Kolos znów na tronie
W wielkim finale rozegranym w niedzielę w Kalisz Arenie mistrzowie kraju po rocznej przerwie odzyskali Puchar Polski. To 14. trofeum w historii płockiego klubu.
Radość ozłoconych piłkarzy ręcznych Orlen Wisły Płock była olbrzymia... Fot. Tomasz Wojtasik/PAP
PUCHAR POLSKI MĘŻCZYZN
Pierwszy półfinał zawiódł oczekiwania. Od pierwszej do ostatniej minuty uwidoczniła się dominacja mistrzów Polski. Znakomicie bronił Torbjoern Bergerud, ale i jego koledzy harowali w obronie. Stąd brały się kłopoty Kielczan ze zdobywaniem goli. Trener Tałant Dujszebajew szukał różnych rozwiązań, ale w sobotę Scyzoryki były po prostu słabsze od Nafciarzy.
Sami sobie winni
- Daliśmy z siebie wszystko. Nasza obrona momentami była szalona, ale zaangażowanie, chęć walki, głód zwycięstwa były fenomenalne. To dało nam zwycięstwo. Jestem dumny z zespołu. Nieważne, że jesteśmy zmęczeni. Jutro w 100 procentach będziemy gotowi na finał - zapowiedział szczęśliwy kapitan Orlen Wisły, Michał Daszek.
W innym nastroju był Michał Olejniczak. - Pretensje możemy mieć tylko do siebie. Sami sobie jesteśmy winni - podkreślał rozgrywający Industrii. - Zaczęliśmy bardzo źle, później staraliśmy się gonić, ale nie potrafiliśmy znaleźć pozycji rzutowej, a do tego Bergerud miał dobry dzień. W głowie mam wiele myśli, na usta cisną się słowa, jakie nie powinny paść. Jest nam przykro.
Fenomenalny rzut Czaplińskiego
Drugi półfinał był znacznie ciekawszy od „świętej wojny”. Były w nim wielkie emocje, walka na całego, dramatyczne zwroty akcji. Gdy wydawało się, że Wybrzeże zamknęło mecz, dla Kalisza pojawiła się szansa na rzuty karne. I wtedy z ostatnią akcją oraz fantastycznym rzutem wybrał się Mikołaj Czapliński, który przesądził o awansie do finału. - Mieliśmy ostatnie podanie, a ja wolną rękę, więc rzuciłem. Fajnie, że wpadło. Śmieję się, że jak nie siedziało mi z szóstego metra, to musiałem się przenieść na dziewiąty - mówił zadowolony bohater Gdańszczan. - Był to mecz ogromnej walki. Zostawiliśmy wiele serca na parkiecie, podobnie Kalisz. To jest coś pięknego! W niedzielę spotkamy się z kolosem, ale będziemy się cieszyć tym, co wywalczyliśmy w sobotę, a większa presja będzie po stronie Wisły.
Czekali 48 lat
W niedzielnym finale spotkały się więc siódemki z Gdańska i Płocka. Dla tej pierwszej był to 3. finał w historii, ale 1. w XXI wieku. - Byliśmy już w Final Four, a teraz jesteśmy w finale. Awans jest tym bardziej cenny, że daje nam udział w europejskich pucharach. To dla nas niewyobrażalny sukces - mówił o pierwszym od 1978 roku finale trener Wybrzeża, Patryk Rombel.
Płoccy mistrzowie Polski po pokonaniu obrońcy trofeum chcieli nawiązać do triumfów w latach 2022-24, dokładając do klubowej gabloty 15. Puchar Polski. Byli murowanym faworytem finałowej konfrontacji. Scenariusz przewidywał jednostronne widowisko, a tymczasem Dawid od początku stawiał się Goliatowi. Podopieczni trenera Rombla grali odważnie, bez kompleksów, sprawiając sporo problemów zaskoczonym rywalom, którym wynik trzymał bramkarz Bergerud. Wiślacy dopiero w końcówce odskoczyli na w miarę bezpieczną odległość, wygrywając ten fragment 3:1. Jeszcze w 40 minucie Gdańszczanie mieli kontakt z Nafciarzami, ale po kilku błędach pozwolili im odjechać i do końca kontrolować mecz. Na MVP finału wybrani zostali obrotowi, Damian Domagała i Abel Serdio.
Zbigniew Cieńciała
POD SZATNIĄ
Michał DASZEK: - Towarzyszy mi fantastyczne uczucie. Za nami dwa świetne mecze, co jest bardzo dobre dla rozwoju polskiej piłki ręcznej. Jeśli chodzi o finał, to Wybrzeże postawiło nam trudne warunki, czego się zresztą spodziewaliśmy. To było ekscytujące spotkanie, bardzo się cieszę ze zwycięstwa i oby więcej takich zespołów jak Wybrzeże, które stale wywierają presję. Jeśli chce się podnieść Puchar Polski, trzeba wygrać wszystkie mecze. Naszą siłą jest to, że jesteśmy cierpliwi, każdy wierzy w kolegę i stanowimy monolit. W końcowych minutach to często daje nam dużo korzyści.
