Katowice na zawsze w moim sercu

Rozmowa z Piotrem Świerczewskim, wicemistrzem olimpijskim z Barcelony

Piotr Świerczewski zawsze z przyjemnością wraca do Katowic. Tutaj na stadionie przy Bukowej z Marianem Janoszką. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Przy okazji Spodek Super Cup wrócił pan do Katowic, żeby trochę pograć w hali. Akurat pobyt w tym mieście był początkiem pana kariery, spędził pan tu kilka wspaniałych lat. Czym dla pana jest ten powrót?

- Muszę zaznaczyć, że jest on trochę sentymentalny. Przecież ja w Katowicach spędziłem najfajniejsze pięć lat tej swojej polskiej części kariery. Wtedy się rozwijałem, przyjechałem tutaj gdy miałem 16 lat, wyjechałem gdy miałem 21. Zdobyłem z GieKSą dwa Puchary Polski i Superpuchar, a… nawet też dwa (uśmiech). To były piękne czasy dla GKS-u Katowice. Dlatego wracam tu z przyjemnością, mam dobre wspomnienia i sentyment dla tego miasta i klubu. Za każdym razem i nie mówię tylko o wizycie z okazji turnieju w Spodku. Zawsze gdy przejeżdżam przez Katowice, to mi się miło na sercu robi (uśmiech). Można powiedzieć, że jest to miasto, w którym wychowałem się sportowo.

Zawsze był pan znany z nieustępliwości, z twardej gry. Czy tak jest nadal? Czy ciągle ma pan tyle siły, żeby prezentować ten styl, który pan zawsze prezentował?

- Wie pan…  Piotr Świerczewski to najprawdopodobniej najstarszy zawodnik podczas turnieju w Spodku (uśmiech). Wydaje mi się, że to już nie  jest chyba ten czas, żeby pokazywać swoje umiejętności. W tym turnieju bardziej grałem po to, żeby przeżyć (uśmiech). Chodzi o to, żeby nie wywieźli mnie na noszach i żeby jakiejś plamy nie dać (uśmiech). Lata lecą, PESEL mówi sam za siebie, więc na to, co pokazywałem na boisku w Spodku, trzeba było patrzeć z pewnym dystansem. W tym turnieju grali na tyle młodzi chłopcy, że prawdopodobnie jestem starszy od ich rodziców (uśmiech). Musieli być więc dla mnie wyrozumiali. A ja? Wychodziłem na 2-3 minuty, ale cieszyłem się, że mogłem rywalizować z młodzieżą. To miłe przeżycie.

Po odejściu z Katowic grał pan w wielu miejscach na całym świecie. Czy takie turnieje są rozpowszechnione?

- Przede wszystkim grałem we Francji. Tam liga kończy się tuż przed świętami, a zaczyna zaraz po Nowym Roku. Nie ma więc czasu, żeby rozgrywać takie turnieje, zwłaszcza halowe, czy na sztucznej nawierzchni.  Nikt o tym nawet nie mówił. Jedynie w lecie jeździliśmy w różne strony  świata na podobnego rodzaju mecze towarzyskie. W Polsce to o tyle możliwe, że zima piłkarska trwa trochę dłużej, jest większa przerwa między ligową jesienią i wiosną. Jest więc u nas czas na takie imprezy, świetne turnieje świąteczne i noworoczne, choćby Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, gdzie łączymy się z Jurkiem Owsiakiem i zbieramy pieniądze, żeby pomóc innym.

Rozmawiał Paweł Czado

Piotr Świerczewski

Ur. 8 kwietnia 1972 roku w Nowym Sączu

70 meczów i 1 gol w reprezentacji Polski w latach 1992-2003. Wicemistrz olimpijski z Barcelony w 1992 roku. Uczestnik mistrzostw świata w 2002 roku.

Kluby: Dunajec Nowy Sącz, Sandecja Nowy Sącz, GKS Katowice (1989-93), AS St. Etienne (1993-95), SC Bastia (1995-99), Gamba Osaka (1999), SC Bastia (1999-2001), Olympique Marsylia (2002-03), Birmingham City (2003), Lech Poznań (2003-04), Cracovia (2004), Lech Poznań (2005-06), Groclin/Dyskobolia Grodzisk Wlkp. (2006-07), Korona Kielce (2007), Dyskobolia (2008), Polonia Warszawa (2008), ŁKS Łódź (2009), Zagłębie Lubin (2009), ŁKS Łódź (2010), Reprezentacja Dziennikarzy Warszawa (2010), Tęcza Płońsk (2012), Tarnovia Tarnowo Podgórne (2014); 228 meczów w polskiej ekstraklasie i 12 bramek, 278 meczów w lidze francuskiej i 15 bramek, 15 meczów w lidze japońskiej i jednak bramkę, 1 mecz w lidze angielskiej.

Sukcesy: Puchar Polski (1991 i 1993 z GKS-em Katowice, 2004 - z Lechem Poznań, 2007 - z Cracovią). Superpuchar Polski (1992 z GKS-em Katowice i 2004 - z Lechem Poznań), Puchar Intertoto (1997 - z Bastią).