Klęska faworytów we Wrocławiu

Koniec sezonu dla Śląska Wrocław. Arka Gdynia melduje się w półfinale!

Jakub Nizioł zdobył tylko 2 punkty. Arka lepsza we Wrocławiu! fot. PAP/Maciej Kulczyński

ORLEN BASKET LIGA

Blisko 3000 kibiców w hali Orbita we Wrocławiu musiało w sobotni wieczór oglądać mocno przygnębiający dla gospodarzy epilog ćwierćfinałowej serii z Arką. Nie mogli się tego spodziewać, bo przecież Śląsk wygrał dwa pierwsze mecze i był pewniakiem do awansu. Arka dokonała rzeczy niemal niemożliwej - wyeliminowała faworyta, wygrywając trzy razy z rzędu, w tym na terenie rywala.

Piąty mecz od początku nie przebiegał po myśli gospodarzy, którzy poza Jakubem Urbaniakiem (8 punktów i 3 zbiórki w pierwszej kwarcie) mieli problemy z trafianiem do kosza. Goście zaczęli od prowadzenia 9:4, byli skoncentrowani i skupieni na zadaniach obronnych, pozwolili Śląskowi na zdobycie 13 oczek w całej kwarcie! W połowie przewaga Arki nie była jeszcze duża (37:34) i wydawało się, że po przerwie wszystko może się zdarzyć. Tymczasem obejrzeliśmy popis Gdynian i koszmarną niemoc Wrocławian. Gospodarze w całym meczu zanotowali dramatyczną, zaledwie 30-procentową skuteczność z gry. Ich atakiem rządził chaos, a frustracja potęgowała kolejne błędy. Liderzy zespołu, którzy mieli ciągnąć grę w najważniejszym momencie sezonu, zawiedli na całej linii - Noah Kirkwood pudłował raz za razem (2/10 z gry), słabiutki Kadre Gray (2/11 z gry, aż 5 strat), wreszcie Jakub Nizioł, który rozegrał tylko 15 minut i zdobył marne 2 punkty.

W drugiej połowie Śląsk zdobył tylko 20 punktów. - Nasza skuteczność w ataku była katastrofalna – rzucenie zaledwie 8 punktów w ostatniej kwarcie i mniej niż 15 w pierwszej oraz trzeciej mówi samo za siebie. Przy takiej dyspozycji ofensywnej nie mogliśmy myśleć o zwycięstwie. Gratulacje dla Arki, awansowała w pełni zasłużenie - mówił po spotkaniu trener Śląska, Jacek Winnicki. - To był prawdopodobnie najgorszy mecz odkąd objąłem ten zespół. Przepraszam naszych kibiców. Od pierwszej minuty nie potrafiliśmy odnaleźć się na parkiecie i trudno szukać w naszej grze jakichkolwiek pozytywów. Nie sprostaliśmy randze tego spotkania - dodał.

Gdynianie zdominowali tablice, notując aż 50 zbiórek (w czym brylował kapitalny Einaras Tubutis, autor 9 punktów i 13 zbiórek). Najlepszym strzelcem Arki po raz kolejny okazał się niezawodny w tej serii Luke Barrett (16 punktów, 7 zbiórek), wspierany przez powracającego po kontuzji Milana Barbitcha (13 punktów). Co ciekawe Arka miała katastrofalny procent rzutów z dystansu (5/29 za trzy), ale rekompensowała to dominacją pod tablicami oraz świetną gra w obronie. - Wplątaliśmy Śląsk w swoją grę. Grali tak jak chcieliśmy, zatrzymaliśmy ich szybki atak, co było kluczowe. Od początku tej serii wierzyliśmy, że możemy wyeliminować Śląsk - tłumaczył trener gości Mantas Cesnaukis.

Półfinały startują już we wtorek. Na pierwszy ogień Arka zagra u siebie z Zastalem. W drugiej parze rywalizować będą Legia oraz Dziki.


◼ Śląsk Wrocław – AMW Arka Gdynia 54:71 (13:18, 21:19, 12:19, 8:15)

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 3-2 dla Arki (awans Arka).

WROCŁAW: Kulikowski, Urbaniak 12 (1x3), Gray 9, Djordjević 5, Nizioł 2 – Nunez 10 (3x3), Wiśniewski, Luc 2, Williams 4, Kirkwood 5 (1x3), Sternicki, Czerniewicz 5 (1x3). Trener Jacek WINNICKI.

GDYNIA: Okauru 7 (1x3), Łączyński 3 (1x3), Garbacz 9 (3x3), Tubutis 9, Ljubicić 6 – Zyskowski 4, Barbitch 13, Barrett 16, Hrycaniuk 4. Trener Mantas CESNAUSKIS.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się