Karty rozdają kontuzje
O wynikach meczów 7. kolejki w dużym stopniu zadecydowały urazy zawodników. Włókniarz i Falubaz na półmetku zdecydowanie odstają od reszty stawki.
Unia Leszno nad wyraz łatwo poradziła sobie w Zielonej Górze. Tu Ben Cook (kask biały) przed Andrzejem Lebiediewem (czerwony). Fot. Marcin Karczewski/PressFocus
Tym razem to piątkowe mecze przyniosły więcej emocji niż niedzielne. Mistrz Polski z Torunia w końcu spisał się na miarę oczekiwań, a Unia Leszno udowodniła, że ma prawo myśleć o najlepszej czwórce. Problem mają we Wrocławiu, gdzie kontuzje połowy drużyny mogą pozbawić Spartę szansy walki o medale.
„Cel w Sparcie się nie zmienia”
Sparta mimo ogromnego pecha i kontuzji aż trzech zawodników, w tym dwójki liderów (Artiom Łaguta, Dan Bewley) poradziła sobie w Częstochowie, wygrywając w piątek 48:42. To, co wystarczyło na słabiutkiego Włókniarza, może okazać się jednak niewystarczające w kolejnych meczach. We Wrocławiu zakontraktowali Mikkela Becha, który wznowił karierę po sześciu latach przerwy, i widać, że na razie zdecydowanie odstaje od zawodników w ekstralidze. Jedyny punkt zdobył, pokonując Szymona Ludwiczaka. - Kilka lat nie jeździł, zaczął sezon w lidze duńskiej, ale to oczywiście w żaden sposób nie jest ten poziom, co u nas. Każde przejechane przez niego okrążenie będzie jednak działało na naszą korzyść. Szyjemy z tego co mamy. Chyba zacznę biegać do kościoła, klęknę przed ołtarzem i będę się modlił o brak kontuzji, bo co zaczynają się jakieś rozgrywki, mamy ogromnego pecha w tym aspekcie. Z drugiej strony wierzę, że wrócimy mocniejsi. Nie chcę wróżyć kiedy zawodnicy wrócą na tor. Na razie nikt takiej wiedzy nie ma – przyznał po spotkaniu trener Wrocławian Piotr Protasiewicz. - Mikkelowi z pewnością towarzyszył bardzo duży stres. Mam nadzieję, że się odnajdzie, bo pamiętam, że w przeszłości jeździł bardzo dobrze. Oby to była kwestia kilku treningów. Jak znajdzie lepszą prędkość, będzie miał więcej przyjemności z jazdy na wyższych pozycjach. Wiadomo, że przy takich osłabieniach jest bardzo niewielkie pole błędu, ale nasz cel się nie zmienia. Czekamy na naszych kolegów aż się wykurują – dodał Maciej Janowski, który zapisał przy swoim nazwisku aż 13 punktów.
Ultra szybki Dudek
Gorzowianie mocno zaczęli mecz na toruńskiej Motoarenie, od podwójnej wygranej Pawła Przedpełskiego oraz Jacka Holdera z Patrykiem Dudkiem oraz Norickiem Bloedernem. Torunianie szybko połapali się jednak w ustawieniach, błyskawicznie wyrównując straty i wychodząc na kilkupunktowe prowadzenie. Przełomowym wyścigiem był dziewiąty, gdy Robert Lambert po trasie wyprzedził Jacka Holdera oraz Mathiasa Pollestada, dołączając do prowadzącego Dudka (31:23). Decydujące uderzenie nastąpiło dwa biegi później. Stal w ramach rezerwy taktycznej desygnowała niepokonanego do tego momentu Thomsena, który wspólnie z Holderem mieli odrobić część strat. Jednak to zabójczo szybki w tym biegu Dudek z Mikkelem Michelsenem przyjechali na dwóch pierwszych miejscach (39:27) i stało się jasne, że mistrzowie Polski, którzy nie mieli tego dnia słabych punktów, już tego nie wypuszczą. Skończyło się wygraną czternastoma punktami. W Stali zawiodła druga linia, przede wszystkim Adam Bednar, który zdobył zaledwie dwa punkty. - Spodziewaliśmy się trudnego meczu, bo w Toruniu jest mnóstwo doświadczonych zawodników, a my jesteśmy młodą drużyną. Sezon jednak trwa i możemy te straty odrobić – podsumował zdobywca 12 punktów Anders Thomsen.
