Kolekcjonerzy trofeów!
Nie pamiętamy, kiedy Biało-czerwoni w trzech meczach zdobyli trzynaście goli z tak renomowanymi rywalami.
Szymon Kiełbicki popisał się rajdem w iście sprinterskim tempie i zdobył efektownego gola. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
EUROPEJSKI PUCHAR NARODÓW
Wyniki schodzą na plan dalszy, bo najważniejsza jest gra zespołu – tak mówili, ze sporą asekuracją, nasi hokeiści przed wyjazdem na drugi turniej EPN do Budapesztu. Wygrane mile widziane – taki daliśmy tytuł do zapowiedzi imprezy i trafiliśmy w „dychę”. Biało-czerwoni wgrali z Francją 4:3 po karnych, a w kolejnych dniach z Włochami 4:2 oraz z Węgrami 5:2. Tak więc ekipa kierowana przez nowego selekcjonera Pekkę Tirkkonena powoli staje się kolekcjonerem trofeów. W listopadzie okazały puchar zdobyła w Sosnowcu, zaś teraz nad Dunajem. Na pewno sporym zaskoczeniem jest dojrzała i konsekwentna gra niemal w pełnym wymiarze meczu.
Kiepski start
Trener Tirkkonen, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, dokonał zmiany w składzie. Szymon Kiełbicki znalazł się na środku 1. formacji zamiast Damiana Tyczyńskiego. Debiutujący obrońca z Torunia Eryk Schafer grał razem z Karolem Biłasem zamiast Bartosza Florczaka. Drugi debiutant Jonasz Hofman grał w 3. ataku wraz z Dominikiem Jaroszem oraz Sebastianem Brynkusem. Z kolei Kacper Maciaś z Olafem Bizackim tworzył czwartą parę defensorów.
Dla włoskiej drużyny ten turniej był jednym z ostatnich sprawdzianów przed lutowymi igrzyskami, których będą gospodarzem. Zaczęło się dla nas w kiepskim stylu, bo w 2:14 min starszy z braci Maciasiów powędrował do boksu kar i rywale po 19 sek. za sprawą Alessandro Segafredo objęli prowadzenie.
Sposób na Włochów
Dość pesymistycznie zostaliśmy nastawieni, a już w 8 min Patryk Wronka wyłuskał krążek i podał do Alana Łyszczarczyka, a ten precyzyjnym uderzeniem umieścił go przy lewym słupku. był bezradny. W 14 min włoski golkiper Davide Fadani przeżył kolejne rozczarowanie. Łukasz Krzemień dostał podanie od Hofmana, zdecydował się na szybki strzał i „guma” znów znalazła się w siatce. Napastnik Unii Oświęcim ma sposób na włoskich bramkarzy, bo miesiąc temu w Sosnowcu zdobył gola, gdy graliśmy w osłabieniu.
Hokeiści Italii w szatni musieli dostać burę, bo w II tercji zamknęli Biało-czerwonych w ich tercji. Jednak gdy grali w czwórkę, bo źle dokonali zmiany, Dominik Paś ich skarcił. W 30 min Dominik Jarosz wyłuskał krążek za bramką i podał do dobrze ustawionego Jakuba Lewandowskiego, a on wiedział co zrobić. Prowadzenie 4:1 wyglądało imponująco, jednak w 37 min Peter Spornberger zmniejszył straty, ale chyba Michał Kieler mógł się nieco lepiej zachować.
Ostatnia, bezbramkowa tercja w wykonaniu naszego zespołu była zdecydowanie najsłabsza. Na 1:58 min Fedani zjechał z lodu, ale wrócił na 27 sek. przed końcem, bo Giovanni Morini usiadł na ławce kar.
Debiutant w bramce
Na mecz z Węgrami w dresach pozostali Karol Biłas, Jakub Wanacki, Sebastian Brynkus, Łukasz Krzemień i Mateusz Michalski. Oczywiście selekcjoner dokonał drobnych korekt w formacjach i mieliśmy debiutanta w bramce, bo Mateusz Studziński wreszcie doczekał się występu w reprezentacji. Wcześniej Francuzi uporali z gospodarzami i z Włochami, więc Madziarzy, jak przystało na gospodarzy, w ostatnim meczu chcieli się pokazać z dobrej strony.
