Katastrofa pod pałacem
Jak warszawskie mistrzostwa świata obnażyły grzechy polskiego basketu 3x3.
Co dalej z polską kadrą? Czy zostanie zbudowana od nowa? Fot. Kosz Kadra
To, co się wydarzyło w stolicy, zszokowało polskich kibiców. Był to też wstrząs dla kierownictwa Polskiego Związku Koszykówki, które imprezę na własnym terenie traktowało priorytetowo i zapowiadało, że obie nasze ekipy powalczą o czołowe miejsca. Tuż przed startem turnieju także liderzy reprezentacji mówili wprost, że interesują ich wyłącznie medale. Realia okazały się brutalne. Jedna wygrana polskich koszykarek i 16. miejsce w turnieju, zero wygranych kadry męskiej i dopiero 18. miejsce...
Drastyczny regres męskiej kadry
O ile w przypadku kobiet można mówić o wypadku przy pracy, to nasza męska reprezentacja zanotowała ogromny regres. Im bardziej rozwija się dyscyplina, tym mocniej cofają się Biało-Czerwoni. Przypomnijmy – Polacy zajęli siódme miejsce w igrzyskach olimpijskich w Tokio, a szóste przed dwoma laty w Paryżu. Polska była też trzecią drużyną mistrzostw świata w 2019 r. w Holandii, jednak przed rokiem koszykarze nie dali rady zakwalifikować się do mistrzostw Europy, zabrakło ich na mistrzostwach świata w Mongolii, a teraz przed własną widownią doznawali wyłącznie porażek.
Kontrowersyjne słowa trenera
Tę katastrofę skomentował dla portalu PZKosz trener kadry, Piotr Renkiel. – To prawdopodobnie najgorszy rezultat w mojej karierze. Po raz pierwszy nie udało nam się wyjść z grupy, dlatego traktuję to również jako osobistą porażkę – wyznał. Potem wygłosił dość zaskakujące zdanie: – W kontekście igrzysk olimpijskich w Los Angeles ten turniej nie miał takiego znaczenia. Mówiłem zawodnikom, że to, co zaczynamy teraz, to początek długiej drogi, by dostać się na upragnioną amerykańską ziemię.
Słowa trenera, które de facto dewaluują warszawskie mistrzostwa, rozwścieczyły kibiców. „Jak po takim występie naszej drużyny trener może udzielać wywiadu z takim uśmiechem na ustach?”, „Chłopie, co ty gadasz, gołym okiem było widać, że oni nie mieli sił”, „Pan trener to najlepiej jakby zrezygnował ze stołka, brak wyników chyba do czegoś zobowiązuje”, „Żenada… wywalić tego nieudacznika i czas zacząć na poważnie podchodzić do 3x3” – to tylko nieliczne komentarze na facebooku naszej federacji.
Brak doświadczenia i brutalne statystyki
Renkiel zbudował skład wyłącznie w oparciu o zawodników koszykówki 5x5. Tymczasem w baskecie 3x3 gra jest dużo szybsza, inaczej ustawia się zasłony, inna jest taktyka. To właściwie inna dyscyplina sportu, a wkroczyli do niej gracze ze starymi nawykami, ukształtowani w odmianie klasycznej. Poza Przemysławem Zamojskim trójka graczy w naszej kadrze nie miała doświadczenia w tej grze. Michał Sokołowski przed startem mistrzostw rozegrał ledwie 31 meczów 3x3, Adam Waczyński – 51, a Marcel Ponitka – 81. Dla porównania słynny łotewski duet Lasmanis – Miezis ma w sumie blisko... dwa tysiące spotkań! Niemiec Denzel Agyeman, który ma dopiero 21 lat, rozegrał w 3x3 ponad pół tysiąca oficjalnych spotkań! Polacy byli wolniejsi od rywali, nie wytrzymywali też w końcówkach. Czy to wina wieku? Zamojski ma 39 lat, Waczyński – 36, a Sokołowski – 33, a najmłodszy w zespole Ponitka to 28-latek. Wydaje się, że skład zbudowano zupełnie bez głowy i pomysłu. Idea, że liderzy kadry 5x5 sprawdzą się równie dobrze w 3x3, okazała się niewypałem.
Niepokoi fakt, że trener mówi, iż to tylko wypadek przy pracy i „dopiero początek długiej drogi...”. Na razie nie zabrał głosu nikt z centrali. Czy szkoleniowiec po tak ważnej imprezie jak mistrzostwa świata zostanie rozliczony przez federację? Czy skład kadry zostanie zmieniony?
Przeprosiny pań i apel o wiarę
Kadra kobiet ma wysoki ranking – przed rokiem w Ułan Bator otarła się o podium mistrzostw świata i regularnie występuje w mistrzostwach Europy. Dlatego występ pod Pałacem Kultury i Nauki można uznać za jednorazową wpadkę i mieć nadzieję, że zespół trenerki Edyty Koryzny wciąż stać na sukcesy. Pani trener zabrała w tej sprawie głos: – W imieniu całego zespołu przepraszam, bo rozbudziliśmy apetyty i obiecywaliśmy dobre emocje. W moim odczuciu było ich jednak za mało, by zrekompensować końcowy wynik. Dziś czujemy przede wszystkim smutek. To nawet nie jest niedosyt, bo to słowo nie oddaje tego, co teraz czuję.
Dwa kluczowe mecze w drugim dniu turnieju Polki przegrały bardzo wyraźnie – 13:20 z Azerkami oraz 10:21 z Holenderkami. – Emocje i presja były ogromne. Ten turniej był dla nas bardzo ważną lekcją, z której musimy wyciągnąć wnioski – dodaje trenerka.
Obszerny post po mistrzostwach zamieściła na swoim profilu w mediach społecznościowych Aleksandra Zięmborska, liderka naszej reprezentacji. W pełnym emocji wpisie podsumowała występ reprezentacji, odnosząc się zarówno do sfery sportowej, jak i bezprecedensowej otoczki wokół turnieju. „Czy wynik sportowy sprostał oczekiwaniom? Oczywiście jestem świadoma, że nie. Biorę tę odpowiedzialność na siebie – wiem, że zawiodłam. Ten turniej nie potoczył się tak, jak marzyłyśmy” – napisała liderka kadry.
Zięmborska podkreśliła jednak, że zespół nie zamierza przepraszać za samą postawę, ponieważ każda z zawodniczek zostawiła na boisku maksimum sił. Odrzuciła także głosy krytyki dotyczące rzekomo zbyt intensywnej promocji medialnej drużyny przed turniejem, uznając, że popularyzacja dyscypliny była w pełni uzasadniona. „Proszę Was o jedno – nie traćcie w nas wiary. Nie odwracajcie się od tej kadry. Dajcie sobie spokój z hejtem w Internecie. My wiemy, co zrobiłyśmy źle i jakie wnioski musimy wyciągnąć. Obiecuję Wam, że wrócimy silniejsze i na każdym kolejnym turnieju damy z siebie absolutne 100 procent” – zakończyła Zięmborska.
(pp)
