Klątwa faraona
Roszada w ekipie Canarinhos: Wesley nie zagra na mundialu!
Wesley (z prawej, w potyczce z Trezeguetem) nie dokończył towarzyskiego meczu Brazylii z Egiptem. A potem wieści były już coraz gorsze... Fot. SPP/SIPA USA/PressFocus
BRAZYLIA
Na kilka dni przed inauguracyjnym meczem pięciokrotnych czempionów globu na północnoamerykańskim mundialu, pech dopadł obrońcę Romy. Zamiast udziału w finałowym turnieju MŚ, zapowiadają mu się „rzymskie wakacje”. Niedzielny mecz przeciwko Egiptowi przyniósł mu „klątwę faraona”. Wesley Franca zakończył go już po niewiele ponad kwadransie. Zastąpić go musiał na murawie Danilo Luiz da Silva, zawodnik Flamengo Rio de Janeiro (obaj panowie wiosnę 2025 spędzili w tym klubie, przed lipcową przeprowadzką Wesleya do Europy).
22-latek boisko opuszczał ze łzami w oczach. Przeprowadzone w poniedziałek badanie rezonansem magnetycznym potwierdziło fatalną diagnozę. „Ujawniło uraz mięśnia przywodziciela w lewym udzie” - czytamy w komunikacie Brazylijskiej Konfederacji Piłkarskiej. - To duża strata – nie tylko kurtuazyjnie skomentował ów fakt Carlo Ancelotti. Co prawda obrońcę „odkrył” dla reprezentacji poprzednik Włocha, Dorival Junior, ale to Ancelotti zaczął nań stawiać dość regularnie. Wesley uzbierał w ten sposób do tej pory osiem gier w kadrze.
Nagły wypadek wymagał nagłej reakcji. Selekcjoner sięgnął po niespełna 27-letniego Edersona (da Silvę), choć wcześniej ani razu z niego nie korzystał podczas rocznej przygody z Canarinhos. Tenże cztery ostatnie lata spędził w barwach Atalantyc Bergamo. Powołanie przyszło w samym środku zamieszania transferowego z nim związanego: według medialnych doniesień, włoski klub uzgodnił już warunki jego sprzedaży do Manchesteru United za 40,5 mln euro.
(DaL)
