Konsekwencja, głupcze!
CZADOBLOG - Paweł Czado
Nagle okazało się, że Probierz jest wyjątkowo miernym trenerem, ludzie, którzy jeszcze kilka dni temu przymilnie się do niego uśmiechali, dziś odwracają się od niego z odrazą, publicznie, w różnych programach wypowiadają się o nim z lekceważeniem i pogardą.
Zmiana selekcjonera w trakcie cyklu eliminacyjnego przypomina mi otwieranie komórki z węglem, który trzeba w wiadrze zanieść na drugie piętro, bo zimno i w piecu trzeba rozpalić. Nagła zmiana to jak wściekłe zerwanie skobla. Na chwilę jest zadowolenie, można ten węgiel zabrać… Tyle że nie można już tej kłódki zamknąć, bo przecież nie ma na czym. Przeprowadzana nagle zmiana selekcjonera to właśnie zerwanie kłódki.
„Gospodarka, głupcze!” – tak brzmiała oryginalna fraza Jamesa Carville'a, która padła w 1992 roku, kiedy doradzał prezydentowi Billowi Clintonowi. To hasło, przyznacie, zawsze idealne do sparafrazowania. No to już! To, co dzieje się teraz wokół reprezentacji, najłatwiej skwitować hasłem: „Konsekwencja, głupcze!”
Połączenie słów „konsekwencja” i „futbol” jest w moim mniemaniu jak najbardziej uzasadnione. Niech przykładem będą jedni z najlepszych – czyli Niemcy. W ostatnich stu latach mieli dwunastu selekcjonerów, cztery razy zdobyli mistrzostwo świata. A my? Mieliśmy dwunastu tylko w XXI wieku!
Dlatego zawsze śmieszy mnie to kuriozalne przekonanie, że wywalenie stolika z kartami, założenie na plecy skrzydeł husarskich, wskoczenie na lajkonika i zadęcie w trąby jerychońskie zbawi Polskę, polską piłkę i polską rzeczywistość. Oczywiście – Michał Probierz z pewnością popełnił wiele błędów, ale kiedy i jakie - często nie jesteśmy w stanie nawet sobie uzmysłowić, bo... nie mamy o tym pojęcia. Nas interesują jedynie, co jest zrozumiałe, wyniki. Ale kiedy analizy sportowej i na czynniki pierwsze reprezentację rozbiera kibic, który jest jednocześnie dziennikarzem, to można jedynie się uśmiechnąć. Zawsze bawi mnie też, gdy słyszę w knajpie podczas meczu, że: „X powinien teraz zagrać do Y, a ten durny Probierz nie potrafi im tego przekazać, co nawet jako Franiu Moczygemba widzę na pierwszy rzut oka".
Rozśmiesza mnie dramatyczny ton tych, którzy domagają się zgilotynowania Probierza jako selekcjonera, w kontekście pewności, że jego następca zmieni styl, wyniki. Rozśmiesza mnie dramatyczny ton tych, który twierdzą, że po decyzji PZPN – nie ma dla nas ratunku. A już sformułowania o bojkocie wywołują we mnie odruch wymiotny. Dokładnie w tych momentach widać dla kogo najważniejsza jest reprezentacja. Nawołują do tego ludzie o rozdętym ego, z chełpliwym przekonaniem, że mogą mieć wpływ na decyzje personalne na szczytach polskiej piłki.
Jeszcze jedno, już na koniec: nie znoszę kiedy w szale prowadzenia kogoś na szafot narusza się jego godność osobistą, a wycie tłuszczy przy takich okazjach zwyczajnie mnie mierzi. Także i dlatego nie przyłączę się do wyjącego tłumu antagonistów Michała Probierza.
