„Kamyk” poleci w górę

To będzie jeden z hitów 17. kolejki Bundesligi – z polskiego punktu widzenia oczywiście. Sztuki zatrzymania Bayernu w drodze po kolejne mistrzostwo spróbuje dokonać Jakub Kamiński.

Schodami w górę, schodami w dół – to częsty obraz piłkarskiej kariery. Wbrew tej fotce, Jakub Kamiński teraz z wolna wspina się na (swój) szczyt. Fot. Instagram.com/jakub.kaminskii

NIEMCY

Owa sztuka – bardzo połowicznie, bo mecze skończyły się remisami – udała się w tym sezonie tylko Unionowi Berlin i Mainz. W szeregach tej ostatniej drużyny gola Bawarczykom strzelił Kacper Potulski. Czy także „Kamyk” zdoła w podobny sposób zaznaczyć swoją obecność na boisku?

Wilki za słabe, Koziołki też

Nie byłoby to nic niezwykłego: swe pierwsze trafienie na bundesligowych boiskach – w lutym 2023 – zaliczył właśnie w meczu z Bayernem. Jego VfL Wolfsburg tamten mecz jednak przegrał, a potem Polak jeszcze trzykrotnie musiał uznawać wyższość ekipy z Monachium. Po raz ostatni – w październiku minionego roku, gdy 1.FC Koeln w 2. rundzie Pucharu Niemiec przegrało u siebie 1:4. Na tamto spotkanie nie dało się wcisnąć szpilki na trybuny RheinEnergieStadion, oglądało je 50 tysięcy widzów. – Wizyta Bayernu to w każdym mieście wisienka na torcie, a na boisku na tego rywala każdy się spręża na maksa – mówił nam wówczas reprezentant Polski. Nie inaczej będzie i w środowy wieczór, przy liczbie widzów na łamach „Kickera” znów pojawi się magiczne słówko „ausverkauft”.

Jak Polak Overatha zadziwił

Waldemara Matysika w gronie tych widzów nie będzie, choć Bonn, w którym mieszka i pracuje, od Kolonii dzieli ledwie 30 kilometrów. – Wokół siebie mam też sąsiadów, będących kibicami FCK. Co więcej, w przeszłości grywałem nawet w oldbojach tego klubu – mówi nam były reprezentant Polski, a nam szczęka opada, bo to mało znany epizod z jego życia. – To było w czasie, kiedy grałem jeszcze w Dattenfeld (1997 – dop. aut.). Jeden z trenerów zabrał mnie wtedy do Kolonii, bo FCK zawsze potrzebowało kogoś do tego zespołu. Zagrałem, a po meczu sam Wolfgang Overath (legenda klubu, złoty, srebrny i brązowy medalista MŚ – dop. aut.) podszedł do kapitana, Wolfganga Webera, i powiedział mu: „Dobry jest, zapiszcie go na listę do nas” – opowiada z uśmiechem Matysik, który grywał przez parę lat z mniej lub bardziej znanymi „starszymi panami” z Kolonii. Co więcej, przez rok zawodnikiem 1.FC Koeln – w grupie juniorów młodszych – był jego syn Mateusz. Ostatecznie jednak tenże został fanem i członkiem Borussii Dortmund, a pan Waldemar kibicowsko pozostał wierny Górnikowi (w Polsce) i HSV Hamburg, dla którego zagrał trzy sezony u progu lat 90.

Stworzony do ofensywy

– Na FC Koeln w tym sezonie chętnie jednak spoglądam w telewizji – przyznaje medalista mundialu Espana'82. Wszystko za sprawą wspomnianego Kuby Kamińskiego. – Niesamowicie mi się podoba. Szybki, techniczny, taktycznie znakomity. I bronić potrafi, i ofensywę pchać do przodu. Kolonia naprawdę jest w znacznym stopniu zależna od niego – Matysik nie może się nachwalić swego młodszego „kolegi po fachu”. Nie dziwi go więc anegdotka poświęcona „Kamykowi”.

– Jeden z moich kolegów z Polski wpadł ostatnio na trening Koziołków. Wysłał mi zdjęcie z Kubą i trenerem Lukasem Kwasniokiem (urodzonym w Gliwicach i świetnie mówiącym po polsku – dop. aut.) i powiedział, że usłyszał od Kamińskiego, że ten ma ambicje i chęć zaistnieć w silniejszym klubie. I ja wiem, że on to zrobi! – mówi nam Matysik. – Bo jest niesamowicie wszechstronny. W meczu z Bayerem Leverkusen trener postawił go na lewej obronie, bo trzeba było zatrzymywać szybkie skrzydła gospodarzy. FCK przegrało ten mecz, ale „Kamyk” był najlepszy w zespole. A ostatnio, z Heidenheim, pchał kolegów do przodu, dzięki czemu skończyło się remisem 2:2. On zresztą jest stworzony do ofensywy, żeby przypomnieć to jego wyjście do prostopadłej piłki po podaniu Lewandowskiego w meczu z Holandią! – pan Waldek aż cmoka z zachwytu na wspomnienie polskiego gola.

Ultrasi chcą po swojemu

Sęk w tym, że Bayern w tym sezonie to maszyna do wygrywania. – Boję się, że Koeln też go nie zatrzyma... – wzdycha nasz rozmówca. – Na dodatek trener Kwasniok ma trochę problemów z kibicami – dodaje. Ultrasi domagają się głośno więcej minut na murawie dla Saida El Maly. 19-latek zdobył już siedem goli (i dołożył trzy asysty). – Większość tych liczb robi, gdy wchodzi z ławki. A kibice chcą wymóc na trenerze, by grał od pierwszej minuty. Ale kiedy jest w wyjściowym składzie, nie jest tak skuteczny – analizuje Matysik. – A Kwasniok, moim zdaniem, ma rację, bo El Mala jeszcze nie jest w pełni fizycznie gotów na Bundesligę!

Ale może – wespół z „Kamykiem” – wymyśli coś takiego, co wprawi pełne trybuny RheinEnergieStadion w euforię?!

Dariusz Leśnikowski

Bundesliga – 17. kolejka
◼ 1.FC Koeln – Bayern Monachium
dziś, 20.30 – Eleven Sports 1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się