Kamień z serca

Torunianie walczyli w Oświęcimiu do upadłego, przegrywając bój o strefę medalową w dogrywce.

Reece Scarlett zadecydował o awansie Unii do półfinału play offu. Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus

TAURON HOKEJ LIGA

Kto zdobędzie pierwszego gola, ten odniesie zwycięstwo – deklarowali szkoleniowcy obu zespołów. I rzeczywiście tak było. Unia prowadziła 2:0, ale Torunianie doprowadzili do remisu. O awansie Oświęcimian do półfinału zadecydował złoty gol Reece'a Scarletta w 68 min i w tym momencie usłyszeliśmy huk w boksie gospodarzy. To spadł kamień z trenerskiego serca. Uff, odetchnęli z ulgą wszyscy skupieni wokół Unii, natomiast Energę trzeba pochwalić za rewelacyjną grę w play offie, w którym toruńscy hokeiści wznieśli się na wyżyny umiejętności.

Oba zespoły zdawały sobie sprawę z wagi tego spotkania, tyle że hokeiści Unii musieli wygrać, bo taka presja towarzyszyła im od początku sezonu. Natomiast Torunianie chcieli i mogli, bo awans do strefy medalowej byłby długo oczekiwanym sukcesem. Goście chyba nie wytrzymali psychicznie tego ciężaru odpowiedzialności. Od początku dali się zepchnąć do obrony i w połowie tercji oddali zaledwie jeden strzał, zaś rywal – dziesięć. Najważniejsze, że po stronie gospodarzy były dwa gole. Anton Svensson  nie był w stanie zatrzymać krążków po uderzeniach Ołeksandra Peresunki, który trafił między jego parkanami. Gdy Andrij Densykin powędrował na ławkę kar, Ville Heikkinen potwierdził, że Uniści nie zapomnieli o grze w przewadze. Gospodarze w tym okresie solidnie za pracowali na kolejne trafienie. Po stracie tych bramek goście otrząsnęli się i zaczęli szukać szans w kontrach. Denis Fjodorows oraz Ilia Korenczuk (dwa razy) mogli zmienić wynik. W drugiej części tej odsłony gra się wyrównała i ekipa z Torunia powoli wróciła do równowagi, jednak w tym momencie Unia była bliżej strefy medalowej.

W przerwie w szatni Torunian doszło do mocnych słów i zobaczyliśmy odmieniony zespół. Goście bez żadnej bojaźni zaczęli z werwą zaatakować i kilka razy mocno zagrozili bramce Linusa Lundina. W 24 min Peresunko usiadł na ławie kar i goście to w pełni wykorzystali. Korenczuk zdecydował się na uderzenie z dalszej odległości, a tuż przed bramką „gumę” przekierował Fjodorows. Łotysz w poprzednich meczach nie był zbyt aktywny, ale tym razem był poważnym zagrożeniem. Hokeiści Energi pozbyli się tremy i balastu, jaki im towarzyszył. Gospodarze mieli problemy ze skonstruowaniem skutecznej akcji, a goście ciągle szukali szans na wyrównanie. Na 6 min przed końcem tercji na tafli pojawiła się wyrwa i sędziowie odesłali zespoły do szatni. Te minuty zostały doliczone po przerwie, a po nich nastąpiła zmiana stron.

Goście zaczęli niemrawo, ale szybko odzyskali rytm gry i cały czas nękali Lundina. Gdy Partanen został odesłany do boksu kar, goście zwarli szeregi i świetnie rozegrali liczebną przewagę. Jakub Lewandowski, niezwykle zdolny napastnik szkolony za oceanem, długo holował krążek w tercji rywali i w końcu oddał koledze, a ten podał do Rusłana Baszyrowa, który precyzyjnym uderzeniem doprowadził do remisu. Potem rozgorzała twarda walka. W 58:09 min Mikołaj Syty otrzymała karę, ale jego koledzy stanęli na wysokości zadania i obronili to osłabienie. Ba, niewiele przed końcem Lewandowski popisał się efektownym rajdem i był bliski zdobycia decydującego gola. Jednak o wszystkim miała zadecydować dogrywka 3 na 3, a w niej przez prawie 8 min było wiele niezwykłych akcji i sytuacji podbramkowych. W końcu w 67:37 min kapitan Radosław Galant zdecydował się na uderzenie, a do krążka, który odbił się od Svenssona, dopadł do niego Reece Scarlett i posłał do pustej bramki.

Trener Robert Kalaber odetchnął z ulgą, hokeiści świętowali na tafli, zaś kibice na trybunach. - Jesteśmy przygotowani i walczymy o złoto – zadeklarował słowacki szkoleniowiec.

Włodzimierz Sowiński

◼ Unia Oświęcim – Energa Toruń 3:2 (2:0, 0:1, 0:1, 1:0) po dogrywce

Stan rywalizacji 4-3 i awans Oświęcimian

1:0 – Peresunko – Olsson Trkulja – Partanen (6:05), 2:0- Heikkinen - Söderberg – Olsson Trkulja (8:41, w przewadze), 2:1 - Fjodorows – Korenczuk (24:16, w przewadze), 2:2 – Baszyrow – Syty - Lewandowski (45:03, w przewadze), 3:2 – Scarlett – Galant (67:37)

Sędziowali: Bartosz Kaczmarek i Krzysztof Kozłowski - Łukasz Sośnierz i Michał Żak. Widzów 3000.

UNIA: Lundin; Mäkelä – Söderberg (2), Scarlett – Morrow, Matthews – Kubeš, Mościcki – Prokopiak; Peresunko (2) – Olsson Trkulja – Partanen (2), Ahopelto – Heikkinen – Rac, Moutrey – D. Tyczyński – Petraš, Kusak – Galant – Krzemień. Trener Robert KALABER.

ENERGA: Svensson; Laitinen – Ilvessuo, Zieliński – Gimiński, Schafer – Jaworski, Ziarkowski; Korenczuk – Syty (2) – Baszyrow, Worona – Fjodorows – Denyskin (2), M. Kalinowski – K. Kalinowski – Lewandowski, Cybulski, Maćkowski. Trener Sami HIRVONEN.

Kary: Unia – 6 min, Energa – 4 min.


43 SEKUNDY w boksie kar przebywał Perusenko, gdy goście zdobyli kontaktowego gola.

58 SEKUND było do końca kary Denyskina, gdy gospodarze zdobyli drugiego gola.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się