Kiedy się w końcu opamiętają?!

KOMENTARZ „SPORTU" - Michał Zichlarz

To będzie ekscytująca runda! Nie mam żadnych wątpliwości, patrząc na to, jak wygląda tabela ekstraklasy po pierwszej części rozgrywek. Po 18 ligowych kolejkach różnica między pierwszym a ostatnim zespołem wynosi ledwie 11 punktów. To sytuacja bez precedensu! W żadnej europejskiej lidze różnice między czołówką a ligowym ogonem nie są tak małe, jak u nas. Czy to źle?

No cóż, nie ma u nas czempionów grających w Lidze Mistrzów. W rywalizacji o te najważniejsze klubowe rozgrywki jesteśmy bezradni. Lepiej idzie nam w ich przedpokoju, w Lidze Konferencji, o czym świadczy choćby liczba zdobytych przez nasze kluby punktów w tej edycji, która jest rekordowa i wynosi 13,625 pkt. To aż cztery razy więcej niż było w rozgrywkach 2021/22! 

Nie udaje nam się wejść do Champions League przez drzwi, ale może się udać przez… okno. Do 10. pozycji w rankingu UEFA, którą na razie okupują Czesi, co daje im miejsce z automatu w fazie ligowej LM, dzieli nas już tylko miejsce i naprawdę niewielka strata punktowa. Trzeba jednak wciąż wygrywać, wciąż eliminować rywali, co na wiosennym etapie rozgrywek nie jest już takie łatwe.

Fakt, że liga jest tak wyrównana, to plus. Gdy którykolwiek z zespołów awansuje do europejskich pucharów, radzi sobie. Standard poziomu rozgrywek znacznie się u nas podniósł, czego wykładnią jest właśnie ranking UEFA, w którym pniemy się w nie najgorszym tempie. Za nami są ligi grecka (12. miejsce), duńska (13), norweska (14), szwajcarska (16), austriacka (17) czy szkocka (18). O Węgrach, Rumunach czy Słowakach będących w trzeciej dziesiątce nie ma nawet co wspominać.

Cieszy to, że ekstraklasa tak sobie radzi, ale martwi co innego. Przeglądam skład Bodo/Glimt, które w przedostatniej kolejce fazy ligowej LM sensacyjnie pokonało u siebie wielki i bogaty Manchester City. Zdarzyło się to w momencie, gdy liga norweska jest teraz w długim zimowym śnie – przerwa w Eliteserien trwa od końca listopada aż do połowy marca. W wyjściowym zestawieniu Bodo/Glimt na to spotkanie było 10 Norwegów i tylko bramkarz Nikita Halkin jako obcokrajowiec – ma brytyjski, izraelski i rosyjski paszport. Slavia, która walczyła z wielką Barceloną i poległa po walce 2:4, miała w podstawie ośmiu Czechów oraz trzech młodych graczy z Afryki, takich do wypromowania, których można sprzedać za miliony euro. 

Chciałoby się u nas mieć zespół w LM złożony z prawie samych Polaków! A jak to wygląda, widzimy na co dzień na boiskach ekstraklasy. Tylko Zagłębie Lubin i GKS Katowice stawiają mocno na rodzimych graczy. Może jeszcze do tego grona dołączymy słynącego z podobnej polityki Marcina Brosza, który pracuje w Niecieczy. Reszta bazuje na obcokrajowcach i to nam się nie podoba. Nie tędy droga panowie prezesi, dyrektorzy sportowi i trenerzy! Opamiętajcie się w swoich działaniach, bo prowizje i wyciekające pieniądze to zła rzecz, nie tak powinno się działać, nie tak powinno się prowadzić futbolowy biznes, o czym przekonują nas choćby Czesi czy Norwegowie stawiający przede wszystkim na swoich zawodników, a nie wyłącznie na zagraniczny zaciąg …

 


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się