Koniec ze stołówką
Nowa sala szermiercza w Gliwicach powstanie w ciągu roku kosztem około dziewięciu milionów złotych.
W taki warunkach trenują zawodnicy Piasta Gliwice. Za rok ma się to zmienić. Fot. Piast Gliwice
SZERMIERKA
Ta informacja szczególnie ucieszyła Macieja Chudzikiewicza. – To będzie dla nas bardzo duży przeskok jakościowy po 19 latach treningów w zaadaptowanej stołówce szkolnej – powiedział blisko 76-letni trener, który Piastem związany jest od 1958 roku. – Teraz dysponujemy pięcioma niewymiarowymi planszami, a w nowej części będzie osiem pełnowymiarowych i pełne zaplecze sanitarne. Obecnie prawie setka zawodników korzysta z dwóch maleńkich szatni – dodał były szkoleniowiec kadry narodowej szpadzistów.
Chwila, która trwa... 19 lat
Chudzikiewicz zaznaczył, że rozbudowę obiektu obiecywali poprzedni prezydenci miasta. – Teraz w końcu znalazły się na to pieniądze, a najważniejsze, że już trwa realizacja. W 1964 roku, kiedy Egon Franke jako zawodnik Piasta zdobył złoty medal olimpijski, klubowa sala szermiercza była najładniejsza w Europie. Leżała na terenie Huty 1 Maja, która potem została zlikwidowana. Hala podzieliła jej los... Zawodnicy nie mieli się gdzie podziać, a ponieważ stołówka Technikum Łączności nie była używana, miasto dołożyło nam trochę pieniędzy na jej zaadaptowanie. Miało to być rozwiązanie „na chwilę”, trwa 19 lat – opowiadał kierownik sekcji szermierczej Piasta.
Zaznaczył, że najważniejsza dla zawodników była... podłoga. – Stołówka miała twardą, betonową. Dlatego postawiono małe legary i dopiero na nich plansze do treningów. Z tego powodu nie mamy problemów z kontuzjami stawów skokowych, bo to jest „pływająca podłoga”. I taka też będzie nawierzchnia w nowej części, która zgodnie z umową z wykonawcą ma być gotowa za rok – dodał.
Zauważył ze śmiechem, że Piast wyszkolił trzy i... pół medalisty olimpijskiego: wspomnianego Franke (złoto i srebro w 1964 roku w Tokio odpowiednio we florecie indywidualnie i w drużynie oraz brąz w tej ostatniej konkurencji cztery lata później w Tokio), Bohdana Gonsiora (brąz w drużynie szpadzistów w 1968 roku w Meksyku), Adama Wierciocha (srebro w drużynie szpadzistów w 2008 roku w Pekinie) i Rubena Limardo Gascona.
Zasłużyli na normalny obiekt
– Kiedy ten ostatni wywalczył w 2012 roku w Londynie złoty medal, powiedział, że należy się on w połowie Wenezueli, a w połowie Polsce. Chyba więc zasłużyliśmy na jakiś normalny obiekt treningowy, aby dalej osiągać sukcesy. Na pewno zrobimy uroczyste otwarcie – podsumował trener.
Na budowę sali samorząd Gliwic zarezerwował 9,2 mln złotych. – Na tę inwestycję gliwickie środowisko sportowe czekało od lat. Szermierka ma w naszym mieście piękną tradycję, a nowy obiekt pozwoli ją rozwijać w nowoczesnych i komfortowych warunkach. Chcemy, by Gliwice były miejscem, w którym młodzi sportowcy mogą trenować na najwyższym poziomie – powiedziała prezydentka Gliwic, Katarzyna Kuczyńska-Budka.
Nowa część będzie dysponować składaną widownią na 56 miejsc, z możliwością jej powiększenia do 91. Po zakończeniu modernizacji obiekt pozwoli na jednoczesny trening 26 zawodników na 13 planszach szermierczych.
Jak poinformował rzecznik prezydenta miasta Mariusz Kopeć, samorząd stara się o pozyskanie dofinansowania w wysokości 3,239 mln zł w ramach rządowego Programu inwestycji o szczególnym znaczeniu dla sportu – Edycja 2025.
Piotr Girczys (PAP)
