Kilka niewiadomych

Piłkarze Podbeskidzia muszą się wziąć do roboty! Fot. Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus.pl
Kilka niewiadomych
Z kilkudniowym opóźnieniem w siedzibie Podbeskidzia pojawił się nowy prezes Krzysztof Przeradzki. Czy niedawno zatrudniony Dariusz Marzec powinien obawiać się o posadę?
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Szkoleniowiec kontrakt w Bielsku-Białej podpisał 16 listopada i na stanowisku zastąpił Grzegorza Mokrego. Od tego czasu zespół rozegrał dwa spotkania - w debiucie prowadzone przez niego Podbeskidzie w fatalnym stylu przegrało z Chrobrym Głogów 0:3, a w sobotę poniosło porażkę z Wisłą Płock 1:2.
Spięcie na konferencji
W tym drugim spotkaniu Podbeskidzie po 463 minutach zdobyło pierwszego gola od wygranego pod koniec października meczu z Wisłą Kraków. „Górale” kolejny raz nie potrafili jednak przełamać innej fatalnej passy i wciąż nie odnieśli w tym sezonie wygranej na wyjeździe (w tym sezonie legitymują się katastrofalnym bilansem 0-2-7). Po raz ostatni po trzy punkty na obcym terenie piłkarze bielskiego klubu sięgnęli w maju, gdy pokonali zdegradowaną Sandecję Nowy Sącz. By odnaleźć drugie, ostatnie wyjazdowe zwycięstwo, to musimy się cofnąć do września 2022 roku. W debiucie Dariusz Żuraw wygrał z Chojniczanką 3:2. Temat możliwej dymisji niedawno zatrudnionego trenera pojawił się na pomeczowej konferencji prasowej. Gabriel Bartelmus z serwisu 90minut.pl zapytał się Dariusza Marca czy nie obawia się o posadę w sytuacji, gdy w klubie doszło do zmiany prezesa. Zdaniem dziennikarza Podbeskidzie prezentuje się gorzej niż za Grzegorza Mokrego. W dwóch meczach zespół stracił pięć goli, zdobył tylko jednego.
- Dlaczego mam się bać, dopiero przyszedłem - odpowiedział 53-latek. - Próbuję coś zrobić, jeśli byłoby tak dobrze jak panu się wydaje, to nie byłoby mnie tutaj, nie byłoby zmian w klubie. Podbeskidzie jest na tym miejscu, na którym jest i dlatego nastąpiły zmiany. Przyszedłem po to, by to odwrócić, w trzy dni nic się nie zrobi, ale reakcja zespołu była pozytywna [na stratę bramki w meczu z Wisłą – przyp. red.]. Czas gra na naszą korzyść. Nie akceptuję pewnych zachowań na boisku, a zespół inaczej reaguje niż ja chcę. Jeśli poprawimy agresję, dołożymy więcej walki, to uważam, że będziemy mieli punkty. To moja odpowiedz na pana pytanie - rzucił Dariusz Marzec. Gdy już mijał dziennikarza po konferencji rzucił jeszcze do niego: „Super żart młody człowieku”.
Tajemniczy prezes
Z kilkudniowym opóźnieniem w poniedziałek do klubu dotarł w końcu nowy prezes Krzysztof Przeradzki (według deklaracji wiceprezydenta Piotra Kuci miał zacząć rządy w klubie w czwartek). 64-latek to postać szerzej nieznana i przynajmniej na razie tak pozostanie. Klub nie planuje publikacji żadnego komunikatu ani rozmowy z powołanym kilka dni temu prezesem. Trudno powiedzieć, czego się po nim spodziewać. Wiadomo o nim tylko tyle, że w tym sezonie z trybun widział mecz z Wisłą Płock i prawdopodobnie z GKS-em Katowice. Czy rządy zacząłby od zmiany trenera? Trudno powiedzieć, ale historia Podbeskidzia zna już taki przypadek. W grudniu 2012 roku rada nadzorcza odwołała ze stanowiska prezesa Marka Glogazę i powołała Wojciecha Boreckiego. Bielski klub był wtedy w bardzo podobnej sytuacji w jakiej jest obecnie i groził mu spadek z ligi, a Borecki zaczął od zwolnienia Marcina Sasala. Najpierw postawił na Dariusza Kubickiego, a gdy ten uciekł do Rosji, postawił na Czesława Michniewicza, który nie wiedząc jeszcze, że zostanie szkoleniowcem u „górali” - mówił w mediach, że klub potrzebuje księdza, a nie trenera. Tymczasem z nim na ławce Podbeskidzie dokonało rzeczy niemal niemożliwej i utrzymało się w ekstraklasie. Jak będzie teraz?
(gru)