Mikołaj CZAPLIŃSKI: - To był mecz ogromnej walki. Myślę, że możemy być bardzo dumni, że nie oddaliśmy go przez długi czas mieliśmy realną szansę na zwycięstwo. Nie chcemy kończyć spotkań z faworytami już przed pierwszym gwizdkiem. Zawsze chcemy wyjść i się postawić, bo takimi meczami zyskujemy dużo doświadczenia oraz uczymy się gry na tak wysokim poziomie w starciach z topowymi klubami w Europie. Myślę, że 6 bramek straty nie odzwierciedla przebiegu spotkania. W końcówce wyszły nasze nietrafione sytuacje i parę błędów w obronie. Jeśli chodzi o nawiązanie walki drużynami z Kielc i Płocka, to dzieli nas duża różnica budżetowa, ale robimy co możemy, żeby nadrobić dystans treningami i pasją. Rywale mają światowej klasy zawodników, więc jest to trudne zadanie, lecz krok po kroku pokazujemy, że idziemy w dobrą stronę i może kiedyś ich dogonimy.
PÓŁFINAŁY
◼ Orlen Wisła Płock - Industria Kielce 30:25 (16:12)ORLEN WISŁA: Bergerud, Borucki, Alilović - Daszek 3, Janc 3, Szyszko, Sroczyk 1, Serdio 3, Susznja, Samoiła 1, Richardson 7/3, Fazekas 8, Szita, Kosorotow 4. Kary: 12 min. Trener Xavier SABATE.
INDUSTRIA: Morawski, Ferlin - Jędraszczyk, Olejniczak 2, Sićko 2, A. Dujszbajew 6, Kounkoud, Maqueda, Moryto 1, D. Dujszebajew 2, Karalek 1, Vlah 4, Rogulski, Monar 2, Jarosiewicz 4/2, Nahi 1. Kary: 6 min. Trener Tałant DUJSZEBAJEW.
Sędziowali: Sebastian Pelc i Jakub Petzlaf (Rzeszów). Widzów 2850.
Przebieg meczu: 2:0 (4), 6:2 (11), 8:3 (14), 9:6 :18), 14:9 (23), 14:12 (27), 16:12 (30), 17:12 (32), 18:16 (36), 22:17 (41), 25:21 (45), 28:23 (51), 30:25 (60).
◼ Netland MKS Kalisz - PGE Wybrzeże Gdańsk 29:31 (15:15)
NETLAND: Szczecina, Wyszomirski - Starcević 1, Moryń 7/3, Kucharzyk 2, Klimków 4, Kołodziejczyk, Molski 1, Poliszczuk 2, Bekisz 1, Ribeiro 9, Fedeńczak 2. Kary: 8 min. Trener Rafał KUPTEL.
WYBRZEŻE: Zembrzycki, Poźniak - Peret, Stępień, Stanescu 5, Tomczak 4, Zmavc, Pepliński, Będzikowski 5, Czapliński 5/3, T. Gębala 1 (CZK, 57 min - gradacja kar), Domagała 3, Papina 1, Michałowicz 7/1. Kary: 18 min. Trener Patryk ROMBEL.
Sędziowali: Marcin Piechota i Bartosz Leszczyński (Płock). Widzów 1930.
Przebieg meczu: 1:0 (2), 1:4 (6), 4:4 (11), 6:8 (18), 9:9 (21), 9:12 (23), 14:13 (29), 15:15 (30), 17:16 (33), 17:20 (36), 19:23 (40), 21:23 (48), 24:28 (55), 26:30 (57), 29:30 (59), 29:31 (30).
◼ Orlen Wisła Płock - PGE Wybrzeże Gdańsk 31:25 (16:13)
ORLEN WISŁA: Bergerud, Borucki, Alilović - Daszek 2, Janc 5, Sroczyk 2, Serdio 5, Susznja, Samoiła, Richardson 6/2, Zarabec 3, Fazekas 2, Krajewski 3, Ilić, Szita, Kosorotow 3. Kary: 2 min. Trener Xavier SABATE.
WYBRZEŻE: Zembrzycki - Peret 2, Stępień, Czertowicz 1, Stanescu, Tomaczak 2, Zmavc, Pepliński, Będzikowski 1, Czapliński 5/2, T. Gębala 2, Domagała 7, Papina, Michałowicz 5/3. Kary: 8 min. Trener Patryk ROMBEL.
Sędziowali: Wojciech Bloch i Michał Solecki (Poznań). Widzów 1986.
Przebieg meczu: 1:0 (1), 3:3 (6), 5:6 (9), 8:9 (14), 11:11 (20), 14:13 (29), 16:13 (30), 16:14 (31), 20:17 (41), 24:20 (44), 27:22 (50), 29:23 (53), 31:25 (60).
