Klata do przodu

Piłkarze GKS-u Tychy przegrali pierwszy ligowy mecz w tym sezonie, ale z pewnością nie mają się czego wstydzić.

Jakub Bieroński i Jakub Tecław, ważni gracze tyskiego GKS-u. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

GKS TYCHY

To był kolejny znakomity mecz w Tychach. Po inauguracji, w której podopieczni Artura Skowronka wygrali 4:3 z Miedzią Legnica, strzelając zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry, w starciu z Wisłą Kraków znowu pokazali futbol „na tak”. Wprawdzie tym razem ofensywne nastawienie przypłacili nadzianiem się na akcję gości minutę po tym, jak doprowadzili do wyrównania i ostatecznie przegrali 3:4, ale za postawę w starciu z najmocniejszym personalnie zespołem I ligi na pewno zasłużyli na słowa uznania.

Potencjał intensywności

– Mimo tego wyniku szacunek dla drużyny za determinację i fakt, że odwróciliśmy wynik od stanu 1:3 – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener GKS-u Tychy. – Drugi gol dał jeszcze więcej tego paliwa i kreowaliśmy coś konkretnego w polu karnym gości. To spowodowało, że wyrównaliśmy. Wtedy jednak wyszła niesamowita jakość Wisły. To była niecała minuta, kilkadziesiąt sekund... Po meczu można powiedzieć, że widząc siłę przeciwnika, mogliśmy wyhamować z naszym skokiem pressingowym i odczekać. Jednak w naszej grze właśnie ten element jest podstawą taktyki. Mamy do tego potencjał intensywności, a ponieważ nasi zawodnicy po wyrównującej bramce dostali wiatru w żagle, chcieli iść po czwartego gola. Natomiast za bardzo było to „przeszyte” środkiem i boczni obrońcy Wisły mieli za dużo miejsca. Jak się okazało, to był nasz błąd. Brak zorganizowania sprawił, że się pogubiliśmy. Mamy jednak praktycznie całą nową linię obrony i to zarządzanie na pewno może być lepsze. Fakt, że kolejny raz straciliśmy gola zaraz po tym, jak zdobyliśmy bramkę, okazał się kluczowy. Wisła zdobyła w ten sposób trzy punkty, zwyciężyła i kontynuuje serię.

Szukać balansu

– Przegraliśmy i jest duży żal wewnętrzny – dodał szkoleniowiec tyszan. – Po ludzku jest mi szkoda tych chłopaków, bo robili wszystko, żeby zdobyć choćby punkt. Zostaliśmy z pustymi rękami, ale idziemy dalej. Mamy bardzo młodą drużynę i musimy szukać balansu w naszej grze. Cieszę się, że strzelamy gole i jesteśmy tylko za Wisłą w klasyfikacji najlepszych ofensyw naszej ligi, ale tracimy za dużo bramek. Jest więc sporo rezerw, żeby dopracować nasze granie, ale myślę, że wszyscy to rozumieją. Bo jeżeli jest tyle zmian w zespole, to czasami takie rzeczy mogą się zdarzać. W tym meczu mieliśmy tego efekty, ale absolutnie – klata do przodu i idziemy dalej, bo potencjał w naszej drużynie jest olbrzymi!

Jerzy Dusik