Katastrofa w trzech aktach
Mistrzowie Polski uwierzyli, że mogą wygrać z Rayo Vallecano, ale w prosty sposób dali się odrzeć z marzeń. Byli w raju, spadli do piekła.
Po pierwszej połowie można było bić brawo… Fot. Przemysław Szyszka / Press Focus
Dwa ciosy
Spotkanie rozpoczęło się od mocnych uderzeń gospodarzy, ale lechici odpowiedzieli najlepiej, jak się da. Najpierw było zamieszanie z rzutem wolnym. Sędzia odgwizdał faul na Luisie Palmie, pokazał żółtą kartkę jednemu z obrońców, ale podszedł do monitora sprawdzić potencjalną czerwoną kartkę. Ku zaskoczeniu wszystkich ukraiński arbiter… anulował rzut wolny i przyznał futbolówkę zawodnikom Rayo. Powtórki pokazały, że była to słuszna decyzja. Zdenerwowany Honduranin postanowił przekuć złość w coś dobrego i w 11 minucie głową idealnie skontrował dośrodkowanie Joela Pereiry, dając Kolejorzowi prowadzenie.
Podopieczni Inigo Pereza poczuli się urażeni, jeszcze mocniej zaatakowali i z każdą minutą byli coraz groźniejsi. Lech przetrwał cięższy moment i przygotował… zimny prysznic. Antonio Milić zagrał na wolne pole do Pablo Rodrigueza, który podał przed pole karne do Antoniego Kozubala, a młodzieżowy reprezentant Polski płaskim strzałem pokonał bramkarza gospodarzy.
Proste błędy
Druga połowa mogła zacząć się wyśmienicie, ale Rodriguez przekombinował i nie dał rady pokonać bramkarza Rayo. Niewykorzystane okazje się mszczą i tak było w tym meczu. W 58 minucie wykazał się Bartosz Mrozek, który sparował strzał z kilku metrów, ale 60 sekund później musiał już wyjmować piłkę z siatki. Zagranie z prawej strony, Isi Palazon uprzedził Pereirę i pokonał 25-letniego golkipera.
Lechici z każdą minutą byli coraz bardziej nerwowi. Czerwone Szarfy szukały swoich szans, ale piłki tylko odbijały się od różnych części ciała gości. Czasami obrona Lecha była wręcz rozpaczliwa, ale skuteczna. Do 83 minuty. Dośrodkowanie z lewej strony, piłką minęła obrońców Kolejorza, zagapił się Michał Gurgul, a nadbiegający Jorge de Frutos huknął pod poprzeczkę. Za prosto poznaniacy dali sobie strzelić gole. Gospodarze zaś nie próżnowali, a katastrofa poznaniaków nadeszła w doliczonym czasie gry. Dalekie zagranie dotarło do Alvaro Garcii, który w sytuacji sam na sam pokonał Mrozka…
Miłosz Cebo
◼ Rayo Vallecano – Lech Poznań 3:2 (0:2)0:1 – Palma, 11 min (głową), 0:2 – Kozubal, 39 min, 1:2 – Palazon, 58 min, 2:2 – de Frutos, 83 min, 3:2 – Garcia, 90+4 min
RAYO: Batalla – Balliu (55. Alemao), Lejeune, Ciss, Pacha – Trejo (55. Ratiu), Valentin, Gumbau (55. Diaz) – Perez (80. de Frutos), Camello (55. Palazon), Garcia. Trener Inigo PEREZ.
LECH: Mrozek – Pereira, Skrzypczak, Milić, Gurgul – Ouma, Kozubal – Bengtsson (59. Ismaheel), Rodriguez (59. Lisman, 82. Gumny), Palma (71. Jagiełło) – Ishak (59. Agnero). Trener Niels FREDERIKSEN.
