Komu dać kartkę, a kogo oszczędzić?

Adrian Siemieniec złamał zasady Konwencji Sędziowskiej, kontaktując się z sędzią w nieuprawniony sposób. Sprawa wypłynęła dopiero wtedy, gdy arbiter, z którym rozmawiał, zgłosił się do prokuratury, zarzucając mobbing i zastraszanie szefowi Kolegium Sędziów.

Adrian Siemieniec (z prawej) i Arkadiusz Kamil Wójcik - po meczach rozmawiają też na WhatsAppie. Fot. Weronika Morciszek/PressFocus

Dziennikarze Wirtualnej Polski Szymon Jadczak oraz Dariusz Faron w środę ujawnili skandal z udziałem sędziów oraz trenera Jagiellonii Adriana Siemieńca. W poprzednim sezonie, na dwie kolejki przed jego końcem, 17 maja, Białostoczanie mierzyli się na wyjeździe z GKS-em Katowice (2:2).

Korespondencja z Japonii

Sędzią głównym tej rywalizacji był Paweł Raczkowski. Tego dnia rano – według ustaleń WP – Adrian Siemieniec napisał, korzystając z komunikatora WhatsApp, do Arkadiusza Kamila Wójcika, doświadczonego sędziego asystenta. W tym czasie Wójcik był na wyjeździe służbowym w Japonii. Wiadomości było kilka, a oto ich niezmieniona treść (pisownia oryginalna):

„Paweł dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chce po prostu żeby z Nami w tym temacie współpracował. Jeżeli nie będzie wyjść i kartka się należy to oczywiście mi nic do tego, ale jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić że ktoś jest blisko to będę mógł zareagować”

„Mamy finał sezonu u siebie”

„Chodzi mi o branie tego pod uwagę i pewną rozwagę”

„Czasami sa sytuacje ze ktos jest pol na pol, albo pracuje na kartkę”

W tamtym momencie Jagiellonia walczyła o wicemistrzostwo. Przed meczem z GKS-em Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital i Afimico Pululu byli zagrożeni karą zawieszenia na ostatnią kolejkę, jeżeli przy Nowej Bukowej otrzymaliby żółtą kartkę. To zawodnicy, którzy wystąpili w tym meczu. Poza nimi zagrożeni karą byli też rezerwowi: Apostolos Konstantopoulos, Bartłomiej Wdowik, Dawid Drachal, Leon Flach i Dusan Stojinović. Według tych wiadomości, Siemieniec chciał poprosić Raczkowskiego o ostrzeżenie w momencie, gdy któryś z tych zawodników byłby bliski żółtej kartki, aby zdążyć ściągnąć zawodnika z boiska. Wszystko po to, by każdy z nich był dostępny na ostatni mecz sezonu z Zagłębiem Lubin (1:0).

Wójcik na wiadomości odpowiedział (pisownia oryginalna):

„Akurat on w takich „tematach” jest bardzo dobry. Proszę go wziąć poprostu na bok i powiedzieć kto jest zagrożony i zależy Panu na informacji chwilę wczesniej, ze cos sie może wydarzyć, że właśnie odpuścił komuś kartkę i trzeba tego zawodnika zdjąć albo niech on naprawdę uważa”.

Następnie Wójcik przesłał zrzut ekranu do Raczkowskiego z podpisem „Pozdrawiam z Japonii”, a Raczkowski odpowiedział „Pozdrawiam serdecznie”. Sędzia w trakcie meczu pokazał jedną żółtą kartkę zawodnikowi Jagiellonii i otrzymał ją niezagrożony wykluczeniem Jesus Imaz.

