Klimat Porto zawsze naszym pasował!
Rozmowa z Dariuszem Gęsiorem, selekcjonerem kadry U-15, u którego reprezentacyjną przygodę zaczynał Oskar Pietuszewski
Dużo radości mają Polacy – Oskar Pietuszewski (nr 77), Jakub Kiwior (nr 4) i Jan Bednarek (obejmuje Samu Aghehowę z nr 9) w szeregach FC Porto Fot. PAP/EPA
„Miałem Oskara w reprezentacji, gdy miał 15 lat i już wtedy wiedziałem, że to bardzo wielki talent. Grywał ze starszymi rocznikami i według mnie był najlepszym zawodnikiem” - przypominamy pańskie słowa sprzed kilkunastu miesięcy, prorokował mu pan dużą karierę. No i zastartował. Oglądał pan jego debiut w Porto?
- Widziałem akcję, w której wywalczył rzut karny.
Jego styl, co nie?
- Tak. Ma tę swoją szybką nogę i odważne wejścia. To jego atut, który widoczny był od początku.
Portugalia to dobre miejsce i liga dla niego? A Porto to dobry klub w tym momencie?
- Myślę, że tak. To nie jest liga na poziomie – powiedzmy - Anglii, Hiszpani i innych topowych, w których kilku naszych chłopaków na debiut czekało bardzo długo, a czasem się go w ogóle nie doczekali. W przypadku Oskara i Porto widać, że on będzie tam konsekwentnie łapał minuty i się rozwijał.
Sama liga portugalska – generalnie, nie tylko z punktu widzenia trzech-czterech najlepszych ekip - jest dla niego postępem?
- Sam fakt trenowania w nowym, innym środowisku, ma dla niego znaczenie. Mówiąc „środowisko”, mam również na myśli na przykład... fajną pogodę przez cały rok. A liga? Nasza oczywiście oprawiona jest super. Natomiast jednak tam jest wyższy poziom i więcej reprezentantów różnych znaczących krajów. A Porto to oczywiście jeden z wystrzałowych klubów, który da Oskarowi możliwość regularnej gry w pucharach. Więc nie ma o czym gadać, to krok do przodu w jego przygodzie z piłką.
Spodziewał się pan, że tak szybko zrobi przeskok z piłki juniorskiej do seniorskiej?
- Jak mówiłem, on się wyróżniał już w wieku 14-15. Tyle że to jeszcze nie oznacza, że za dwa-trzy lata będzie się wchodzić w karierę. Trzy lata przed Pietuszewskim miałem w reprezentacji chłopaka, który wydawał mi się w takim wieku nawet lepszy od Oskara. Podobne warunki fizyczne, bardzo podobne umiejętności techniczne. Robił superrobotę, bez niego rocznik był o 50 procent słabszy. I dziś gra w Stali Rzeszów...
A „Pietuch” jest w Porto.
- Bo miał nad swym poprzednikiem jedną wielką przewagę: charakter do pracy! A u Oliwiera Sławińskiego – bo o nim mówię - to akurat szwankowało. Oskar natomiast jest zaangażowany w każdym momencie treningu i gry. I przejmuje się wszystkim, mocno przeżywa wszystkie niepowodzenia, zmarnowaną sytuację itp. Swoją drogą – powinien jak najszybciej z tego wyrosnąć.
Gdzie jest jego piłkarski sufit?
- To fantastyczny chłopak, w jego przypadku wszystko - naprawdę wszystko! - jest możliwe. Kibicuję mu bardzo mocno i trzymam kciuki. Przede wszystkim za to, żeby był zdrowy, bo trochę problemów już w życiu sportowym miał.
Oskar jest dziś w Porto z mamą, a w szatni ma Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka. To ważne?
- Bardzo ważne. Jest emocjonalnym chłopakiem - jak powiedziałem, więc wsparcie „Kiwiego” i „Bediego” będzie nieocenione. Znam ich obu, więc śmiało mogę powiedzieć, że Oskar wpadł w dobre towarzystwo.
Przeprowadzka Bednarka – i sposób, w jaki się zaaklimatyzował w Porto – zaskoczyła pana? Jego występy w Southampton tego nie zapowiadały...
- Czy zaskoczyła? Każda liga jest inna. W Anglii – zwłaszcza w tym ostatnim jego sezonie – Janek nie miał lekko. Trochę grał, trochę nie grał, jego mecze – jak całej drużyny – nie były najlepsze. Myślę, że wybór Portugalii – ligi wymagającej, i Porto – klubu regularnie grającego w pucharach, a więc gwarantującego nowe doświadczenia, był przemyślany. Pchanie się do innego klubu Premier League – zwłaszcza że o tych topowych raczej nie mógł myśleć – nie miało sensu.
