Kanadyjska Wiktoria

Ryan Fox sport ma w genach. Jego tata to legenda rugby, a dziadek krykieta. W miesiąc zwyciężył dwukrotnie na PGA Tour, kilka dni temu zostając mistrzem RBC Canadian Open.

W Kanadzie obowiązują stroje hokejowe. Fot. Facebook RBC Canadian Open

Canadian Open nie jest jakimś tam zwykłym turniejem w kalendarzu PGA Tour. To trzeci najstarszy wciąż rozgrywany turniej golfowy na naszej planecie, po The Open i U.S. Open. Po prostu każdy chce tam wygrać i każdy marzy o zdobyciu tego prestiżowego trofeum. Na liście zwycięzców znajdują się takie sławy jak: Tommy Armour, Walter Hagen, Sam Snead, Byron Nelson, Arnold Palmer, Lee Trevino, Greg Norman, Nick Price, Mark O’Meara, Tiger Woods, Jason Day, Dustin Johnson czy Rory McIlroy. Dwa lata temu w niesłychanych okolicznościach triumfował tam pierwszy Kanadyjczyk w historii – Nick Taylor, a teraz na listę zwycięzców po raz drugi wpisał się Nowozelandczyk, po 57 latach od zwycięstwa Boba Charlesa.,

Nad Wisłą znany i lubiany

Ryan Fox jest doskonale znany polskim kibicom, świetnie radząc sobie na DP World Tour w czasach, kiedy największe sukcesy święcił w tej lidze Adrian Meronk. Kiedy w lipcu 2022 roku wrocławianin zwyciężał w turnieju Irish Open, drugie miejsce z trzema uderzeniami straty zajmował w Irlandii właśnie Fox. Gdy w kolejnym roku Adrian wywalczył awans na PGA Tour, zajmując pierwsze miejsce w pierwszej edycji specjalnego rankingu teleportującego zawodników DP World Tour za Atlantyk, „Foxy” był w tej klasyfikacji drugi, tracąc do Polaka zaledwie 71 punktów, co rozstrzygało się dosłownie w ostatnim turnieju sezonu. Meronk zrezygnował z PGA Tour, wybierając rywalizację w saudyjskiej lidze LIV Golf – wygrywając tam na początku aktualnego sezonu, Ryan jest dla odmiany dwukrotnym triumfatorem PGA Tour. Adrian jak na razie nie zapewnił sobie w tym roku żadnego występu wielkoszlemowego, Fox grając już w tym roku w PGA Championship, rzutem na taśmę wyszarpał w ostatniej sekundzie kwalifikację do rozpoczynającego się dzisiaj turnieju U.S. Open. Dzięki wygranej w Toronto 38-letni Fox awansował z 75. na 32. miejsce w rankingu światowym, co umożliwiło mu grę w Oakmont, dzięki awansowi do najlepszej 60" OWGR. Teraz ma szansę zostać drugim Nowozelandczykiem, który zwyciężał w tym turnieju, po słynnym Michaelu Campbellu, który po najcenniejsze trofeum w swojej karierze sięgał w 2005 roku, najpierw awansując tam dzięki kwalifikacjom w Walton Heath, a później zatrzymując samego… Tigera Woodsa, którego pokonał dwoma uderzeniami.  

Biorę to

Ryan Fox po raz drugi w tym roku wywalczył awans do turnieju wielkoszlemowego, wygrywając tydzień wcześniej na PGA Tour. Najpierw chippując na birdie zwyciężył w Oneflight Myrtle Beach Classic, pokonując w dogrywce Harry’ego Higgsa i Mackenzie’ego Hughesa by dostać się do rozpoczynającego się cztery dni później PGA Championship. W Kanadzie znowu triumfował w dogrywce, wyważając drzwi do U.S. Open. Trzeba przyznać, że jest w tym dość konsekwentny. Przystępując do rundy finałowej Canadian Open był współliderem razem z niegdyś znanym jako cudowne dziecko golfa - Matteo Manassero. Wracający do gry po tym jak jeszcze niedawno bliski był porzucenia kariery golfowej Włoch, spadł ostatniego dnia na szóste miejsce. Za to wściekle atakował Amerykanin Sam Burns, który w niedzielę wykręcił fenomenalną rundę 62, awansując czternaście miejsc w klasyfikacji, na dzielone z Foksem pierwsze miejsce, który żeby wyrównać wynik Burnsa trafił na ostatnim greenie putta z pięciu metrów! Od tej pory panowie aż czterokrotnie wracali na osiemnastkę na północnym polu TPC Toronto, gdzie po dwóch dołkach dogrywki zmieniono nawet pozycję dołka. Na koniec to Fox popisał się absolutnie niesamowitym uderzeniem. Z niemal 240 metrów wystrzelił pocisk trójką wood nad wodą, po czym piłka wylądował miękko na greenie i zatrzymała się 7 stóp na lewo od dołka! Burns tym samym kijem, z kilkanaście metrów mniejszej odległości odpowiedział zagraniem w prawo, jakieś 11 metrów od flagi. Burns zagrał za daleko swojego putta na eagle’a i chybił na birdie. W tym momencie Nowozelandczyk miał dwa putty na zwycięstwo i zwyczajnie nie mógł już tego przegrać. „Szczerze mówiąc, Sam i ja mieliśmy małą walkę na poduszki przez trzy dołki – powiedział Fox. - Ale ten strzał, który wykonałem na osiemnastce, ten 3-wood, był prawdopodobnie najlepszym uderzeniem, jakie kiedykolwiek zagrałem. Fajnie byłoby trafić do dołka. Ale hej, biorę to”.

