Kłopoty Kozłów i Byków
To miał być dobry sezon w Chicago i Milwaukee. Na razie nic na to nie wskazuje.
Chicago Bulls przegrali 8 z ostatnich 9 spotkań. Fot. Joel Lerner/Xinhua/PressFocus
Duży kryzys w zespołach z Chicago oraz Milwaukee. Pelikany, najsłabszy zespół ligi, po raz drugi w sezonie (w sumie uzbierały tylko 5 zwycięstw) pokonały Byki. W niedzielę w United Center świetnie rozegrały czwartą kwartę (38:29) i to wystarczyło, by wywieźć komplet punktów. Trey Murphy III zanotował 20 punktów i 10 zbiórek, a rookie Jeremiah Fears dodał 20 oczek.
Gospodarze razili nieskutecznością, na potęgę pudłowali z dystansu (ledwie 26 procent za trzy, 36 nietrafionych prób). - Miałem dobre pozycje, zwykle takie rzuty wykorzystuję. Gdybym miał cofnąć czas, oddałbym te same rzuty jeszcze raz. Muszę po prostu dalej pracować nad znalezieniem rytmu rzutów za trzy punkty - mówił po spotkaniu Coby White, który trafił 1 z 10 rzutów za trzy.
Byki przegrały 8 z ostatnich 9 spotkań i spadły na 11. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej.
Równie słabo idzie ostatnio ekipie z Milwaukee. Tym razem Kozły dostały solidne lanie na Brooklynie od słabiutkich Nets. Przegrana różnicą 45 oczek to wielki wstyd. Gospodarze upokorzyli przeciwników, wygrali każdą z czterech kwart, wyrównali klubowy rekord pod względem największej wygranej (wcześniej styczeń 1993 w meczu z Washington również 45 punktami).
A Kozły? Kilka dni wcześniej niespodziewanie pokonały Boston, teraz musiały przełknąć gorzką pigułkę. - To było okropne. Okropne pod każdym względem. To moja wina, bo ewidentnie ich nie przygotowałem. Trzeba oddać Brooklynowi, bo grali twardo jak cholera. Piłka u nich krążyła, byli aktywni. Grali dobrze. My nie. Dopiero na początku drugiej połowy zaczęliśmy wyglądać jak drużyna koszykówki, kiedy zaczęliśmy podawać piłkę - mówił załamany trener Bucks doc Rivers. - To było rozczarowujące, prawdopodobnie jeden z najbardziej rozczarowujących meczów, w jakich kiedykolwiek brałem udział, biorąc pod uwagę naszą grę i rywalizację. Chcieliśmy zrzucić winę na wszystkich, tylko nie na siebie.
Milwaukee gra bez kontuzjowanego Giannisa Antetokounmpo. Bez Greka przegrało 3 z ostatnich 4 meczów. W tabeli Konferencji Wschodniej drużyna obsunęła się na 10. miejsce. W ostatnich tygodniach sporo plotkowano, że Antetokounmpo jest niezadowolony, że chce grać w drużynie, która walczy o najwyższe cele. Nie brakuje spekulacji, że w najbliższym okienku słynny koszykarz może zostać wymieniony. Kolejka chętnych jest długa.
Indiana - Washington 89:108, Cleveland - Charlotte 111:119 po dogrywce, Atlanta - Philadelphia 120:117, Brooklyn - Milwaukee 127:82, Minnesota - Sacramento 117:103, Chicago - New Orleans 104:114, Phoenix - LA Lakers 114:116, Portland - Golden State 136:131.
(p)
