Kopciuszek i nietypowe derby
Europa swoje, a świat – swoje. Przedstawiciele których kontynentów połaszą się na dwa ostatnie bilety na mundial?
Boliwijczycy liczą, że Ramiro Vaca przybliży ich do awansu na czwarte mistrzostwa świata. Fot. Marty Jean-Louis/SIPA USA/PressFocus
BARAŻE INTERKONTYNENTALNE
Reprezentacje Starego Kontynentu we własnym gronie walczą o 4 bilety na mistrzostwa świata. Z kolei wszystkie pozostałe federacje globu na dwóch meksykańskich stadionach MŚ 2026 zagrają o 2 kolejne, ostatnie miejsca wśród uczestników MŚ 2026.
Kapitan z piątej ligi
Zespołów jest sześć, podzielono je na dwie ścieżki – po trzy w każdej. W obu przypadkach najsilniejsze ekipy wg. rankingu FIFA, tj. Demokratyczna Republika Konga oraz Irak, trafiły do finałów, podczas gdy pozostali muszą rywalizować w półfinałach o to, aby zagrać z tymi właśnie najmocniejszymi. Afrykanie czekają na kogoś z dwójki Nowa Kaledonia – Jamajka.
Udział tych pierwszych w barażu interkontynentalnym nie jest bynajmniej niespodzianką. Gdy poszerzono skład uczestników MŚ, po raz pierwszy w historii strefa Oceanii otrzymała zagwarantowane jedno miejsce na turnieju. A jako że w tym wyspiarskim regionie hegemonem niczym Bayern w Niemczech i PSG we Francji jest Nowa Zelandia, to ograła w finale eliminacji Kaledończyków, zgarniając bilet na mundial. Przegrany finału zyskał z kolei możliwość gry w play offie – i oto oni! Kim są w ogóle Les Cagous? Te kilka wysepek tworzy francuskie terytorium zamorskie, stąd też ich piłkarska federacja jest powiązana z Francuskim ZPN-em. Kluby z Nowej Kaledonii mogą na przykład rywalizować w Pucharze Francji. Nie może więc dziwić, że wielu jej reprezentantów urodziło się lub gra we Francji – raczej w drużynach z niskich lig. Wielu jednak faktycznie urodziło się na Oceanie, jak np. kapitan Cesar Zeoula, zawodnik piątoligowego US Chauvigny. Największą gwiazdą Les Cagous jest jednak piłkarz, który... dopiero może zadebiutować. 29-letni Angelo Fulgini obecnie gra w Arabii Saudyjskiej, ale w przeszłości zaliczył ponad 200 występów Ligue 1. Urodził się w Wybrzeżu Kości Słoniowej, choć jego ojciec jest Francuzem pochodzenia włoskiego, a matka – pochodzi z Nowej Kaledonii. Wyspiarze mocno na niego liczą, choć nie ma co ukrywać – Jamajka, mająca dla odmiany angielską przeszłość kolonialną, jest murowanym faworytem.
Wrócili do korzeni
W drugiej ścieżce – by zawalczyć o mundial z Irakiem – zagrają Boliwia i Surinam. Mecz to będzie nietypowy, bo choć zmierzą sięprzedstawiciele federacji południowoamerykańskiej z północnoamerykańska, to przecież Surinam... leży w Ameryce Południowej. W praktyce mowa więc o derbach, bo oba kraje oddziela tylko Brazylia. Z piłkarskiego punktu widzenia ten półfinał będzie ciekawszy, ponieważ kadry obu ekip są podobnie wyceniane. Czemu Surinamczycy – którzy nigdy nie zagrali na mundialu – wybrali CONCACAF zamiast CONMEBOL? Zadecydowały względy kulturowe i historyczne (holenderski kolonializm), a także sportowe, bo przez lata De Natio byliby narażeni na srogie lanie od znacznie wyżej notowanych Latynosów. Teraz mają jednak w składzie kilku graczy wyszkolonych w Holandii, którzy postanowili wrócić do korzeni – Sheraldo Becker, Jean-Paul Boetius, Joel Piroe, Tjaronn Chery, Shaquille Pinas. Co ciekawe, z Boliwią zadebiutuje na surinamskiej ławce nowy selekcjoner, 71-letni Holender Henk ten Cate. Jego poprzednik, Stanley Menzo, zrezygnował po eliminacjach, bo nie udało mu się wywalczyć awansu bezpośredniego i istniały różnice zdań między nim a działaczami.
Piotr Tubacki
Ścieżka 1Piątek: Nowa Kaledonia – Jamajka (4.00)
Wtorek: DR Konga – ? (23.00)
Ścieżka 2
Czwartek: Boliwia – Surinam (23.00)
Środa: Irak – ? (5.00)