Mentor

Fox nie traktował golfa zbyt poważnie aż do końcowego etapu bycia nastolatkiem. Jeszcze w wieku 18 lat rzadko był w stanie złamać osiemdziesiątkę, grając głównie na polu w swoim rodzinnym Auckland. W tym czasie większość jego rówieśników tłukła w golfa na studiach, przygotowując się do kariery zawodowej. On jako dziecko skupiał się głównie na rugby i krykiecie, co jest jak najbardziej zrozumiałe, zważywszy na sportowe DNA jego rodziny. Jego tata Grant Fox jest jednym z najlepszych sportowców Nowej Zelandii, rekordzistą pod względem zdobytych punktów w Pucharze Świata w rugby. Jego dziadek Merv Wallace, który zmarł w 2008 roku, był utalentowanym nowozelandzkim krykiecistą, pełniącym nawet honory kapitana w meczach testowych. Grant Fox spędził sporo czasu będąc caddym swojego syna w początkach jego golfowej kariery, głównie pomagając mu dopracować grę mentalną. Mimo że golf i rugby to różne światy, jest też kilka podobieństw. Tata nauczył syna skupiać się na udoskonalaniu małych rzeczy, wizualizacji celu i pozostaniu wiernym etyce pracy. Po wygranej w Kanadzie Fox opowiadał o przekonaniu taty, że ​​ciężka praca pokonuje talent, kiedy ten ciężko nie pracuje: „Zawsze wmawiał mi, że jeśli ciężko pracujesz, bez względu na to, co się stanie, zawsze możesz być zadowolony z wyniku. Niezależnie od tego, czy się uda, czy nie, czy odniesiesz sukces, czy nie, zawsze możesz spojrzeć wstecz z wysoko podniesioną głową. Tata upewnił się, że zrozumiałem tę koncepcję dość wcześnie. Kiedy dorastałem, zawsze chciałem być sportowcem. Rugby i krykiet były moimi głównymi sportami, a golf pojawił się nieco później, ale zawsze trzymałem się tej samej teorii”. Fundamenty okazały się solidne. Ryan Fox odniósł 19 zawodowych zwycięstw na całym świecie. Oprócz dwóch zwycięstw na PGA Tour i czterech na DP World Tour, figuruje też na liście triumfatorów na Challenge Tour, PGA Tour of Australasia i OneAsia Tour. Kto wie, może do kolekcji dołoży też trofeum wielkoszlemowe.

125 U.S. Open

W czwartek rozpoczyna się U.S. Open, najtrudniejszy turniej wielkoszlemowy w sezonie. Jakby tego było mało, w tym roku rywalizacja powraca na powszechnie uznawaną za najtrudniejszą arenę tego turnieju, do Oakmont Country Club, nazywanego pieszczotliwie „Bestią”. Pole jest sakramencko długie, fairwaye wąskie, otoczone prawdziwą gęstwiną, a greeny szybsze od prędkości dźwięku. Taka kombinacja zwykle oznacza wiele kłopotów, krew pot i łzy i wyniki, gdzie zagranie para może być powodem do dumy, a wyszarpanie minusa z przodu nastrajać euforycznie. W turnieju zagrają absolutnie wszyscy najlepsi, z rozpędzonym jak Pendolino Scottiem Schefflerem na czele. Tytułu broni Bryson DeChambeau, który rok temu w dramatycznych okolicznościach pokonał na polu Pinehurst Rory’ego McIlroya. Wieczorne transmisje od czwartku do niedzieli na platformie Viaplay. Komentują Jacek Person i Mateusz Kniaginin.

Będzie ciekawie!

Kasia Nieciak

WYNIKI

Po czterech dołkach dogrywki Sam Burns był niepocieszony. Fot. Facebook RBC Canadian Open  

„Bestia" gotowa na przyjęcie kolejnych śmiałków. Fot. Facebook U.S. Open Championship