Kiepski prognostyk
LIGOWIEC
Po piątkowym remisie w meczu na szczycie Górnika z Wisłą wydawało się, że w 16. kolejce ponownie dojdzie do zmiany lidera. Zabrzanie wskoczyli na 1. miejsce po 9. kolejce i mimo turbulencji (spora liczba nierozegranych meczów i słabsza postawa w ostatnim czasie) - nadal znajdują się na eksponowanej pozycji. Mogło się to zmienić w niedzielne wczesne popołudnie. Wystarczyło, żeby Jaga wygrała u siebie z GieKSą i mielibyśmy roszadę na szczycie. Tak się jednak nie stało: do meczu w Białymstoku nie doszło.
Wszystko uniemożliwiły opady śniegu. Nie śnieżyca, a zwykłe opady. Dziwne, że klub ekstraklasy nie jest przygotowany na takie rozwiązanie i nie dziwią też słowa trenera Rafała Góraka, który powiedział, że można było zrobić więcej, żeby do spotkania przy Słonecznej jednak doszło. Katowiczanie - piłkarze, trenerzy cały sztab - nie wspominając licznych kibiców - przejechali całą Polskę na darmo. Dziwna to sytuacja.
W niedzielne popołudnie byłem w podgórskim Frydku-Mistku, gdzie rywalizowały drużyny z rocznika 2013. Tam boisko było odśnieżone, przygotowane jak należy i nie było żadnych kłopotów z rozegraniem meczu. Tam się dało, w ekstraklasie - jak widzimy - się nie da….
Górnik na razie trzyma się więc na 1. miejscu, jednak liderowanie wisi na włosku, bo przecież drużyna z Białegostoku ma już dwa zaległe spotkania. Ciekawe, czy w tym roku oba uda się jej rozegrać?
Na innym biegunie są Legia i Raków, które z ostatniej kolejki wyszły mocno poobijane. Pod Jasną Górą nie pomaga zamieszanie z odejściem Marka Papszuna. Obie ekipy ugrzęzły, a Legioniści bardziej muszą dziś oglądać się na to, co się dzieje za ich plecami niż przed siebie. Przy Łazienkowskiej powróciły koszmary z rozgrywek 2021/22, które 15-krotny mistrz Polski skończył na 10. miejscu. Wtedy po 16 kolejkach Legia była w… dokładnie takiej samej sytuacji jak teraz! Też miała 18 „oczek” i zajmowała odległą, 13. pozycję.
W przypadku Rakowa i Legii słaba gra nie jest dobrym prognostykiem przed czwartkiem i 4. już kolejką Ligi Konferencji. Warszawianie zmierzą się z silną Spartą Praga, a Raków z Rapidem Wiedeń. Oba mecze na naszych stadionach - w Warszawie i w Sosnowcu.
Michał Zichlarz