Bezwzględny zakaz kontaktu

Należy zaznaczyć, że w wiadomościach do Wójcika Siemieniec nie prosi wprost o to, aby nie pokazywać jego zawodnikom kartek. Mimo wszystko jego wiadomości do sędziego naruszają zasady Konwencji Sędziowskiej PZPN, według której „Wprowadza się bezwzględny zakaz nieuprawnionego kontaktu telefonicznego lub osobistego sędziego z przedstawicielami klubów". Według zasad sędzia powinien zgłosić takie naruszenie do PZPN-u. W takich sytuacjach automatycznie wstrzymuje się sędziego w obsadzie od prowadzenia zawodów. Problem w tym, że Siemieniec kontaktował się z Wójcikiem, który był w Japonii, a nie z Raczkowskim, który prowadził mecz. Raczkowski powinien zgłosić sprawę do PZPN-u jeszcze przed meczem, a zrobił to znacząco później. O zdanie w sprawie zapytaliśmy byłego szefa Kolegium Sędziów Zbigniewa Przesmyckiego. - Oczekiwałbym od sędziego zgłoszenia faktu próby kontaktu ze strony trenera. To są niedopuszczalne kontakty i przekazy. Jeżeli ktoś się zgłasza, występuje z jakąkolwiek – choć to złe słowo w tym przypadku – propozycją, należy o tym powiadomić przełożonych – stwierdził i dodał, że nie usuwałby sędziego z obsady na mecz Jagiellonia – GKS. – Gdyby taka informacja wpłynęła do mnie od sędziego przed rozegraniem meczu, na pewno nie zmieniałbym sędziowskiej obsady. No chyba że sam arbiter po czymś takim powiedziałby, że nie jest w stanie poprowadzić spotkania.

Kara nieunikniona?

Komisja Ligi zapowiedziała, że zajmie się sprawą. - Komisja Ligi otrzymała w dniu 1 września od Komisji Dyscyplinarnej PZPN materiały dotyczące tej sprawy w celu jej rozpatrzenia. Warto zaznaczyć, że sprawa nie ma charakteru korupcyjnego lub zarzutu manipulowania wynikiem. Będzie badana pod kątem, czy nie doszło do naruszenia przepisów dot. dozwolonych kontaktów sędziów z trenerami. Komisja Ligi w trakcie postępowania poprosi o wyjaśnienia zainteresowane osoby oraz przeprowadzi postępowanie. Po zapoznaniu się z wyjaśnieniami zadecyduje o dalszych krokach w tej sprawie – powiedział Jarosław Poturnicki, przewodniczący Komisji Ligi. Te słowa zapowiadają, że Adriana Siemieńca spotka kara za naruszenie przepisów Konwencji Sędziowskiej. Trudno jednak przewidzieć, jak dotkliwa ona będzie. Z jednej strony może zostać na niego nałożona kara pieniężna, a z drugiej może nawet zostać wykluczony ze struktur PZPN.

Mobbing i zastraszania

Sprawa robi się jeszcze ciekawsza, jeżeli dodamy do niej wątek „polityczny”. Arkadiusz Kamil Wójcik był kontrkandydatem w wyścigu po fotel szefa Kolegium Sędziów dla obecnie zasiadającego na tym stanowisku Marcina Szulca. Między dwoma panami panuje napięta atmosfera, choć to dość delikatne określenie. Wójcik poszedł na wojnę z Szulcem i w prokuraturze złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Szulca, który miał stosować wobec niego mobbing i zastraszać go. Zawiadomienie złożył 9 lipca i przez niesamowity zbieg okoliczności tego samego dnia rzecznik dyscyplinarny PZPN otrzymał zgłoszenie od Raczkowskiego o sytuacji z maja, gdy został przez Wójcika poinformowany o kontakcie ze strony Siemieńca.

„Nie zasługuje na to”

Wójcik w czwartek odniósł się w ponad czterominutowym nagraniu wideo, które opublikował w mediach społecznościowych, do sytuacji, w której stał się jednym z głównych bohaterów. – Chciałbym przeprosić trenera Siemieńca. To tylko i wyłącznie moja wina, że spotkało go to, co go spotkało. Trener napisał do mnie zwykłą wiadomość, pytając, czy to jest normalne – czy mógłby porozmawiać z sędzią Raczkowskim o żółtych kartkach przed meczem. Ja po prostu mu odpisałem, że może, że to się dzieje. Rozmawiamy z kierownikami, trenerami, piłkarzami. Przygotowując się do meczu, patrzymy, kto ma kartki, kto jest zagrożony, żeby zarządzać temperaturą meczu. Czasami kierownicy przychodzą do nas. Czasami zawodnicy proszą o pokazanie żółtej kartki, żeby się „wyzerować”. Takie rzeczy działy się. Został posądzony o korupcję człowiek, który na to nie zasługuje, tylko i wyłącznie z mojej winy. Także z powodu tego, że wysłałem te wiadomości do sędziego Raczkowskiego. Zostało to wykorzystane po 60 dniach, gdy okazało się, że zgłosiłem sprawę mobbingu i zastraszania do prokuratury – takie stanowisko wygłosił Wójcik. 

