Kolejny chichot losu

Tyszanie przegrali czwarty raz – po raz trzeci po heroicznym boju i znów jednym golem.

Na tyskiej tafli nie było zmiłuj się – od początku do końca trwała niesłychana walka. Fot. PAP / Art Service

HOKEJOWA LIGA MISTRZÓW

Wrażenie artystyczne zupełnie się nie liczy, skoro nie mamy punktów – stwierdził po meczu z Servette Genewa kontuzjowany kapitan Filip Komorski, paradujący z ortezą po złamaniu palca. W czwartym występie w Champions Hockey League mistrzowie Polski byli najbliżej zdobyczy punktowych. Na 103 sekundy przed końcową syreną Vili Saarijärvi uderzył precyzyjnie i krążek wylądował w prawym rogu tyskiej bramki. Tomaš Fučik był bez szans, bo przed nim było kilku zawodników, którzy nawzajem się blokowali.

- Po takim meczu najchętniej szybko uciekłbym do domu, zjadł coś smacznego, włączył dobry film i chciałbym szybko o wszystkim zapomnieć. Zagraliśmy dobry mecz, nie mamy czego się wstydzić, ale przegraliśmy 0:1 i z tego powodu jestem bardzo smutny – stwierdził nasz reprezentacyjny golkiper z podwójnym paszportem.

Szczupła kadra

Już w okresie przygotowań sygnalizowaliśmy szczupłą kadrze Tyszan, a rozgrywki HLM jest niesłychanie wymagająca, o czym mogliśmy się także przekonać podczas meczów ze szwajcarskimi zespołami. Kontuzje Komorskiego oraz Fina Jusso Jämsena sprawiły, że trzeba było dokonać przetasowań w poszczególnych formacjach. Czwarty atak składał się z doświadczonego Mateusza Gościńskiego oraz dwóch młokosów. W ostatniej odsłonie trener Pekka Tirkkonen „skrócił” nieco skład i ten tercet pojawiał się sporadycznie. To zapewne miało wpływ na tempo i intensywność gry, bo przecież przyjezdni posiadali momentami przygniatającą przewagę.

- Trzymaliśmy fason i wynik, a rywal coraz bardziej się denerwował. Żałuję, że nie udało się nam doprowadzić do dogrywki. W moim przekonaniu był to nasz najlepszy występ w tej edycji – dodał niepocieszony Fučik.

Sam Halama, trener przyjezdnych, też musiał dokonać rotacji w ustawieniu, bowiem po raz drugi z rzędu nie wystąpił utytułowany fiński napastnik, Markus Granlund, z przeszłością w NHL. Powody do satysfakcji miał natomiast były reprezentant kraju i ceniony trener, Henryk Gruth, obecnie komentator Polsatu Sport. W zespole gości wystąpili jego dwaj wychowankowie, obrońca Roger Karrer oraz napastnik Marco Miranda, który w 1. ataku zastąpił Granlunda.

Zmienne nastroje

Hokeiści ze Szwajcarii zaskoczyli gospodarzy, bowiem przybyli do Tychów ze Szwecji w dniu meczu. Może dlatego w 1. odsłonie nie mogli znaleźć właściwego rytmu. Grali zachowawczo, ale i tak posiadali przewagę (w strzałach 11-1). W 12 min ścierpła nam skóra, bowiem Karol Sobecki sfaulował Mirandę i otrzymał podwójną karę mniejszą. Pod tyską bramką raz po raz się „kotłowało”, ale wszyscy bronili jak lwy i potrafili wyjść z opresji obronną ręką.

Za ten fragment należą im się słowa uznania, ale jeszcze większe za grę w przewadze. Najpierw w boksie kar znalazł się Simas Ignatavicius (26 min), a potem Jimmy Vesey (31) i wówczas gospodarze stworzyli kilka groźnych sytuacji, a Robert Mayer miał sporo pracy (w strzałach 10-11). Bartłomiej Pociecha, kapitan GKS-u pod nieobecność „Komory”, w 28 min trafił w spojenia słupka z poprzeczką, a nieco wcześniej Dominik Paś miał dobrą sytuację, podobnie jak Henri Knuutinen i Valtteri Kakkonen.

