Koniec podśmiechujek?
Mecz z Liverpoolem może być dla Arsenalu symbolem, który przybliży ich do upragnionego mistrzostwa.
Czy po zakończeniu sezonu piłkarze Kanonierów również będą mieli takie uśmiechy, jak po ostatniej wygranej z Bournemouth? Fot. Jeremy Landey/Focus Images/MB Media/PressFocus
ANGLIA
Kanonierzy czekają na tytuł od 2004 roku, będąc od wielu lat obiektem podśmiechujek ligowych rywali. Tylko Tottenham się nie śmiał, ale on chociaż w zeszłym roku zdobył Ligę Europy. Arsenal, odkąd w grudniu 2019 roku przejął go Mikel Arteta, dźwignął tylko dwie Tarcze Wspólnoty (superpuchar) oraz jeden Puchar Anglii. W ostatnich trzech latach więcej trofeów zdobył... Manchester United. To słaby wynik ekipy z Londynu, szczególnie że pod wodzą Artety Arsenal urósł (w teorii) do miana angielskiego top3 obok Manchesteru City i Liverpoolu. Trudno jednak traktować go w pełni poważnie, gdy Obywatele i The Reds regularnie wkładają do gablot prestiżowe tytuły, a Kanonierzy muszą zadowalać się w najlepszym wypadku „ściepkami”.
Czy w tym sezonie się to zmieni? Londyńczycy są na dobrej drodze, bo przed bieżącą kolejką mieli 6 punktów przewagi nad City. Liverpool, choć był w top4, nie przekonuje swoją grą, a trzecia w tabeli Aston Villa raczej nie ma odpowiedniej jakości, by trzymać tempo tych najsilniejszych. Zresztą niedawno Arsenal rozgromił ją u siebie aż 4:1, a teraz podejmie właśnie Liverpool. Gospodarze będą faworytem i chcą coś udowodnić z kilku powodów. Po pierwsze, The Reds to po prostu światowa czołówka. Po drugie, w ostatni dzień sierpnia przegrali z nimi 0:1, gdy pięknym strzałem z wolnego w końcówce popisał się Dominik Szoboszlai. Po trzecie, Liverpool jest aktualnym mistrzem. Choć pokonanie go nie należy obecnie do grona zadań z serii tych niemożliwych, może stanowić pewnego rodzaju symbol: że Arsenal też potrafi i idzie w dobrym kierunku.
– Co jest największą siłą Arsenalu? Ciekawe pytanie! Chyba to, że... nie mają słabych stron – mówił przed dzisiejszym hitem trener Liverpoolu Arne Slot. – Tracą bardzo mało bramek, potrafią strzelać gole zarówno z gry, jak i po stałych fragmentach, mają świetne pomysły na budowanie akcji, potrafią też grać długimi podaniami. Mają wszystko – chwalił Holender. Do tego należy też przecież dopisać znakomitą kadrę, która obecnie nie jest nękana dotkliwszymi kontuzjami. Zresztą warto przytoczyć nazwiska, jakie Arteta miał do dyspozycji w trakcie ostatniego meczu z Bournemouth na ławce rezerwowych: Arrizabalaga, Lewis-Skelly, White, Norgaard, Merino, Eze, Trossard, Saka, Jesus... Każdy z nich po wejściu na boisko nie obniży ogólnego poziomu zespołu!
– Jesteśmy podekscytowani. W końcu zagramy z aktualnymi mistrzami. Mamy coś do udowodnienia. Jesteśmy liderem i chcemy utrzymać ten stan. Żeby wygrać z Liverpoolem, musimy być doskonali przez cały mecz. Wiemy, jak go wygrać. Musimy to tylko pokazać – zapowiedział Mikel Arteta, który w 3 dotychczasowych starciach ze Slotem jeszcze nie zwyciężył.
Piotr Tubacki
PREMIER LEAGUE
◼ West Ham United – Nottingham Forest 1:2 (1:0)1:0 – Murillo (13, sam.), 1:1 – Dominguez (55), Gibbs-White (89)
◼ Czwartek: Arsenal – Liverpool (21.00)
