Konstelacja gwiazd

Nie ma żadnej gwarancji, że wszystkich awizowanych zobaczymy w akcji.

Sidney Crosby zapewne znów będzie kapitanem Kanady, tym razem w igrzyskach olimpijskich. Fot. SIPA/USA / Press Focus

NHL

Wprawdzie do turnieju olimpijskiego w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo pozostało ponad siedem miesięcy, ale już teraz zapowiada się atrakcyjnie. Po raz pierwszy od 2014 roku o medale rywalizować będą bowiem hokeiści NHL. Oprócz gospodarzy zagrają Czechy, Dania, Finlandia (obrońca tytułu), Francja, Kanada, Niemcy, Łotwa, Słowacja, Szwecja, Szwajcaria i USA. Wszystkie zespoły ogłosiły wstępne... 6-osobowe kadry i wśród 72 powołanych znalazło się 60 zawodników klubów NHL.

Niewątpliwie warto tu wymienić kilka gwiazd, które niebawem będziemy mogli podziwiać na igrzyskach. Finom będzie przewodził Aleksander Barkow, kapitan Floridy, który miał już okazję wystąpić w IO w Soczi, gdzie niczym specjalnym się nie wyróżnił, ale był wtedy u progu kariery. Teraz będzie wspomagany przez trio z Dallas: świetnego napastnika Mikko Rantanena oraz defensorów Miro Heiskanena i Esę Lindella. Nie mogło zabraknąć Sebastiana Aho (Carolina), który grał trzy razy w mistrzostwach świata i będzie miał szansę debiutu w IO. Bramkarza Juuse Sarosa mieliśmy okazję zobaczyć w akcji podczas niedawno zakończonych MŚ.

Finowie bronią tytułu, jednak cała uwaga skupia się na ekipach zza Atlantyku. Powszechnie się uważa, że gdyby reprezentacje Kanady i USA zmobilizowały wszystkich najlepszych, wówczas inni nie mieliby szans. W ekipie Klonowego Liścia jednym tchem są wymieniani napastnicy Sidney Crosby (Pittsburgh), Nathan MacKinnon (Colorado) i Connor McDavid (Edmonton) – aż trudno sobie wyobrazić, co by było, gdyby wystąpili w jednej formacji!

Zespół USA ze swoimi gwiazdami na pewno będzie groźny dla najbliższych sąsiadów. Bracia Brady i Matthew Tkachukowie (Ottawa, Florida), Jacek Eichel (Vegas) i Auston Matthews (Toronto) to gwarancja odpowiedniej ofensywy. Natomiast Quinn Hughes (Vancouver) oraz Charlie McAvoy (Boston) są głównym fundamentem defensywy, ale obaj potrafią też wesprzeć kolegów w ataku.

W pozostałych zespołach również są liderzy, którzy decydują o ich obliczu. Czesi, mistrzowie świata z 2024 roku, mają w swoich szeregach m.in. napastników Davida Pastrnaka i Pavla Zachę (obaj Boston), Ondreja Palata (Tampa Bay) czy obrońcę Radko Gudasa (Anaheim), który grał już na IO w 2014 roku. Z kolei Niemcy zacierają ręce z radości, bo w końcu w ich drużynie będzie można zobaczyć Leona Draisaitla (Edmonton), najlepszego strzelca tego sezonu. Silną ekipę będzie miała Szwecja, wszak Victor Hedman (Tampa Bay) i Rasmus Dahlin (Buffalo) to gwarancja stabilnej gry w obronie, zaś William Nylander (Toronto), Adrian Kempe (Los Angeles), Lucas Raymon (Detroit) czy Gabriel Landeskog (Colorado) zapewnią siłę w ofensywie. Szwajcarzy, wicemistrzowie świata, mają wyrównany skład. Kevin Fiala (Los Angeles), Nico Hischier (New Jersey), Roman Josi (Nashville), Nino Niederreiter (Winnipeg) to gwarancja jakości. Słowacy będą mieli swoją gwiazdę Juraja Slafkovskiego (Montreal), który poprowadził zespół do brązowego medalu ostatnich IO w Pekinie. Z kolei Tomas Tatar (New Jersey, w nowym sezonie Zug) i Erik Cerna (Tampa Bay) swoim doświadczeniem mogą wiele wnieść do drużyny.

Trudno przedstawić wszystkich, którzy zostali wybrani do kadr, choć zbiór gwiazd nie gwarantuje dobrze funkcjonującego zespołu. O tym zadecydują umiejętności i doświadczenie selekcjonerów reprezentacji, a w sumie nie ma żadnej gwarancji, że wszystkich awizowanych zobaczymy na mediolańskiej tafli. 

(ws)