Koronowanie arabskiego króla
Marokańskie rezerwy okazały się lepsze od jordańskiej podstawy – i wygrały 11. edycję Arab Cup!
Dogrywka była potrzebna, aby rozstrzygnąć decydujące spotkanie na Lusail Stadium. Fot. Marokański ZPN
PUCHAR NARODÓW ARABSKICH
Maroko wygrało przedostatnią edycję Arab Cup, która odbyła się w 2012 roku. Wczoraj zaś dorzuciło triumf numer dwa, po dogrywce pokonując 3:2 Jordanię. To ciekawe o tyle, że jedna z potęg Afryki na arabski puchar pojechała bez swoich największych gwiazd, które czekają w blokach na rozgrywany na ich ziemi Puchar Narodów Afryki. Reprezentacja Maroka B, jak w praktyce należy ją określać, nie była nawet prowadzona przez selekcjonera Walida Regraguiego, a przez trenera U-23 Tarika Sektiouiego.
To jednak wystarczyło, by pokonać Jordańczyków - wicemistrzów Azji, i to tych faktycznych. Brakowało im właściwie tylko Moussy Al-Taamariego, największej gwiazdy, który jest podstawowym skrzydłowym francuskiego Stade Rennais (w ostatni weekend strzelił gola i asystował ze Stade Brest). Był za to Ali Olwan, który jest czwartym najskuteczniejszym zawodnikiem w kadrze Jordanii i najskuteczniejszym z obecnie w niej grających (Al-Taamari ma niewiele mniej). Marokańczykom Olwan strzelił dwa razy, ale to było za mało. Rezerwowy 35-letni Abderrazak Hamdallah, który wchodził z ławki na mundialu w Katarze, lecz ostatnio nie łapał się do reprezentacji, także skompletował dublet: najpierw – w 87 minucie – zapewniając drużynie dogrywkę, a już w niej samej trafiając na wagę zwycięstwa.
Wcześniej odbywał się mecz o 3. miejsce pomiędzy „braćmi” – Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Do przerwy było 0:0, ale druga połowa się nie odbyła. To wszystko za sprawą opadów tak intensywnych, że boisko kompletnie nie nadawało się do gry. Sędzia musiał odwołać spotkanie i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zostanie dokończone.
(PTub)
0:1 – Tannane (4), 1:1 – Olwan (48), 2:1 – Olwan (68), 2:2 – Hamdallah (87), 2:3 – Hamdallah (100).
