Kabaret, po prostu zrób kabaret

Wzmocniona Jackiem Podgórskim legnicka młodzież kolejny raz udowodniła, że bardzo zależy jej na utrzymaniu.

Jacek Podgórski zdobywał bramki na wielu „frontach”, ale te sobotnie z pewnością zapamięta na długo. Fot. Gleb Soboliew/PressFocus

W sobotę kolejny raz otrzymaliśmy potwierdzenie, że poprzednie wyniki rezerw Miedzi nie były dziełem przypadku Nie licząc inauguracyjnej porażki (1:2) ze Słowianinem Wolibórz i przegranej (0:1) w zaległym meczu w Częstochowie ze Skrą, drużyna trenera Marcina Garucha punktowała w każdym spotkaniu. Efekt? Ucieczka ze strefy spadkowej i to na dystans 6 „oczek”. - Nie zatrzymujemy się i konsekwentnie dążymy do celu, jaki założyliśmy sobie przed rundą wiosenną - powiedział najniższy trener w Polsce, a w przeszłości solidny skrzydłowy z... jednym meczem w ekstraklasie. Słowa te padły krótko po ostatnim gwizdku w Goczałkowicach, gdzie bardzo długo zanosiło się na zwycięstwo miejscowych. W 64 minucie przytomnością wykazał się bowiem Michał Płonka, główkując do siatki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Uspokojeni prowadzeniem gospodarze najwyraźniej myśleli, że mec wygra się sam i pozwolili grać rywalom. Na miano bohatera spotkania zapracował Jacek Podgórski. Doświadczony pomocnik, który w tym sezonie występuje zarówno w pierwszej, jak i w drugiej drużynie, zdobył dwa gole. Oba były wręcz kuriozalne, by nie powiedzieć - kabaretowe, a skecze postanowił wygłosić Alessio Valion. Najpierw Włoch z ukraińskim paszportem poczuł się zbyt swobodnie na przedpolu, najwyraźniej za bardzo liczył, że uda mu się uruchomić akcję i się przeliczył. Naciskany przez Podgórskiego zgubił futbolówkę, która wpadła do siatki. Jeszcze większy śmiech wzbudziło zwycięskie trafienie. Podgórski zauważył bowiem, że golkiper Goczałów jest za bardzo wysunięty, więc przelobował go z połowy boiska. - Jestem dumny z zespołu, a zwłaszcza z tego, ile zdrowia, serca i determinacji włożył, żeby wygrać to spotkanie. Mamy komplet punktów, ale nie osiadamy na laurach - podkreślił szkoleniowiec Miedzianki.

A w Goczałkowicach mają o czym myśleć, bo poza punktami stracili zawodników. Dawidowi Danilczykowi strzeliła „dwójka”, zastępującemu go Szymonowi Osipowiczowi staw kolanowy (karetka zabrała go do szpitala), a Płonkę i Nikolasa Wróblewskiego „trafił” arbiter, pokazując kartki wykluczające z gry w piątkowym meczu w Polkowicach. Do tego dochodzi Mateusz Gajda, leczący uraz oka.

Marek Hajkowski

◼ KS Panattoni Goczałkowice - Miedź II Legnica 1:2 (0:0)

1:0 - Płonka, 64 min, 1:1 - Podgórski, 83 min, 1:2 - Podgórski, 90 min

GOCZAŁKOWICE: Valion - Rabczak, Zięba, Będzieszak - Maroszek, Płonka (90+3. Fidziukiewicz), Danilczyk (41. Osipowicz, 90+3. Mwinyi), Mendrela (77. Grzejszczak), Żagiel - Kiklaisz, Wróblewski (77. Biliński). Trener Jacek KOŁODZIEJCZYK.

MIEDŹ II: Narożny - Umnicki, Kaczemba, Józefiak, Kościelny - Pączek, Podgórski, Szałapata, Kowalski (64. Herbut) - Klich (90. Różycki), Żur (77. Trojanowski). Trener Marcin GARUCH.

Sędziował Gerard Gawron (Mielec). Widzów 150.

Żółte kartki: Płonka, Rabczak, Wróblewski, Zięba - Pączek, Józefiak, Herbut.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się