Na marginesie zaznaczmy – żeby nam to nie uciekło w natłoku zdarzeń – że szokujące są słowa o prośbach piłkarzy o „wyzerowanie się”. Według Wójcika Siemieniec stał się ofiarą wojenki w środowisku sędziowskim. Fakty są jednak takie, że szkoleniowiec skontaktował się z sędzią Wójcikiem w sprawie żółtych kartek. I nawet jeśli arbiter ten nie był wyznaczony do pracy podczas meczu Jagiellonia – GKS, Siemieniec nie powinien tego robić.

Kalimera!

Następnie w swoim wywodzie Wójcik zaczął opowiadać o problemach w środowisku sędziowskim. A że atmosfera w nim jest zgniła, świadczy nie tylko pójście do prokuratury przez Wójcika, ale także niedawno wysłany list sędziego VAR Pawła Sokolnickiego do najwyżej postawionych ludzi w PZPN-ie, w którym arbiter informował o wielu nieprawidłowościach związanych z działalnością centrum VAR. Ponadto także zakończenie monologu Wójcika jest dość ciekawe i obrazuje, że środowisko sędziowskie jest podzielone. „Kalimera, Paweł” – takimi słowami pożegnał się z odbiorcami swojej wiadomości Wójcik. To przytyk w stronę Raczkowskiego. „Kalimera” to z greckiego „dzień dobry”, a w kontekście Raczkowskiego to zdanie odnosi się do afery z kwietnia 2023 roku, gdy sędzia z Warszawy miał poprowadzić hit ligi greckiej AEK Ateny – Aris Saloniki, ale został wykluczony ze zmagań, gdyż według greckich mediów miał być pijany w samolocie i wdać się w awanturę z pozostałymi pasażerami. Raczkowski zaprzeczył wówczas tym doniesieniom, mówiąc, że to on został zaatakowany przez dwóch polskich kibiców Panathinaikosu. Nigdy nie udowodniono winy arbitra.

Wspomnień czar

Oliwy do ognia dodał trener Legii Marek Papszun, który podczas konferencji prasowej przed niedzielnym meczem z Widzewem wrócił wspomnieniami do wydarzeń sprzed dwóch sezonów, gdy pracował w Rakowie. - Zastanawiam się, czy powiedzieć to, co pomyślałem, ale chyba jeszcze nie. Przypomniał mi się jeden mecz z sezonu 2024/25, kiedy walczyliśmy o mistrzostwo Polski. Na trzy kolejki przed końcem byliśmy liderem i w tamtym spotkaniu działy się dziwne rzeczy. Ten mecz bardzo długo siedział mi w głowie. Nie chcę jednak niczego insynuować ani nikogo oczerniać. Moja głowa nie dopuszcza nawet myśli, że mogłoby dochodzić do takich sytuacji. Trudno mi komentować medialne doniesienia. Są odpowiednie organy, które powinny wyjaśnić, co się wydarzyło, czy było to zgodne z przepisami i czy było etyczne – stwierdził szkoleniowiec Warszawian. Chodziło mu o mecz Raków - Jagiellonia, który był prowadzony przez Pawła Raczkowskiego - na trzy kolejki przed końcem rozgrywek Częstochowianie przegrali 1:2.

Na razie pozostaje nam czekać na decyzje PZPN i Komisji Ligi, które zaczęły badać sprawę. Siemieniec już wziął udział w postępowaniu wyjaśniającym prowadzonym przez piłkarską centralę.

Paweł Raczkowski w najbliższej kolejce został wyznaczony do prowadzenia meczu Wisła Płock – Cracovia.

Kacper Janoszka

Czy Paweł Raczkowski wstrzymywał się z pokazywaniem żółtych kartek? Fot. Gleb Soboliev/ PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się