Kolońska Segrada Familia!
Handballiści Dumy Katalonii po raz 13. w historii zostali najlepszym klubowym zespołem Europy. W finale Ligi Mistrzów w Kolonii nie dali szans niemieckim Lisom.
Na Emila Nielsena i jego kolegów z Barcelony nie było silnych... Fot. PAP/EPA
FINAL FOUR LIGI MISTRZÓW
Mecz od początku nie układał się po myśli Fuechse. Od startu to Barcelona dyktowała tempo. Po 12 minutach objęła trzybramkowe prowadzenie, więc trener Nicolej Krickau poprosił o przerwę. Niewiele to zmieniło, gdyż w 22 minucie przewaga Blaugrany sięgała pięciu trafień. Kolejny doskonały mecz zaliczał w jej bramce Emil Nielsen, ale równo z syreną fantastycznym rzutem ustalającym wynik do przerwy popisał się Matias Gidsel; piłka od wewnętrznej części poprzeczki wpadła w „okienko”, wlewając nadzieję w serca niemieckich kibiców.
Fenomenalny Nielsen
Teraz to Niemcy zastanawiali się, jak zmienić w trakcie 15-minutowej przerwy jednostronne widowisko i znaleźć receptę na niesamowitego duńskiego golkipera rywali? A ten pracował w pocie czoła na jednego z bohaterów Barcelony, broniąc przez kwadrans drugiej połowy nawet z 50-procentową skutecznością! Trener Lisów szybko poprosił o kolejny time out. - Mamy jeszcze czas. Biegajmy. Weiter, weiter (dalej, dalej) – krzyczał do swoich podopiecznych, ale jak tylko jego piłkarze mieli okazję zbliżyć na trzy trafienia, Nielsen psuł im plan. Sytuację mogła zmienić czerwona kartka - po analizie VAR - dla Ludovica Fabregasa za niebezpieczny faul na pograniczu wyrwania barku Gidselowi. Hiszpanie nie godzili się z tą decyzją, ale na parkiecie robili swoje.
Ortega oszalał ze szczęścia
Czas upływał, a Berlińczycy nie potrafili rozmienić strat na mniej niż trzy gole, a jeszcze i oni stracili po czerwonej kartce Maksa Verja. Barcelona grała swój mecz. W jej poczynaniach emanowała duża pewność siebie i przede wszystkim fantastyczna, zdyscyplinowana gra bodaj najlepszej obrony na Starym Kontynencie. Barca pewnie zmierzała do wygrania Ligi Mistrzów. Mimo ogromnych starań, Niemcy nie odwrócili już losów meczu, choć w końcówce wykaraskali się z wydawałoby się beznadziejnej już sytuacji, zbliżając się do Granatowo-bordowych na dwie bramki. Ostatecznie błąd Gidesla i kolejna niesamowita interwencja Nielsena skończyły nadzieje berlińskich Lisów na pierwszy w historii Puchar Europy. Eksplozja radości wybuchła w hiszpańskiej części hali, zamienionej przez handballistów Dumy Katalonii w Segrada Familię. Po parkiecie biegał jak oszalały ze szczęścia trener Ortega, pięciokrotnie triumfujący jako zawodnik i trzykrotnie jako szkoleniowiec w tych elitarnych rozgrywkach. Barcelona po raz 13. triumfowała w Lidze Mistrzów (i w jej poprzedniku - Pucharze Europy) .
50. Puchar Europy Barcy
Na najbardziej wartościowego zawodnika (MVP) finałowych zmagań został wybrany Domen Makuc. Najskuteczniejszym zawodnikiem tej edycji Champions League został - ze 161 bramkami - Matias Gidsel, w ostatnich trzech latach - 2023, 2024 i 2025 – uznany za najlepszego piłkarza ręcznego na świecie. Dodajmy jeszcze ciekawostkę, że piłkarze ręczni zdobyli w niedzielę 50. Puchar Europy dla wszystkich sekcji Dumy Katalonii!
Gladiatorzy nie obronili tytułu
W pierwszym półfinale bieżącej edycji LM w Lanxess Arenie w Kolonii zmierzyli się finaliści ostatniej edycji. Wtedy Magdeburg triumfował 32:26. Ekipa Benneta Wiegerta była też lepsza od Fuechse w dwóch ligowych starciach w tym sezonie, ostatecznie sięgając po mistrzostwo kraju.
Berlińczycy, nie licząc wyniku 2:3, cały czas nadawali ton sobotniej rywalizacji. Po przerwie przewaga stołecznej drużyny dochodziła nawet do czterech trafień. Ostatni nierozstrzygnięty wynik (33:33) tablica wskazała na 11 minut przed końcową syreną. W finałowych minutach gracze Fuesche znowu odskoczyli rywalom i ostatecznie triumfowali.
Do wyłonienia drugiego finalisty potrzebna była dogrywka. Po pierwszej połowie wszystko wskazywało, że zespół z Katalonii zamelduje się bez problemu w decydującym o tytule meczu. Po zmianie stron ambitna pogoń Duńczyków sprawiła, że wraz z końcową syreną na tablicach widniał rezultat 28:28. W dodatkowym czasie to Barca wyraźnie zdominowała przeciwników, wygrywając 9:4 i cały mecz 37:32.
Półfinały
◼ Fuechse Berlin - SC Magdeburg 40:35 (19:17)
◼ Barcelona - Aalborg 37:32 po dogrywce (28:28, 15:11)
◼ Aalborg - SC Magdeburg 26:32 (11:17)
◼ Barcelona - Fuechse Berlin 37:34 (20:16)
BARCELONA: Nielsen, Hallgrimsson – Fernandez 2, Carlsbogard 2, Mem 4, D. Cikusa 1, Janc 6, N'guessan 2, Gomez 6/3, Makuc 5, Fabregas 1, Frade 7, Barrufet, P. Cikusa 1. Kary: 6 min. CZK: Fabregas (46. faul). Trener Antonio Carlos ORTEGA PEREZ.
FUECHSE: Milosavljev, Ludwig – Darj, Prantner, Lasse Aandersson 7, Bengoechea, Grondhal 3/3, Lichtlein 6, Gidsel 8, Freihoefer 7/2, Cehte, Pichiri, Langhoff, Herburger, av Teigum 2, Marsenić 1. Kary: 6 min. CZK: Derj (54. faul). Trener Nicolej KRICKAU.
Sędziowali: Lars Jorum i Havard Kleven (obaj Norwegia). Widzów 20122.
Przebieg meczu: 1:0 (1), 1:1 (2), 5:3 (7), 9:6 (120, 9:8 (16), 11:8 (18), 14:9 (22), 17:12 (26), 19:15 (29), 20:16 (30), 20:18 (33), 22:18 (34), 25:19 (37), 26:22 (42), 27:24 (47), 29:26 (50), 32:30 (53), 33:30 (54), 34:32 (56), 35:33 (57), 36:33 (59), 37:34 (60).
Zbigniew Cieńciała
Antonio Ortega po raz trzeci jako szkoleniowiec Barcelony wzniósł „obiekt pożądania” wszystkich trenerów Europy. Fot. PAP/EPA
