Komplet beniaminka
Płocczanie wypunktowali Piasta jak doświadczony bokser. Gliwiczanie po wodzą trenera Maksa Molera wciąż bez gola i punktu...
Jakub Czerwiński (nr 4) i Piast w odwrocie. Co innego Wisła i Iban Salvador (nr 6). Fot. PAP/Marian Zubrzycki
Niedosyt po pechowo przegranych derbach z Górnikiem miał sprawić, że Piast w Płocku zagra co najmniej podobnie, ale tym razem skuteczniej. Z takiego też założenia wychodził być może trener Max Molder, który wystawił identyczny skład jak przed tygodniem.
Bezzębni
Gra już jednak nie była identyczna, a wręcz przeciwnie. Niby goście z Gliwic byli częściej przy piłce, niby posiadanie piłki wyraźnie było na ich korzyść, ale w pierwszej połowie zagrożenie pod bramką Wisły było niemal zerowe. Goście wymieniali podania, jak w typowym meczu futsalu. Nic jednak z tego nie wynikało. Wisła z kolei była jak przyczajony tygrys, ukryty smok. Gospodarze czekali na szanse i sprawdzili dyspozycję Frantiszka Placha po półgodzinie. Słowak jednak nie popełnił błędu, jak w derbach. Gdy wydawało się, że po nudnej i wolnej połowie zawodnicy zejdą do szatni przy bezbramkowym remisie Nafciarze dopięli swego. Dominik Kun wykorzystał zagapienie gliwickiej defensywy i idealnie dośrodkował do Hiszpana Jorge Jimeneza. „Jime”, który rozgrywa trzeci sezon dla ekipy z Płocka, wpakował piłkę do bramki i cieszył się z pierwszego gola w ekstraklasie. Statystyki do przerwy mówiły wiele o grze Piasta. Posiadanie piłki 70 proc., a gole oczekiwane (xG) na poziomie 0,01…
Kun jak z nut
W szatni Piasta spokojnie na pewno w przerwie nie było, a gliwiczanie musieli zacząć poważnie atakować, jeśli marzyli choćby o jednym punkcie. Już pierwsze dziesięć minut drugiej części meczu było lepsze niż cała pierwsza połowa. Piast nie tylko był przy piłce, ale też zaczął oddawać strzały w kierunku bramki Rafała Leszczyńskiego. Wisła jednak przetrwała ten moment i zaczęła się odgryzać. Strzał Wiktora Nowaka Plach jeszcze zatrzymał, ale po chwili słowacki bramkarz już nie był górą. Dominik Kun huknął z dystansu, piłka po odbiciu się od poprzeczki trafiła w plecy bramkarza gliwiczan i wpadła do bramki. Sytuacja drużyny trenera Moldera zrobiła się fatalna. Pomimo zmian wiać było, że drugi stracony gol pozbawił gości animuszu. Piłkarze nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy beniaminka. Najbliżej kontaktowego gola był… obrońca Wisły, Marcin Kamiński, którego kiks zatrzymał się na słupku. Do końca spotkania goli już nie było, a niemal dziesięć tysięcy widzów w Płocku mogło fetować trzecie zwycięstwo w tym sezonie. Czy rośnie nam rewelacja sezonu?
(KRIS)
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Wisła Płock – Piast Gliwice 2:0 (1:0)
1:0 – Jimenez, 44 min (głową, asysta Kun), 2:0 – Plach, 61 min (samobójcza)
WISŁA: Leszczyński 6 – Haglind-Sangre 6, Kamiński 5, Edmundsson 6 – Custović 6 (88. Hiszpański niesklas.), Pacheco 6, Kun 8 (88. Mijušković niesklas.), Nowak 7 – Jimenez 6 (83. Pomorski niesklas.), Salvador 5 (68. Kalandadze 3) – Sekulski 5 (83. Krawczyk niesklas.). Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Pruszkowski, Nastić, Barnowski, B. Borowski, Tomczyk, Kuczko
PIAST: Plach 5 – Tomasiewicz 4 (80. Leśniak niesklas.), J. Czerwiński 5 (88. Rivas niesklas.), Drapiński 5, Twumasi 4 – Dziczek 5 – Jirka 5 (88. Mucha niesklas.), Boisgard 5, Chrapek 3 (62. Sanca 4), Felix 4 – Barkouskyi 3. Trener Max MOLDER. Rezerwowi: Szymański, Rychta, Lubowiecki, Daniel, Borowski, Lewicki.
Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń) – 7. Asystenci: Marcin Boniek i Bartosz Kaszyński (obaj Bygoszcz). Czas gry 93 min (45+48). Widzów 9721. Żółte kartki: Haglind-Sangre (59. niesp.zach.), Salvaor (63. niesp.zach.) - Boisgard (59. niesp. zach.), Dziczek (63. niesp.zach.), Drapiński (73. faul), Twumasi (87. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WISŁA | PIAST | |
| 30 | posiadanie piłki | 70 |
| 4 | strzały celne | 1 |
| 11 | strzały niecelne | 6 |
| 8 | rzuty rożne | 6 |
| 4 | spalone | 0 |
| 9 | faule | 11 |
| 2 | żółte kartki | 4 |
