Kopciuszek wyeliminowany
W piłce wszystko jest możliwe! Sporting odrobił trzybramkową stratę z Norwegii i zameldował się w ćwierćfinale. Ciekawie było nie tylko w Lizbonie!
Bernardo Silva niby chował rękę, ale wystawił łokieć i zrobił ruch do piłki. Fot. PAP / EPA
Na drodze awansu Manchesteru City do 1/4 finału Champions League stała przeszkoda w postaci trzech goli zapasu, z jakimi przyjechał na Wyspy Real. Piłkarze Pepa Guardioli wyszli zmotywowani, żeby odwrócić losy rywalizacji. Motywacja spadła jednak już po 20 minutach, ponieważ pojawiła się kolejna przeszkoda, a chodziło o zagranie kapitana Bernardo Silvy. Portugalczyk ręką zablokował strzał jednego z zawodników Królewskich, sędziowie sprawdzili sytuację i podyktowali rzut karny, który wykorzystał Vinicius Junior (w pierwszym meczu zmarnował jedenastkę). Tyle że gospodarze nie złożyli broni i jeszcze w pierwszej połowie doprowadzili do wyrównania za sprawą Erlinga Haalanda. W przerwie trener Realu dokonał ciekawej zmiany – Andrij Łunin zastąpił w bramce Thibauta Curtoisa. Ukrainiec musiał zachować cały czas czujność, bo Obywatele do końca starali się zmniejszyć straty. Gola jednak nie strzelili, a go stracili – w doliczonym czasie po raz drugi trafił Vinicius Junior, co dało Realowi zwycięstwo.
Jedno miasto, zmienne losy
Piłkarze Chelsea w pierwszym spotkaniu na Parc des Princes próbowali dotrzymać kroku gospodarzom i dwukrotnie doprowadzali do wyrównania, ale ostatecznie w drugiej połowie dostali trzy ciosy i przegrali 2:5. Paryżanie w Londynie postanowili nie bawić się w kotka i myszkę, chcąc szybko dobić rywali. I tak też się stało – najpierw gola zdobył Chwicza Kwaracchelia, a kilka minut później prowadzenie podwyższył Bradley Barcola, uderzając technicznie pod poprzeczkę. W drugiej połowie gola koledze pozazdrościł Senny Mayulu, który także pięknie uderzył i dobił Chelsea, która nie zdobyła nawet honorowej bramki.
Inny londyński klub, Arsenal, pokazał się z lepszej strony i pokonał Bayer Leverkusen. Po pierwszym meczu sprawa awansu była otwarta, ponieważ w Niemczech padł remis 1:1. U siebie zawodnicy Mikela Artety zdominowali rywala i po golach Eberechiego Eza oraz Declana Rice’a awansowali do czołowej ósemki. Zwłaszcza bramka tego pierwszego była szczególnej urody. 27-latek przyjął piłkę, z którą od razu się odwrócił i jeszcze z powietrza uderzył nie do obrony.
Koniec bajki o kopciuszku
Bodo/Glimt w Lizbonie po raz szósty z rzędu wyszło na mecz Ligi Mistrzów tą samą jedenastką, co zdarzyło się po raz pierwszy klub w historii tych rozgrywek. Kolektyw jednak nie pomógł. Hymn odśpiewany a cappella przez kibiców na początku spotkania dodał energii zawodnikom Sportingu, a najwidoczniej stremował gości. Lizbończycy po pierwszej połowie prowadzili 1:0 po golu wychowanka Goncalo Inacio. Na tym jednak gospodarze się nie zatrzymali i w drugiej części dołożyli trafienia Pedro Goncalvesa oraz Luisa Suareza (z rzutu karnego), które doprowadziły do dogrywki. W dodatkowe pół godziny Sporting wszedł idealnie, ponieważ już na początku gola strzelił Maximiliano Araujo, potem kolejnego dołożył Rafael Nel. Lwy odwróciły wynik i jednocześnie zakończyły bajkę kopciuszka z Norwegii. Dopiero po raz piąty w historii Ligi Mistrzów drużyna, która przegrała w pierwszym meczu trzema bramkami, zdołała odwrócić wynik i awansować do kolejnej rundy.
A już dzisiaj kolejne ekscytujące spotkania!
Miłosz Cebo
1/8 finału Ligi Mistrzów – rewanże
◾ Sporting – Bodo/Glimt 5:0 (1:0, 3:0; 4:0). Pierwszy mecz 0:3. Awans: Sporting1:0 – Inacio (34), 2:0 – Goncalves (61), 3:0 – Suarez, (78. karny), 4:0 – Araujo (92), 5:0 – (120+1)
◾ Chelsea – PSG 0:3 (0:2). Pierwszy mecz 2:5. Awans: PSG0:1 – Kwaracchelia (6), 0:2 – Barcola (15), 0:3 – Mayulu (62)
0:1 – Junior (22), 1:1 – Haaland (41), 1:2 – Junior (90+3)
◾ Arsenal – Bayer Leverkusen 2:0 (1:0). Pierwszy mecz 1:1. Awans: Arsenal1:0 – Eze (36), 2:0 – Rice (63)
MECZE ŚRODOWE
Godzina 18.45◼ Barcelona - Newcastle (pierwszy mecz 1:1)
Godzina 21.00◼ Bayern Monachium - Ataalnta (6:1)
◼ Liverpool - Galatasaray (0:1)
◼ Tottenham - Atletico Madryt (2:5)
