Klątwa Faraona?
O awans do Grupy Światowej I Pucharu Davisa przyjdzie Polakom w weekend w Kairze bić się bez trzech czołowych singlistów...
Pomimo bojowych nastrojów Biało-czerwonych czeka trudne zadanie w Kairze… Fot. x.com/pzt_tenis/
Spotkanie odbędzie się w sobotę i niedzielę w stolicy Egiptu na kortach ziemnych. Aktualnie Polska zajmuje 36. miejsce w rankingu Pucharu Davisa, rywale są na 42. pozycji. Do Kairu nie przylecieli Hubert Hurkacz (52. ATP) - w tym czasie sposobi się do turnieju ATP 500 w Rotterdamie, oraz Kamil Majchrzak (55.) - nie jest jeszcze w pełni sił po kontuzji odniesionej w Australian Open.
Jakby tego było mało, na ostatniej prostej w składzie Biało-czerwonych doszło do zmiany, bo kontuzjowanego trzeciego singlistę w rankingu, Daniela Michalskiego (242.), musiał zastąpił Filip Pieczonka (1066.). W sytuacji prawdziwej „klątwy Faraona”, która spadła na Polaków, kapitan Mariusz Fyrstenberg ma do dyspozycji jeszcze Maksa Kaśnikowskiego (416. ATP), debiutanta Karola Filara (624.) oraz deblistów Jana Zielińskiego i Karola Drzewieckiego.
- Hubert dopiero wrócił do gry po siedmiu miesiącach przerwy i w trosce o zdrowie musi ostrożnie gospodarować siłami. Kamil bardzo chciał zagrać, lecz już podczas Australian Open zmagał się z naderwanym mięśniem piersiowym, a podczas turnieju uraz się pogorszył. Swój występ potwierdził Michalski, ale zatrzymały go problemy z piętą i kolanem - wyjaśnia Mariusz Fyrstenberg.
Z Egiptem mierzymy się po raz czwarty - dwa razy wygraliśmy (1966, 1998) i raz przegraliśmy (1973). W zespole rywali są: Fares Zakaria (530.), Michael Bassem Sobhy (690.), Karim Ibrahim (1045.) i Karim Mabrouk (2561. w deblu). W sobotę na kort wyjdą debiutujący w kadrze Filar i Zakaria, a po nich zagrają Kaśnikowski i Bossem Sobhy. Niedziela zacznie się od rywalizacji deblowej, a później Filar i Kaśnikowski zamienią się przeciwnikami.
- Rywale mają rankingi zbliżone do naszych, ale na to nie ma sensu patrzeć. Gramy na wyjeździe, a korty ziemne w takim momencie sezonu, gdy dominuje hala, to wyzwanie, ale dzięki tygodniowi przygotowań granie na „mączce” nie powinno być problemem - przekonuje Maks Kaśnikowski, najwyżej notowany polski singlista w składzie.
Polacy w meczu play offu Grupy Światowej i grają po raz czwarty z rzędu. Dwie poprzednie próby kończyli awansem - dwa lata temu pokonali Uzbekistan, ale później - już w Grupie Światowej I - przegrali z Koreą Południową 1:3. Rok później Polacy ograli Gruzinów, żeby później ulec Brytyjczykom 1:3.
(t)