Trudno nie odnieść wrażenia, że nabrał pewności siebie, prawda?
- W Southampton trudno mu o nią było. W większości niekorzystne wyniki, brak postępów... Jedynym wyjściem w takich sytuacjach była zmiana otoczenia. U „Bediego” to podziałało, „zaskoczył” i dziś jest pewniakiem – w Porto i reprezentacji.
A propos reprezentacji. Wspomniany Jakub Kiwior w kadrze gra jako półlewy stoper, w Porto zagrał niedawno jako lewy obrońca. Może i w reprezentacji warto go spróbować w takiej roli?
- Znam Kubę również ze wspólnego czasu w kadrze. I jestem przekonany, że jego pozycja jest na środku obrony. Zdecydowany, mocny, solidny w roli stopera. I – jak Pietuszewski – bardzo charakterny. To zaangażowanie pcha go do przodu.
Czyli to „odbicie się” od Arsenalu, w którym co prawda trochę grywał, ale nie został podstawowym zawodnikiem, raczej go umocniło, niż załamało?
- Na pewno zobaczył, czego mu jeszcze brakuje do najlepszej ligi świata. Z drugiej strony – ten czas spędzony w Arsenalu przysporzył mu sporego doświadczenia. Widać je teraz, w ciut innej lidze, z nieco niższą intensywnością w rywalizacji – tu mu wiele rzeczy przychodzi łatwiej. A że jeszcze ma kolegę z reprezentacji u boku, wszystko zdaje się u niego zmierzać we właściwym kierunku. I wcale nie byłbym pewien, że po okresie wypożyczenia nie wróci na poziom tego sufitu, jakim jest Premier League.
A może po prostu Porto go wykupi z Arsenalu? Pan by to zrobił na miejscu działaczy „Smoków”?
- Trzeba by o to zapytać ich; mają swoje budżety i priorytety. Ale oczywiście dla naszej kadry byłoby ciekawie, gdyby z Bednarkiem przez kolejne lata tworzyli duet klubowy i reprezentacyjny. Choć oczywiście nie jest powiedziane, że – po całym sezonie rozegranym w Portugalii – nie wywalczyłby sobie także podstawowej jedenastki u „Kanonierów”.
Na koniec pytanie o Ligę Europy: Porto ma szansę na końcowy triumf? Zdobycie trofeum?
- Daj Boże, żebyśmy w maju doczekali finału z udziałem trójki Polaków. Mam wrażenie, patrząc wstecz, choćby na przykład Józka Młynarczyka, który wygrywał ze „Smokami” Puchar Europy, że w Porto lubią Polaków, a naszym piłkarzom tamtejszy klimat futbolowy zawsze pasował i zwykle dobrze im tam idzie. Regularna gra całej trójki powinna zaś mieć dobre przełożenie na naszą reprezentację i jej marcowe barażowe mecze.
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
◼ Viktoria Pilzno – FC Porto
dziś, 18.45 - Polsat Sport Premium 1
„Zaliczył fantastyczne wejście. Już przy pierwszym starciu w powietrzu pokazał siłę i energię. (...) Dojrzałość, jaką zaprezentował w swoim debiucie, jest naprawdę imponująca. To był świetny występ”
trener Francesco Farioli o Oskarze Pietuszewskim po debiucie z Vitorią Guimaraes
„Bednarek i Kiwior to dwaj znakomici piłkarze, którzy byli bardzo zmotywowani, by dołączyć do FC Porto. (...) To dwa przykłady zaangażowania”
trener Francesco Farioli o polskich stoperach w szeregach Porto
CZY WIESZ, ŻE...
■ Aż pięciu Polaków sięgało po mistrzostwo Portugalii w barwach FC Porto. Czterokrotnie wywalczył je Grzegorz Mielcarski; dwukrotnie - Józef Młynarczyk. Triumfatorami krajowego czempionatu byli w jego szeregach także Andrzej Woźniak, Przemysław Kaźmierczak i Paweł Kieszek.
■ Ze względu na przepisy UEFA, Oskar Pietuszewski będzie mógł zagrać dla FC Porto w Lidze Europy dopiero w fazie play off, a więc w 1/8 bądź 1/16 finału. Podobnie rzecz się ma z doświadczonym środkowym obrońcą Thiago Silvą. To oznacza, że w Pilznie duet stoperów „Smoków” zapewne znów stanowić będą Jan Bednarek i Jakub Kiwior.
Smocze liczby
4 GOLE w osiemnastu dotychczasowych meczach ligowych w tym sezonie straciła obrona FC Porto, z Janem Bednarkiem i Jakubem Kiwiorem na jej środku
14 SPOTKAŃ ekipa z Estadio do Dragao kończyła w lidze bez straty bramki
