Karol i Seba w jednym staną składzie
Po sześciu ligowych meczach bez zwycięstwa Mateusz Stolarski chciał przede wszystkim mentalnie potrząsnąć podopiecznymi. W język się więc nie gryzł w trakcie kadrowej przerwy.
Z pozoru wygląda to tak, jakby Sebastian Bergier i Karol Świderski wzajemnie sobie przeszkadzali. Ale trener Łodzian jednak chce znaleźć dla nich obu miejsce na murawie. Fot. Artur Kraszewski/Press Focus
WIDZEW ŁÓDŹ
Z perspektywy dzisiejszej gnającego świata, w którym każdy news po godzinie jest już lekko „zaśmierdły”, odwoływanie się do gry kontrolnej Łodzian sprzed dwóch tygodni wygląda jak medialne samobójstwo. Kto wie jednak, czy remis 2:2 z drugoligowym Górnikiem Łęczna, w którym dwubramkową stratę Widzewiaków z pierwszej połowy odrabiała jedenastka w składzie z m.in. Mikołajem Kopko, Alanem Knapkiem, Antonim Klukowski, Igorem Buszem i Filipem Przybułkiem (w sumie mają... 98 lat, i – wyłącznie za sprawą Klukowskiego, syna byłego reprezentanta Kanady, Michaela – 171 minut w ekstraklasie), nie będzie swego rodzaju „momentem zero”, na który czekają bezskutecznie fani łódzcy, ale i sam trener Mateusz Stolarski.
Panowie, mamy problem
- Przekazałem piłkarzom w szatni, że mają duży problem z tym, co pokazali w pierwszej połowie. I nie chodzi o aspekty piłkarskie, ale mentalne. Musimy przestać mówić, jak dobrym zespołem jesteśmy, bo nie jesteśmy nim na ten moment. Przyszedłem tutaj po to, żeby nie patrzeć na nazwiska. Żyjemy tu i teraz i takie sparingi dużo mówią. Nie akceptuję takiej postawy, jak przed przerwą – mówił wtedy opiekun drużyny. Po polsku, więc nie ma gwarancji, że wszyscy go w tamtej chwili zrozumieli. Natomiast na pewno ci, którzy nie rozjechali się na mecze reprezentacji różnych krajów i kategorii wiekowych, dostali w minionych tygodniach solidną dawkę fizycznych (Stolarski: - Zwiększyliśmy liczbę jednostek treningowych) i mentalnych (Stolarski: - Po Łęcznej mówiłem dosadnie, potem to jeszcze przypominałem. Mam nadzieję, że wzięli to sobie do serca) ćwiczeń.
Zaduma nad pozycjami
Wiele wskazuje, że w niedzielne popołudnie w Gliwicach kibice zobaczą inny Widzew: przede wszystkim w kontekście personalnym. - Rywalizacja otworzyła się na nowo; ci co grali dotąd mniej, dostali powiew świeżości. I podjęli walkę o miejsce w składzie, bo czują, że sprawa jest otwarta – wyjaśnił Mateusz Stolarski na przedmeczowym briefingu. I by wzmocnić ów przekaz o ewentualnej (r)ewolucji składu, dodał prosto z mostu: - Są pozycje, nad którymi się zastanawiamy.
W duecie raźniej?
Zastanawia się też zapewne trener Widzewa nad taktyką na Gliwiczan. - Większych zmian systemowych nie będzie – zaznaczał. Ale też, zapytany bezpośrednio o siłę ofensywną Łodzian, nie unikał dość jasnych deklaracji. - Karol Świderski i Sebastian Bergier mogą być w tym samym momencie na boisku – podkreślił na przykład. Tym samym byłby to powrót koncepcji z początku sezonu, jeszcze z czasów Aleksandara Vukovicia, kiedy to obaj ci piłkarze tworzyli duet napastników. Potem – również w dwóch dotychczasowych grach pod skrzydłami Stolarskiego – wymieniali się na murawie: ten drugi w końcówkach zmieniał tego pierwszego.
Dariusz Leśnikowski
