Kawał roboty dobrej. I... niepotrzebnej?

We wtorkowy wieczór, po szalonym meczu, „rezerwiści” wicemistrza kraju sięgnęli po Puchar Polski na szczeblu Śląskiego ZPN-u. Czy to był ich ostatni oficjalny mecz?

Co będzie z nami? - na to pytanie zatroskany Seweryn Gancarczyk nie był w stanie odpowiedzieć nawet prezesowi Śląskiego ZPN-u Henrykowi Kuli. Fot. Facebook Górnik Zabrze

 Górnik Zabrze

Od 3:0, przez 3:4 i 4:5, aż do 6:5 – tak układał się dla młodych „górników” scenariusz ich finałowego starcia w Turzy Śląskiej z miejscową Unią. Seweryn Gancarczyk nawet specjalnie nie miał nastroju na radość. - Niektórych chłopaków momentami nie poznawałem; w defensywie mieliśmy straszne problemy – tłumaczył szkoleniowiec zabrzańskiej młodzieży.

Jego mocno stonowanej radości trudno się dziwić i z innego powodu: plotka o rozwiązaniu drużyny rezerw po zakończeniu tego sezonu, a więc i wycofaniu jej z Betclic 3. Ligi, wciąż żyje własnym życiem. I nie może doczekać się weryfikacji: w jedną bądź drugą stronę. Czy więc zdobywcy wojewódzkiego PP (za ten sukces Śląski ZPN wręczył czek na 50 tys. złotych) dostaną szansę na kontynuowanie pucharowej drogi na szczeblu centralnym?

- Oby ta przygoda miała szansę trwać dalej. Moim zdaniem nie stoimy na straconej pozycji w meczach z drugo- czy trzecioligowcami – oceniał cytowany już Gancarczyk. Ale nie ma w tym momencie pojęcia, czy tak będzie. - O ile wiem, decyzja jeszcze nie zapadła. Mam nadzieję, że w tym tygodniu się pojawi. Bo niepewność jest najgorsza – dodawał z westchnieniem.

Nie on jeden. - Kontrakt z Górnikiem mam ważny jeszcze przez rok. Co dalej? W tym momencie nie wiem – Aleksander Tobolik, autor zwycięskiej bramki, rozkładał bezradnie ręce, pytany o plany i nadzieje na najbliższe tygodnie i miesiące. 20-latek ma już za sobą dwa ekstraklasowe występy, jeszcze za kadencji Jana Urbana. Nie zdołał jednak utrzymać się w szerokiej kadrze ekstraklasowej po zmianie szkoleniowca. - W minionym sezonie zaproszeń na treningi pierwszej drużyny nie miałem – przyznaje.

Te słowa mógłby wypowiedzieć właściwie każdy z jego kolegów z „dwójki”. I to jest jeden z powodów, dla których w Zabrzu wciąż zastanawiają się nad wdrożeniem w życie pomysłu likwidacji rezerw. Lista zawodników, którzy trafili z drugiej drużyny do pierwszej, jest w ostatnim czasie żałośnie krótka. Dariusz Stalmach, Dominik Szala, Dominik Sarapata - „górnicza” młodzież, wypromowana w ostatnich latach, trafiała do seniorów raczej bezpośrednio z grup juniorskich niż z rezerw. Grający w trzeciej lidze zespół generuje też określone koszty: kontraktów, transportu na mecze itp. Stąd też pojawiające się przy Roosevelta wątpliwości dotyczące dalszego jego funkcjonowania.

Może gdyby nie nadzwyczajne obowiązki – m.in. netflixowa premiera filmu o jego życiu i karierze – Lukas Podolski, nowy właściciel Górnika, już podjąłby ostateczną decyzję. - Na razie jej jeszcze nie ma – informuje klubowy rzecznik Mateusz Antczak. I choć gratuluje „rezerwistom” sukcesu, nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kto skorzysta z miejsca w rozgrywkach pucharowych na szczeblu centralnym, wywalczonego przez podopiecznych Gancarczyka. Być może będzie to najstarsza grupa juniorów, grająca w CLJ.

A co z „rezerwistami” w przypadku rozwiązania ekipy? Niektórym klub być może poszuka wypożyczenia; m.in. po to podpisano niedawną umowę partnerska z Puszczą Niepołomice. Inni najpewniej dostaną wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy. - Na razie ode mnie dostali wolne. Dużo dobrej roboty zrobili w tym sezonie – przypomniał Seweryn Gancarczyk.

(DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się