- Szkoda że 10-minutowy dobry fragment gry nie został zamieniony na bramkę. Gdybyśmy objęli prowadzenie, być może to spotkanie miałoby nieco inny przebieg. Niestety, fakty są zgoła i musimy się z tym pogodzić – kręcił głową tyski golkiper, niewątpliwy bohater tej edycji rozgrywek.

Pod koniec 2. tercji na ławce kar usiadł Fin Lauri Sertti, a potem sędziowie odgwizdali Pasiowi faul za uderzanie. W tej sytuacji na lodowisku zrobiło się ponuro, bo przez 44 sek. Tyszanie mieli grać w podwójnym osłabieniu, jednak sędziowie po analizie wideo uznali, że nieco wcześniej fiński napastnik podbił kij Pasiowi i ten wylądował na jego rękach. Tak czy siak, pod tyską bramką raz po raz było gorąco, aż w końcu krążek trafił do siatki.

- Staram się wypełniać swoje obowiązki jak najlepiej. Przede wszystkim utrzymać koncentrację i mentalnie jestem przygotowany na tak silnych rywali. Dla nas najtrudniejszy był mecz w Pardubicach i uważam tę drużynę za jednego z faworytów tegorocznej edycji – stwierdził na pożegnanie Fučik.

Po raz kolejny niesłychana ambicja tyskiego zespołu nie została nagrodzona punktami, jednak kibice docenili postawę hokeistów, których pożegnano na stojąco.


◼ GKS Tychy – Servette Genewa 0:1 (0:0, 0:0, 0:1)

0:1 – Saarijärvi – Le Coultre (58:17).

Sędziowali: Michał Baca i Paweł Kosidło – Piotr Kot i Łukasz Sośnierz. Widzów 1987.

GKS: Fučik; Pociecha – Kovař, Kakkonen – Viinikainen, Bryk – Sertti (2), Sobecki (4) – Kaskinen; Knuutinen – Paś – Łyszczarczyk, Jeziorski – Ainali – Kerkkänen, Janik – Kiełbicki – Viitanen, Drabik – Kucharski – Gościński. Trener Pekka TIRKKONEN.
SERVETTE: Mayer; Rutta – Untersander, Saarijärvi – Le Coultre, Karrer – Henauer, Sutter; Puljujärvi – Manninen – Miranda, Praplan – Vesey (2) – Kneubuehler, Ignatavicius (2) – Müller – Rod, Lemyre – Verboon – Hischier. Trener Sam HALLAM.

Kary: GKS – 6 min, Servette – 4 min.

Włodzimierz Sowiński

14 CELNYCH strzałów oddali gospodarze, goście zaś o 25 więcej; w sumie szwajcarski zespół uderzał 82 razy na bramkę Fučika, zaś Tyszanie – 30.

18 UDERZEŃ gości zablokowali hokeiści GKS-u, a szwajcarski zespół 9.

42 WZNOWIENIA wygrali goście, zaś Tyszanie tylko 14.


Na razie ostatni

W sezonie regularnym w HLM rywalizują 24 zespoły. Trofeum broni szwedzka Frolunda Goeteborg. Wśród uczestników są cztery ekipy ze Szwecji, po trzy z Austrii, Czech, Finlandii, Niemiec i Szwajcarii oraz po jednym z Polski, Danii, Francji, Norwegii i Słowacji. Po rozegraniu fazy zasadniczej najlepszych 16 ekip awansuje do 1/8 finału. Po sobotnich meczach nasz zespół zajmował ostatnie miejsce.

W poprzedniej edycji Tyszanie wygrali jedno z sześciu spotkań (na wyjeździe z austriackim KAC Klagenfurt 4:1) i zakończyli udział w rozgrywkach.

W kolejnym meczu GKS zmierzy się na wyjeździe z niemiecką drużyną Adler Mannheim (7 października).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się