Pons, Milicević, Ledes – Ivanović (90. Amyn), Angielski (63. Cabrera), Chacon. Trener Imanol IDIAKEZ.

LEGIA: Tobiasz – Wszołek, Ziółkowski, Kapuadi, Vinagre – Biczachczjan (70. Morishita), Kapustka, Augustyniak, Goncalves (70. Chodyna) – Nsame (80. Rajović), Stojanović (54. Alfarela). Trener Edward IORDANESCU.

Sędziował Horațiu Fesnic (Rumunia). Widzów 5000. Żółte kartki: Ekpolo – Biczachczjan, Kapustka, Ziółkowski. Czerwona kartka: Kapustka (90+7. druga żółta).   

Rewanż 14 sierpnia w Warszawie.