Koniec ery tłustych kotów
Miasto i Edward Łukosz kolejny raz podniosą kapitał drugoligowca spod Klimczoka, by mógł on wyjść na prostą. Symbolem życia ponad stan była długa lista darmowych karnetów VIP.
Za skonstruowaniem młodszej i znacznie tańszej kadry Górali ma stać trener Marcin Włodarski. Fot. Szymon Jaszczurowski/Podbeskidzie Bielsko-Biała
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Jednym z najpoważniejszych obciążeń, z jakimi musi się obecnie mierzyć Podbeskidzie, jest przegrana batalia sądowa z byłym prezesem. Przypomnijmy, że sprawa dotyczy pożyczki, której Krzysztof Przeradzki udzielił spółce w czasie pełnienia swojej funkcji. Zgodnie z nieprawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, o której pisaliśmy na łamach „Sportu”, bielski klub musi zwrócić 500 tysięcy złotych wraz z odsetkami i kosztami procesu, które narosły łącznie do kwoty blisko 100 tysięcy złotych. To potężny cios w i tak już mocno nadszarpnięty budżet, co wymusza niemal natychmiastowe znalezienie dodatkowych funduszy na uregulowanie zobowiązań.
To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Spirala wysokich kosztów wynika z lat życia ponad stan w czasach pierwszoligowych, gdy klub - jeszcze za prezesury Bogdana Kłysa - ogłosił trzyletni plan powrotu do ekstraklasy, który skończył się bolesnym spadkiem do drugiej ligi. Wiceprezydent miasta Igor Kliś, nadzorujący spółkę po odejściu Piotra Kuci, zapowiada głęboką restrukturyzację. Pierwsze kroki już podjęto - wypowiedziano umowę z firmą od lat wożącą drużynę na mecze i ogłoszono przetarg na wyłonienie nowego kontrahenta. Klub ma zredukować liczbę etatów w strukturze administracyjnej oraz postawić na młodszą i znacznie tańszą kadrę zawodniczą. W tym ostatnim pomóc ma trener Marcin Włodarski i jego kontakty z czasów pracy selekcjonera reprezentacji młodzieżowej. Pierwsze efekty było widać już w trakcie zimowego okienka, pozyskując Oskara Tomczyka, Kamila Sochania, Jarosława Czerwika czy Radosława Kanacha.
Ważnym rozstrzygnięciem będzie kolejne podniesienie kapitału spółki. Radni przyjęli nowelizację uchwały budżetowej w której zapisane zostało 1,8 mln zł na objęcie przez gminę nowych akcji klubu. Równocześnie taką samą kwotę wyłożyć ma drugi, mniejszościowy akcjonariusz Edward Łukosz. Pozyskane w ten sposób 3,6 mln zł ma pozwolić nie tylko spłacić pożyczkę wobec byłego prezesa, ale również rozłożyć na raty zadłużenie wobec innych instytucji.
Symbolem nowego porządku stało się radykalne cięcie listy darmowych karnetów VIP. Z około 90 osób uprawnionych do bezpłatnego wejścia na stadion, gdzie w loży honorowej czekał suto zastawiony stół z alkoholami (koszt jednego karnetu to 2400 zł na sezon), ostało się jedynie 30 nazwisk. Decyzja o odebraniu przywilejów wielu byłym działaczom, urzędnikom i prezesom miejskich spółek wywołała w kuluarach niemałą burzę. Czy te decyzje wystarczą, by ostatecznie wyprowadzić Podbeskidzie na prostą?
(gru)
