Karuzela z dyrektorami

W porównaniu z innymi pucharowiczami, zadziwiająco spokojnie płynie czas w Dumie Podlasia. Na razie najważniejsze transfery przeprowadzono nie w szatni, a w gabinetach.

Radosław Kucharski, czyli „autotransfer” do Jagiellonii. Fot. Wojciech Dobrzynski/Legionisci.com/PressFocus

 JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

Afimico Pululu? Brak. Bartłomiej Wdowik? Brak. Alejandro Pozo? Brak. Trzy nazwiska, trzy niesatysfakcjonujące kibiców Jagi odpowiedzi na pytanie o obecność tych zawodników na rozpoczętych w tym tygodniu przygotowaniach brązowego medalisty minionego sezonu do nowych rozgrywek. W przypadku pierwszego nie udało się skusić go do pozostania w Białymstoku – jak się wydaje – w Polsce w ogóle. Drugi – po okresie wypożyczenia ze Sportingu Braga – przyjęty byłby z otwartymi ramionami, ale kwota odstępnego zapisana w jego kontrakcie z portugalskim pracodawcą jednak odstrasza Białostoczan. Ostatni z wymienionych sam chętnie by został na Podlasiu, ale też trudno dopiąć już nie wypożyczenie, a definitywny transfer. Zaś nowych kandydatów na każdą z tych pozycji znaleźć – jak widać – bardzo trudno...

Jedynym pewniakiem w rubryce „przybyli” jest dziś Michał Perchel, do soboty jeszcze 18-latek, wyciągnięty z Puszczy (Niepołomice). Zastąpić ma przede wszystkim starszego o rok Miłosza Piekutowskiego, który szczęścia szuka na francuskiej ziemi. Teraz to on będzie naciskać Sławomira Abramowicza; chyba że ten też trafi na dobrą zagraniczną ofertę. Wtedy na Podlasiu chętnie powitaliby Xaviera Dziekońskiego, swego wychowanka zarabiającego w ubiegłym sezonie na chleb w Kielcach.

Inne plany? Są, ale... - Transfery lubią ciszę – Adrian Siemieniec, sam łączony już z różnymi klubami, głównie z Beneluksu, z dotychczasowego (pozornego?) marazmu nie robił sprawy w dniu spotkania z podopiecznymi, inaugurującego przygotowania. Faktem jest, że – prócz wspomnianego Perchela – jedyny transfer miał miejsce w gabinetach. Łukasz Masłowski, współtwórca sukcesów Jagi w ostatnich sezonach, z dyrektorów poszedł w (wice)prezesy w Widzewie. W Białymstoku długo dumano nad jego następcą: pojawiały się nazwiska Jarosława Gambala (już w Częstochowie), Tomasza Stefankiewicza (jeszcze w Bytomiu), Artura Płatka (od teraz też w Łodzi). W końcu na placu został Radosław Kucharski (dyrektorował już w Legii, AEK-u Ateny i Wiśle Płock, gdzie... sam swój kontrakt wykupił, by przenieść się do Dumy Podlasia, na razie do końca sezonu 2028/29).

„Zdolności rekrutacyjne Radosława Kucharskiego oraz jego umiejętność skutecznego poruszania się na różnych rynkach będą kluczowe w kontekście nadchodzącego okienka transferowego” - reklamował nowego współpracownika inny dyrektor – zarządzający – w białostockich gabinetach, Maciej Szymański. A przewodniczący rady nadzorczej sportowej spółki, Wojciech Strzałkowski, zwrócił uwagę, że „Kucharski ma szerokie kontakty międzynarodowe oraz udokumentowane doświadczenie w budowaniu kadr zdolnych do walki w europejskich pucharach”.

Po owocach go poznacie – można dodać. Na razie w owocowym koszyczku jednak pustki...

(DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się