Kilka problemów jest
Dobrze naoliwione na start sezonu Wiślackie mechanizmy zaczęły skrzypieć już na przełomie listopada i grudnia...
Maciej Kuziemka wciąż szuka najlepszej formy. Fot. Michał Kędzierski / Press Focus
WISŁA KRAKÓW
Po remisie ze Zniczem u siebie nie trzeba wpadać w panikę, ale czas już na poważną dyskusję o tym, co nie działa i dlaczego.
Dużo remisów
Biała Gwiazda ostatni raz wygrała dwa razy z rzędu na przełomie października i listopada. Miała wtedy serię ośmiu spotkań bez porażki, z sześcioma kompletami punktów. Od tego czasu dała się pokonać tylko raz (Polonii Warszawa), ale zaliczyła pięć remisów. Wygrała tylko z fatalnie prezentującymi się Stalą Mielec i GKS-em Tychy. Podziały punktów z będącymi wysoko w tabeli Wieczystą Kraków i Pogonią Grodzisk Mazowiecki można było potraktować jako nie najgorsze rezultaty, bo mecze mogły się skończyć lepiej, ale i gorzej dla lidera. Spotkanie ze Zniczem miało otworzyć nowy, lepszy rozdział, a okazało się powtórką mieszanki problemów.
Wsparcie dla Letkiewicza
Trudno nie krytykować bramkarza Patryka Letkiewicza, za to jak zachował się w polu karnym przed straconą bramką. O ile błąd przeciwko Tyszanom można było tłumaczyć m.in. świetnym wyczuciem rywala, to w niedzielę argumentów na obronę nie było. - To był prosty błąd indywidualny. Natomiast wygrywamy jako zespół, przegrywamy jako zespół - tak będzie zawsze. Każdy, kto popełni błąd, będzie miał wsparcie od reszty grupy, od sztabu i tak samo będzie w tym przypadku - mówi trener Mariusz Jop. - Jest jednak duże rozczarowanie i złość przede wszystkim za sytuację, w której straciliśmy bramkę. Jak spojrzymy na statystyki i na obraz całego meczu, to w zasadzie rywal nie stworzył sytuacji, tylko my mu podarowaliśmy tę bramkę. Traktuję mecz absolutnie jako stratę dwóch punktów.
Co nie działa
Problemem Letkiewicza jest to, że gra nierówno. Był współwinny straty bramki z GKS-em, ale kilka razy uratował drużynę przeciwko Pogoni i był najlepszym piłkarzem derbów z Wieczystą. Czy należałoby go zmienić? Być może tak, ale popatrzmy, kogo Wisła ma jeszcze na pozycji bramkarza. To jeszcze bardziej niepewny Kamil Broda, który kilka razy wypuścił szansę z rąk, i Białorusin Anton Cziczkan, któremu kończy się umowa i nie planowano jej przedłużyć. Ostatnie oficjalnie spotkanie w pierwszym zespole zagrał w grudniu 2024, a w lidze we wrześniu tego samego roku.
Wisła w formie strzeliłaby Zniczowi trzy gole i błąd Letkiewicza nie miałby żadnego znaczenia. Od kilku spotkań jest problem ze skutecznością. Angel Rodado w tym roku zdobył dwie bramki, jednak łatwo można zobaczyć, że daleko mu do najwyższej formy. Jordi Sanchez po dołączeniu do zespołu jeszcze nie zagrał od początku. Potrzebuje czasu i furory nie zrobił, choć miał udział przy golu ze Zniczem. Przez większość jesieni motorami napędowymi Białej Gwiazdy byli skrzydłowi. Obecnie Frederico Duarte i Maciej Kuziemka są własnymi cieniami, mają trudności z wygrywaniem pojedynków. Choć trener Jop ocenił, że w niedzielę płynność gry się poprawiła, to wciąż można w tym aspekcie sporo dodać. Akurat u siebie Wiślacy nie mają prawa narzekać na murawę. Na jej utrzymanie duże środki łoży grający w pucharach w Krakowie Szachtar Donieck i obecnie to prawdopodobnie najlepsza płyta w Polsce.
Michał Knura
