Knicks o krok od celu
Nowojorczycy po raz trzeci pokonali Sixers. Sochan zaliczył epizod.
Oklahoma City po raz trzeci pokonali Los Angeles Lakers. Fot. PAP/EPA
Knicks w nocy z piątku na sobotę wygrali po raz trzeci z Sixers. Jalen Brunson zdobył 33 punkty i przypieczętował zwycięstwo kluczowymi rzutami w końcówce, Josh Hart zanotował 12 punktów i 11 zbiórek, a Mikal Bridges dołożył 23 punkty. Karl-Anthony Towns zdobył tym razem mniej punktów, ale linię statystyczną miał zbliżoną do triple-double (8 punktów, 12 zbiórek, 7 asyst), wszystko to w ledwie 25 minut. Jeremy Sochan zaliczył epizod - trener wpuścił go w samej końcówce, był na boisku niespełna 2 minuty, zdobył 1 punkt (1/2 z linii rzutów wolnych). W składzie Knicks zabrakło OG Anunoby'ego, który pauzuje z powodu naciągnięcia mięśnia podkolanowego.
Ekipa z Filadelfii wygrała pierwszą kwartę (31:27), ale potem kontrolę nad meczem przejęli goście, którzy w połowie mieli 8 oczek przewagi (60:52). W ostatniej ćwiartce gospodarze zmniejszyli straty do 4 punktów (84:88), ale po akcjach Brunsona, Harta i Bridgesa przyjezdni zwiększyli zaliczkę do bezpiecznych 9 oczek (95:86). W Xfinity Mobile Arena w Filadelfii pojawiły się setki fanów Knicks, a wśród nich m.in. stali bywalcy „Rzędu Gwiazd” z Madison Square Garden – Spike Lee, Timothée Chalamet, Tracy Morgan i Ben Stiller.
Spurs w pierwszym meczu w Minneapolis odzyskali atut własnego boiska. Ekipa z San Antonio pokonała w trzecim meczu serii Timberwolves głownie za sprawą znakomitego występu Victora Wembanyamy. Francuz w 37 minut zdobył 39 punktów, miał też aż 15 zbiórek i 5 bloków. Mecz był szalenie zacięty - Spurs ani razu nie oddali prowadzenia w drugiej połowie, choć ich przewaga nigdy nie przekroczyła 10 punktów.
PIĄTEK: Philadelphia - New York 94:108 (0-3), Minnesota - San Antonio 108:115 (1-2).
SOBOTA: Cleveland - Detroit 116:109 (1-2), LA Lakers - Oklahoma City 108:131 (0-3).
(p)