Myszy coraz słabsze
Szanse Zielonogórzan w starciu z Unią Leszno już przed meczem zostały bardzo mocno zredukowane przez kontuzję Dominika Kubery w lidze szwedzkiej, za którego nie można było zastosować zastępstwa. Mogły się „wyrównać” za sprawą upadku Piotra Pawlickiego dzień przed meczem na torze w Glasgow (o tym obok – dop. red.), ale „Piter” w Grodzie Bachusa czuł się jak ryba w wodzie, przez cały mecz tracąc zaledwie punkt. To samo zresztą można powiedzieć o wszystkich Bykach poza młodzieżowcem Kacprem Manią. Obraz bezradności Falubazu bezlitośnie obnażyły biegi, w których stosowali rezerwy taktyczne – a i tak przegrywali podwójnie. Jeden z nich został zweryfikowany na 3:3 z powodu przejechania dwoma kołami po trawie przez Nazara Parnickiego, bo porażka (38:52) byłaby jeszcze wyższa. Choć Leszczynianie w pełni kontrolowali wydarzenia torowe, to spotkanie mogło się podobać, a Leon Madsen, Keynan Rew czy Andrzej Lebiediew potrafili wyrywać punkty na samej kresce.
◼ Pres Grupa Deweloperska Toruń – Gezet Stal Gorzów 52:38
TORUŃ: Dudek 10+1 (1,1*,3,3,2), Lambert 10+3 (3,2,2*,2*,1*), Bloedorn 5+2 (0,2*,2,1*), Michelsen 8+2 (2,3,1*,2*,0), Sajfutdinow 12+1 (1*,3,3,3,2), Duchiński 2+1 (2*,0,0), Kawczyński 5 (3,0,2), Derek ns
GORZÓW: Holder 9+1 (2*,2,1,1,3), Szymko ns (-,-,-,-,-), Przedpełski 7 (3,1,2,1,0), Chatłas 0 (-,-,-,-), Thomsen 12 (3,3,3,0,0,3), Paluch 3+2 (1,1*,1*,0), Bednar 2 (d,2,0,0,0), Pollestad 5+1 (0,1*,0,3,1)
◼ Stelmet Falubaz Zielona Góra – Fogo Unia Leszno38:52
ZIELONA GÓRA: Rudolf ns (-,-,-,-,-), Lebiediew 8 (3,2,0,1,1,1), Przem. Pawlicki 8+3 (1,2,2,1*,1*,1*), Curzytek 0 (0,0,-,-), Madsen 13 (2,2,3,1,3,2), Hurysz 2+1 (1*,1,0), McDiarmid 4 (2,0,2), Cairns 3+1 (0,1*,2,0)
LESZNO: Zengota 6+1 (2*,1,3,0), Kołodziej 9+1 (1,3,2*,3,0), Cook 10+1 (3,3,2,0,2*), Rew 10+1 (2,1,1*,3,3), Piotr Pawlicki 14 (3,3,3,2,3), Parnicki 3 (3,0,w), Mania 0 (0,0,0), Konieczny ns
| 1. Grudziądz | 7 | 11 | 48 |
| 2. Wrocław | 7 | 10 | 44 |
| 3. Grudziądz | 7 | 10 | 20 |
| 4. Lublin | 7 | 8 | 80 |
| 5. Leszno | 7 | 8 | 32 |
| 6. Gorzów | 7 | 7 | 18 |
| 7. Zielona Góra | 7 | 2 | -82 |
| 8. Częstochowa | 7 | 0 | -160 |
1-4 – play off, 5-8 – play down