Zaczęło się od ataków gospodarzy. Jednak na początku 5 min Bendegis Dobos za spowodowanie upadku przeciwnika powędrował do boksu kar. Nasze formacje specjalne zaczęły oblegać rywali. Na 4 sek. przed końcem kary Jakub Lewandowski otrzymał podanie tuż przed bramką i zdobył prowadzenie. Jedni i drudzy sporo strzelali, ale krążek stawał się łupem bramkarzy lub mijał cel. Nasi grali konsekwentnie i rozważnie, jednak Madziarzy doprowadzili do remisu. W 24 min uciekł Istvan Terbocs i pokonał Studzińskiego z bliskiej odległości. Riposta nastąpiła po 78 sek. - Kamil Górny podał na niebieską linię do Kiełbickiego, a ten niczym sprinter popędził na bramkę i trzej goniący go rywale byli bezradni. Napastnik z Jastrzębia nie dał szans bramkarzowi.
Kapitan z pucharem
Ostatnia odsłona była popisem skuteczności Biało-czerwonych. Aktywny Jakub Ślusarczyk szybko zdobył trzeciego gola, a drugiego swojego w tym turnieju. Gospodarze za sprawą Bence Szabo zmniejszyli straty, ale potem trafiali tylko nasi. Najpierw Damian Tyczyński, a potem Michał Naróg do pustej bramki.
Nasz kapitan Kamil Górny dumnie wzniósł okazały puchar, a przed Polakami kolejny turniej (5-7 lutego 2026) w Edynburgu i rywalizacja ze Słowenią, Ukrainą oraz Wielką Brytanią.
◼ Polska – Włochy 4:2 (2:1, 2:1, 0:0)
0:1 – Segrafredo – Di Tomaso – Frycklund (2:43, w przewadze), 1:1 – Łyszczarczyk – Wronka (7:52), 2:1 - Krzemień – Hofman – Maciaś (13:15), 3:1 – Paś – Wronka - Jaśkiewicz (25:19, w przewadze), 4:1 – Lewandowski – Jarosz (29:56), 4:2 – Spornberger – Ierullo (36:58).
POLSKA: Kieler; Naróg – Górny, Schafer – Biłas, Wanacki – Jaśkiewicz, Kacper Maciaś (2) – Bizacki; Krężołek – Kiełbicki – Michalski, Wronka – Paś – Łyszczarczyk, Brynkus – Jarosz – Jonasz Hofman, Ślusarczyk – Krzemień - Lewandowski. Trener Pekka TIRKKONEN.
WŁOCHY: Fedani; Di Tomaso – Zanatta (2), Piteroniro – Glira, Seed - Spornberger, Larcher – Amorosa; Purdeler – Frycklund – Segafredo, Gazley – Morini (4) – Ierullo, Zanetti – Kostner – De Luca, DiGiacinto (2) – Misley – Brunner. Trener Jukka JALONEN.
Kary: Polska – 2 min, Włochy – 10 (2 tech.) min.
◼ Węgry – Polska 2:5 (0:1, 1:1, 1:3)
0:1 – Lewandowski – Tyczyński – Jonasz Hofman (6:16, w przewadze), 1:1 – Terbocs – Tornyai (23:15), 1:2 – Kiełbicki – Górny (24:33), 1:3 – Ślusarczyk – Tyczyński 41:32), 2:3 – B. Szabo – Dobos (48:16), 2:4 - Tyczyński (50:57), 2:5 – Naróg – Florczak (55:53, do pustej).
WĘGRY: D. Horvath; Kiss – Stipsicz, Tornayi – Csollak (2), Don. Horvath - M. Horvath, Hadobas – B. Szabo (2); Terbocs – M. Bartalis – Erdely (2), Vincze – Dobos (2) – Nemes, Mattyasovszky – Nagy – Galajda, Szabo – Molnar – Ravasz. Trener Gergely MAJOROSS.
POLSKA: Studziński; Naróg - Górny (2), Florczak – Jaśkiewicz, Schafer – Bizacki, Zieliński (2) – Kacper Maciaś; Krężołek (2) – Kiełbicki – Jonasz Hofman, Wronka – Paś – Łyszczarczyk, Ślusarczyk – Tyczyński – Lewandowski, Jeziorski – Jarosz – Gościński. Trener Pekka TIRKKONEN.
Kary: Węgry – 8 min, Polska – 6 min.
Pozostałe wyniki: Węgry – Włochy 1:2 (1:1, 0:1, 0:0), Węgry – Francja 2:5 (0:0, 2:2, 0:3), Francja – Włochy 2:1 (1:0, 1:0, 0:1).
|
1. POLSKA |
3 |
8 |
13:7 |
|
2. Francja |
3 |
7 |
10:7 |
|
3. Włochy |
3 |
3 |
4:7 |
|
4. Węgry |
3 |
0 |
5:12 |
Włodzimierz Sowiński
