Klimat i zjednoczenie
Rozmowa z Dariuszem Pietrkiem-Jankowskim, trenerem Tempa Stolarzowice, beniaminka bytomskiej klasy A
Mottem trenera Tempa jest to, aby każdy z piłkarzy czuł się dobrze w zespole i nikt nie czuł się izolowany. Fot. LKS Tempo Stolarzowice
Jakie nastroje panowały w klubie po awansie do klasy A?
- Cieszyliśmy się z drugiego miejsca, chcieliśmy uniknąć baraży i to nam się udało. Przegraliśmy tylko jeden mecz i jeden zremisowaliśmy. Przez rozgrywki szliśmy jak burza. W drużynie był klimat, zgranie, mobilizacja – to wszystko razem dało taki rezultat. Byliśmy rycerzami wiosny i cel, który sobie założyliśmy, zrealizowaliśmy w stu procentach.
W poprzednim sezonie Tempo zanotowało 14 czystych kont w 30 spotkaniach. Jaka jest tajemnica tak dobrej statystyki?
- Mamy młodego, zdolnego bramkarza, który niejednokrotnie ratował nam skórę. W obronie działa połączenie rutyny z młodością, a pozostali - zarówno pomocnicy, jak i napastnicy - kiedy trzeba, wracają pod własne pole. Razem bronimy i razem atakujemy. Nie ukrywam, że obrona jest naszym priorytetem. Jak pokazała liga, odegrała dużą rolę w awansie.
Pod koniec ubiegłego sezonu kontuzji doznało dwóch ważnych zawodników Marcin Galus i Jakub Jaskółka, który zajął trzecie miejsce w klasyfikacji kanadyjskiej z dorobkiem ośmiu bramek i siedmiu asyst. Kiedy wrócą na boisko?
- W przypadku Kuby, który był naszym fundamentem w pomocy, doszło do zerwania ścięgna Achillesa na trzy kolejki przed końcem sezonu. Z kolei Marcin, prawy obrońca, nie tylko doznał kontuzji więzadeł w kolanie i łąkotki, ale jeszcze w tej sytuacji nieszczęśliwie upadł i złamał kość ramienną. Miał mieć operowane kolano, ale w pierwszej kolejności przeszedł zabieg kończyny górnej. W drużynie panuje rodzinna atmosfera i bez względu na ich aktualny stan obaj przyjeżdżają na mecze, aby być blisko drużyny i współtworzyć jej klimat. Znając ich charaktery, myślę, że prędzej czy później do nas wrócą.
W sparingach wasz bilans to cztery zwycięstwa, remis i dwie porażki. Co wymaga jeszcze poprawy?
- Mieliśmy zaledwie kilka treningów, a później wpadliśmy w rytm sparingowy. Pocieszające jest to, że wzmocniło nas czterech zawodników. Trzech z nich to byli piłkarze Sparty Zabrze, jeden grał w Sośnicy Gliwice, jeszcze niedawno grali w klasie okręgowej i myślę, że pomogą nam w rozgrywkach. Wzmocniliśmy linię pomocy i ataku. Po sparingach widzę, że będzie to procentować w meczach o punkty. Brakuje jeszcze pełnego zgrania.
Jakie są cele drużyny w nowym sezonie?
- Patrząc na kadrę i na fakt, że rywalizacja w zespole wzrosła, myślę, że utrzymanie jest naszym celem minimum. Gdyby wszystko poszło po naszej myśli, to środek tabeli jest w naszym zasięgu. Każdy mecz będzie dla nas ważny. Kluczowe jest, żeby zdobywać punkty i mieć ich jak najwięcej po pierwszej rundzie. Pozwoli nam to ocenić, na czym stoimy, a nie do ostatniej chwili walczyć o utrzymanie.
Co jest dla pana najważniejsze w pracy z drużyną?
- Najważniejsze jest to, żeby relacja na linii trener – zawodnik była otwarta. Moim celem jest to, aby każdy z piłkarzy czuł się dobrze i nikt nie czuł się izolowany. Dbam o to, żeby nikt nie bał się zabrać głosu w szatni. Z drugiej strony zawodnicy muszą czuć respekt i w zależności od sytuacji powinni wiedzieć, kiedy można pozwolić sobie na żart, a kiedy jest czas na powagę.
Co jest największą siłą Tempa?
- Myślę, że klimat i zjednoczenie. Wspieramy się wzajemnie i jednocześnie staramy się wszystkie nasze zmartwienia zostawiać na treningach. Jesteśmy wobec siebie szczerzy i szanujemy się. W klubie panuje świetna atmosfera.
Rozmawiał Miłosz Derda
PO PREMIERZE
Tempo sezon ligowy rozpoczęło od wyjazdowego remisu z Orłem Nakło Śl. 5:5. W najbliższą sobotę o 16.00 podejmie GKS Andaluzję Brzozowice-Kamień.
