Koniec chudych lat?

Efekt Mavungi i nowa pewność siebie. O tym, jak Polki wróciły na koszykarską mapę Europy.

Cztery mecze, cztery wygrane. Jest się z czego cieszyć! Fot. Kosz Kadra

KWALIFIKACJE EUROBASKETU

Po czterech kolejkach pierwszej fazy eliminacji mistrzostw Europy sytuacja jest klarowna: z 27 startujących drużyn tylko pięć zachowało status niepokonanych. W tym prestiżowym gronie znajdują się Polki. Nasza reprezentacja dwukrotnie pokonała Słowaczki, które w rankingu FIBA plasują się aż o 10 pozycji wyżej.

Polska jako jedna z pierwszych reprezentacji oficjalnie przypieczętowała awans do drugiej rundy. Wygrana nad Słowacją była jedynie postawieniem kropki nad „i” w kwestii naszej dominacji. Imponujący bilans +104 w tzw. małych punktach dowodzi, że w tej grupie podopieczne Karola Kowalewskiego grają obecnie we własnej lidze.

Skalę rozczarowania naszych południowych sąsiadów najlepiej oddaje wpis jednego ze słowackich kibiców na profilu tamtejszej federacji: „Przed rozpoczęciem kwalifikacji byliśmy faworytami. Okazało się, że Polska była wyraźnie lepsza w obu meczach. Kiedyś coś takiego było nie do pomyślenia. To prawie niewiarygodne, jak oni poszli do góry, a jak my upadliśmy. Wielkie rozczarowanie”.

Przełamanie klątwy końcówek

Polska kadra, która od 2015 roku pozostawała poza turniejem głównym EuroBasketu, wykonała w ostatnich latach gigantyczny skok jakościowy. Sygnał do zmian nadszedł już w poprzednich kwalifikacjach, gdy Polki sensacyjnie ograły w Belgii ówczesne mistrzynie kontynentu. Wówczas jednak brakowało stabilizacji – trzy kolejne spotkania z Litwą i Belgią kończyły się minimalnymi porażkami po dramatycznych końcówkach. Dziś ten problem wydaje się melodią przeszłości. W obecnej kampanii Biało-czerwone nie tylko ogrywają wyżej notowane rywalki, ale przede wszystkim zachowują zimną krew w decydujących fragmentach meczów.

Efekt Mavungi i przebudzenie liderek

Skąd tak gwałtowna zmiana oblicza kadry w ciągu kilkunastu miesięcy? Nie da się ukryć, że kluczowy impuls przyszedł „zza biurka” – konkretnie z Kancelarii Prezydenta RP, który przyznał polskie obywatelstwo Stephanie Mavundze. Jej rola w zespole jest nie do przecenienia; to postać o znaczeniu Jordana Loyda, a być może nawet większym. Była MVP pamiętnego starcia w Antwerpii w ostatnią środę w Koszalinie potwierdziła wielką klasę. Na pierwsze 14 punktów zdobytych przez naszą kadrę, zawodniczka rodem z Zimbabwe rzuciła aż 12!

Bez Mavungi te sukcesy mogłyby nie nadejść, jednak jej obecność działa stymulująco na resztę zespołu. Przy naturalizowanej liderce skrzydeł dostają inne zawodniczki:

◼ Kamila Borkowska: W środę zagrała mecz marzeń, dominując pod koszem, punktując i seryjnie zbierając piłki. „Atmosfera w Koszalinie była cudowna. Dla takich kibiców chciało się grać” – mówiła po swoim najlepszym występie w kadrze.

◼ Filary zespołu: Klaudia Gertchen, Weronika Telenga oraz Liliana Banaszak to dziś zawodniczki znacznie bardziej doświadczone i pewne swych umiejętności.

◼ Wsparcie z obwodu: Słowa uznania zebrały również rozgrywająca Julia Niemojewska oraz debiutantka Klaudia Wnorowska.

Uznanie w oczach rywali

Trener Karol Kowalewski tak podsumował grę zespołu: – Kiedy trzeba było wykazać się dojrzałością i trafić trudne rzuty, robiliśmy to. Wykorzystaliśmy nasz atut, jakim jest fizyczność. Chcemy nią wygrywać, bo jedynie na rozegraniu mamy dwa „maluchy”. Czasu na wspólną pracę mamy bardzo mało, dlatego kluczowe jest wykorzystywanie naszych przewag.

Klasę Polek docenił nawet selekcjoner Słowacji, Martin Pospisil: – Jesteśmy rozczarowani, bo przyjechaliśmy tu po wygraną. Wiemy jednak, jaką jakość ma Polska, zwłaszcza w strefie podkoszowej. Szkoda detali, z którymi Polki poradziły sobie lepiej – czy to w kluczowych momentach na zbiórce, czy przy rzutach. Mavunga świetnie weszła w mecz, ale to nie kwestia naszej słabej obrony, to po prostu klasowa zawodniczka.

Co dalej?

Z awansem w kieszeni Polki mogą spokojnie podejść do dwóch ostatnich spotkań wyjazdowych, które wydają się formalnością, bo rywalkami będą ekipy Rumunii oraz Cypru. Prawdziwe wyzwania nadejdą latem, gdy w drugiej rundzie do gry wejdą najwięksi mocarze Starego Kontynentu.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się