Klub na mnie liczy
Mariusz Stępiński po zagranicznych wojażach wraca do Polski jako dojrzały, doświadczony zawodnik.
Uśmiechnięty Mariusz Stępiński obok prezesa Korony Leszka Czarnego (z lewej) i właściciela klubu Łukasza Maciejczyka (z prawej). Fot. Korona Kielce/korona-kielce.pl
Jest doskonale znany polskim kibicom, choć na krajowym podwórku zagrał tak naprawdę tylko jeden dobry sezon. W ekstraklasie zadebiutował w sezonie 2011/12, w barwach Widzewa. W ciągu dwóch lat spędzonych w Łodzi rozegrał 33 mecze na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, zdobywając pięć goli. Już wtedy zainteresował się nim selekcjoner reprezentacji Polski, Waldemar Fornalik, który na zgrupowaniu w Maladze testował ligowych zawodników. W ten sposób w 2013 roku 30-letni dziś Mariusz Stępiński zagrał w kadrze narodowej przeciwko Rumunii (4:1). FIFA nie uznaje tego meczu za oficjalny, ponieważ Rumuni dokonali ośmiu zmian. Stępiński był na murawie przez 6 minut.
Z Ruchu na Euro
Później wyruszył do Niemiec. Grał w rezerwach Norymbergi. Po roku wrócił do ojczyzny. Został wypożyczony do Wisły Kraków. W 25 meczach zdobył dwa gole, więc nie był to wyjątkowo dobry sezon. Miał wrócić do Niemiec, ale przypomniał sobie o nim trener Fornalik, który zakończył pracę selekcjonera i powrócił do Ruchu. Sprowadził go do Chorzowa. W Niebieskich Stępiński zaliczył najlepszy pod względem goli sezon w karierze. W ekstraklasie zdobył 15 bramek. To wystarczyło, żeby pojechać z reprezentacją Adama Nawałki na Euro 2016, na którym nie zagrał jednak ani minuty. Po Euro wrócił jeszcze do Chorzowa, dalej był w formie, ale po pięciu meczach sezonu 2016/17 został kupiony za 2 miliony euro przez Nantes. Tak zaczęła się jego podróż po Europie. Z Francji po roku trafił do Włoch. Do 2021 roku reprezentował Chievo i Hellas Werona i Lecce. Później występował na Cyprze, z Arisem Limassol zdobył mistrzostwo kraju w sezonie 2022/23. Następnie przeniósł się do Omonii Nikozja, w której po niecałych dwóch latach stracił miejsce w składzie, choć we wcześniejszych rozgrywkach radził sobie całkiem nieźle, zdobywając 12 goli. Jesienią wystąpił w czterech ligowych meczach, trzykrotnie wchodząc ławki.
Dyrektor przyleciał na Cypr
Władze Korony Kielce wykorzystały gorszy okres Stępińskiego na Cyprze i zaproponowały mu współpracę. Snajper zdecydował się na powrót do Polski i od 1 stycznia będzie zawodnikiem kieleckiego klubu. – Szybko podjęliśmy decyzję po rozmowach z dyrektorem sportowym, który opowiedział o projekcie w Koronie. Tworzy się coś ciekawego w Kielcach i fajnie będzie być tego częścią. Pierwszy kontakt klub nawiązał ze mną jakiś czas temu, ale gdy dyrektor sportowy Paweł Tomczyk przyleciał na Cypr, wiedziałem, że zainteresowanie Korony jest duże, a ja lubię być w miejscach, gdzie ktoś naprawdę mnie chce i na mnie liczy – przekazał Stępiński w rozmowie z klubowymi mediami. Jego transfer jest świetnym pokazem tego, jak zmieniła się sytuacja Korony pod względem organizacyjnym. Od 1 marca właścicielem 99 procent akcji klubu jest Łukasz Maciejczyk, szef firmy Magnus Tobacco z branży tytoniowej. Klub trafił więc w prywatne ręce i teraz widać tego pozytywne efekty. Koronę stać na transfer piłkarza o uznanej renomie, czterokrotnego reprezentanta kraju. Na przekonanie go do zamiany ciepłego Cypru na mroźną Polskę.
