Kiedy karabin siedzi...
Od euforii, przez rozpacz, po radość – polska sztafeta mieszana zafundowała kibicom niezłą huśtawkę, kończąc swój start na najlepszej pozycji w historii.
Dla Konrada Badacza i całej naszej drużyny trzynastka na plastronie nie okazała się pechowa. Fot. PAP/EPA
Historia tych zmagań jest co prawda bardzo krótka – zaczęła się w Soczi, a Biało-czerwoni wzięli udział w dwóch z trzech olimpijskich zawodów dotąd zorganizowanych w tej konkurencji – ale nigdy wcześniej nie udało się Polakom zmieścić w czołowej dziesiątce. - Miejsce w niej będzie sukcesem – zapowiadał na naszych łamach były prezes Polskiego Związku Biathlonu. No i udało się, a przy okazji – mieliśmy w starcie naszej sztafety to, co najcenniejsze w sporcie: rollercoaster emocji.
Prawie idealny!
Nie było przesady w przedolimpijskich wywiadach Konrada Badacza, który mówił o rosnącej formie (własnej i kolegów) w miarę zbliżania się igrzysk. Pochodzący z Jeleniej Góry zawodnik znakomicie spisał się na pierwszej zmianie. Dobierał jeden nabój w pozycji leżącej, a po strzelaniu w „stójce” wybiegał na czwartym miejscu. - Prawie idealny występ! Widać że czuje się mocny na strzelnicy, karabin mu siedzi. No i fizycznie jest dobrze przygotowany, patrząc na czas samego biegu! - emocjonował się w telewizyjnym studiu TVP Łukasz Sidorowicz, mąż Natalii, naszej olimpijki, do której jeszcze wrócimy.
Na drżących nogach
To, co wywalczył Badacz, zmarnował na kolejnej zmianie startujący do niej z szóstego miejsca Jan Guńka. Podczas pierwszej wizyty na strzelnicy jeszcze się wybronił przed rundą karną, ale dobierać musiał trzy naboje. Powtórka w pozycji stojącej okazała się fatalna, skutkując czterema pudłami, a więc i jedną rundą karną. - Na trasie nie czułem się źle, ale startu nie mogę zaliczyć do udanych. Nie pomogłem drużynie... - mówił przed telewizyjnymi kamerami Guńka. I tłumaczył kolejne pociski poza tarczą nerwami związanymi z debiutem olimpijskim. - Błędy wzięły się z emocji. Nogi drżały – wyjaśniał. A karne kółko podsumowywał z żalem w głosie: - Nie można nie domykać trzech strzałów...
Piorunujący finisz
Na półmetku nasza sztafeta była na dwunastym miejscu. Kiedy zaś po pierwszym strzelaniu Kamili Żuk spadła jeszcze o trzy lokaty wydawało się, że po raz kolejny przyjdzie się nam zadowolić miejscem „nastym” w stawce. - Kamila przeciąga strzały – drapał się po głowie w telewizyjnym studio były olimpijczyk, Grzegorz Guzik. Po niezłej drugiej wizycie na strzelnicy (jedno dobierania) Żuk – już po raz trzeci uczestnicząca w igrzyskach – mocno przyspieszyła na ostatnim kółku, dzięki czemu Polska wróciła na dwunaste miejsce. A na ostatniej zmianie pokaz dała Natalia Sidorowicz. - Mam wrażenie, że po różnych przeżyciach w ciągu sezonu, bieg i strzelanie zaczynają się u niej zazębiać – dodawał jej małżonek. Pozycja jedenasta, potem dziesiąta, wreszcie – na ostatniej pętli – dziewiąta, po uporaniu się m.in. z utytułowaną Czeszką, Marketą Davidovą! Radość? Zdecydowanie tak!
Zgodnie z prognozami, walka o złoto rozgrywała się między ekipami Francji i Włoch, przy czym – zwłaszcza od trzeciej zmiany, podczas której Lou Jeanmonnot znacząco „odsadziła” Dorotheę Wierer – jasnym stało się, że „Trójkolorowi” (choć w zupełnie innym składzie) powtórzą sukces sprzed ośmiu lat z Pjongczangu.
(DaL)
________________________Fajna zmiana
Trzy pytania... do Konrada Badacza
1. Jak się czuje na igrzyskach debiutant?
- Naprawdę się cieszę, że tu jestem. Atmosfera na stadionie jest głośna, jest dużo kibiców, to bardzo pozytywne. Nie powiem, że się w ogóle nie stresuję, bo bycie na igrzyskach to jest coś! Ale oczywiście czekam na kolejne starty.
2. A jak pan ocenia własny występ w sztafecie? Oddawał ją pan na szóstym miejscu, po fajnym strzelaniu – tym drugim poniżej 20 sekund!
- Superdobrze! Fajna zmiana, strzelanie bliskie perfekcji, bo oddałem jeden tylko niecelny strzał. Natomiast - będę to powtarzać - nie skupiam się kompletnie na tym, jak jest szybkie. Robię to po prostu automatycznie. No i bieg chyba nie był najgorszy: dziewiąty czas na pierwszej zmianie też fajnie wygląda.
3. Ma pan wrażenie, że jest pan tutaj w optymalnej formie?
- Po jednym starcie tego nie powiem w stu procentach, ale mam nadzieję, że tak jest. Ale kolejne biegi pokażą, czy udało się w pełni „wstrzelić” z formą.
