Już wszyscy w świecie wiedzą, kto to jest Maja Chwalińska

Po odwróceniu losów meczu z Marią Sakkari tenisistka z Bielska-Białej w poniedziałek na głównej arenie Rolanda Garrosa zagra o ćwierćfinał paryskiego Wielkiego Szlema!

Po ostatniej piłce z Marią Sakkari Maja Chwalińska nie mogła chyba uwierzyć, że zagra o ćwierćfinał Wielkiego Szlema... Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

Oficjalna strona zawodowych tenisistek WTA w końcu w sobotę dostrzegła rewelacyjny występ 24-letniej kwalifikantki z Polski - jeden ze swoich artykułów zatytułowała: „Kim jest Maja Chwalińska? Poznaj tenisistkę, która jako 114. rakieta świata awansowała do 1/8 finału Rolanda Garrosa”.

Po ostatniej piłce w sobotnim meczu z Marią Sakkari, który Polka odwróciła po przegraniu pierwszego seta 1:6, przykucnęła i na kilka sekund schowała twarz w dłoniach, dopiero potem podziękowała za grę utytułowanej Greczynce. Tymczasem w boksie Chwalińskiej szaleli ze szczęścia i ściskali się m.in. rodzice pochodzącej z Dąbrowy Górniczej tenisistki, pracujący z nią od siedmiu lat czeski trener Jaroslav Machovsky oraz prezes BKT Advantage Bielsko-Biała i jej menedżer w jednej osobie Piotr Szczypka.

Celem były kwalifikacje...

Za chwilę jeszcze raz, na dłużej, Chwalińska skryła rozgrzaną głowę pod ręcznikiem, dając upust wielkim emocjom. Po kilku minutach była już gotowa, by na trzeciej co do prestiżu paryskiej arenie – korcie Simonne-Mathieu – opowiedzieć o swoich emocjach.

Od ubiegłego tygodnia tenisowy świat przeciera oczy ze zdumienia i zachwyca się stylem gry niewysokiej (164 cm wzrostu), leworęcznej tenisistki z Bielska-Białej. Przyjaciółka i rówieśniczka światowej gwiazdy Igi Świątek od kilku lat bezskutecznie dobijała się do czołowej setki rankingu aż wreszcie pod koniec maja 2026 w stolicy Francji jej karta zamieniła się w asa.

Trudno pisać, że awans do czwartej rundy – a więc najlepszej „szesnastki” - French Open był czymś, czego Chwalińska się nie spodziewała. Nikt się nie spodziewał. Realnym celem było przebicie się przez trzystopniowe kwalifikacje do turnieju głównego.

Zupełnie nowe doświadczenie

To się udało - a potem zdarzyło się coś, co nie śniło się nikomu. Dziewczyna, która przed paryskim turniejem wygrała w tym sezonie ledwie dwa mecze w cyklu WTA Tour (w lutym w Kluż-Napoce), a jej największym sukcesem były co najwyżej tytuły w imprezach rangi challengera 125 (tak jak ten kwietniowy w Oeiras, w „ukochanej” Portugalii) pokonała trzy faworytki: mistrzynię olimpijską Zheng Qinwen, rozstawioną z numerem 23 Elise Mertens oraz byłą numer 3 na świecie Marię Sakkari, docierając do drugiego tygodnia turnieju wielkoszlemowego po raz pierwszy w karierze.
- To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Nigdy wcześniej nie byłam nawet w trzeciej rundzie Wielkiego Szlema, a teraz jestem w czwartej. Jestem bardzo dumna z pracy, którą wykonałam – mówiła Chwalińska.

Była martwa...

W sobotę przed południem wydawało się jednak, że to koniec jej pięknej paryskiej przygody. Sakkari wyglądała na tenisistkę, która odrobiła lekcje z technicznego stylu gry Polki – grała cierpliwie i uważnie, wykorzystując każdy błąd rywalki. Chwalińska sprawiała wrażenie zmęczonej – to był już jej szósty mecz w paryskim upale – i przytłoczonej stawką: popełniła 14 niewymuszonych błędów i gładko przegrała pierwszą partię 1:6. W przerwie udała się do toalety, z której wróciła „inna”.

- To był bardzo fizyczny mecz. Byłam martwa w pierwszym secie, ale starałam się walczyć o każdą piłkę. Tak naprawdę przez cały mecz walczyłam ze sobą - przyznała.

Polka znacznie podniosła poziom, a jej urozmaicona gra, w tym skróty i loby, zaczęła sprawiać coraz większe problemy Greczynce – teraz to Sakkari myliła się na potęgę.

- Poczułam się trochę lepiej, gdy prowadziłam 3:2 w drugim secie. Bardziej wgrałam się w ten mecz, zaczęłam grać agresywniej, dyktować warunki. To był moment, gdy mecz zaczął się odwracać - oceniła.

Po czwartym gemie trzeciego seta z Sakkari już całkowicie uszło powietrze - przy serwisie Chwalińskiej miała trzy break pointy na odrobienie straty przełamania. Polka wygrała jednak pięć piłek z rzędu, co pozwoliło odskoczyć na 3:1. Już do końca dyktowała warunki i zakończyła pojedynek przy pierwszej piłce meczowej pięknym wolejem.

- Jasne, że jestem zaskoczona wynikami tutaj. Nigdy mi się to nie udało. Staram się skupiać na każdym meczu, aby zaprezentować w nim swój najlepszy tenis. Mam nadzieję, że dalej będzie mi się to udawało – podsumowała Chwalińska.

Trochę niezdarna, z groźną miną

Kibice w Paryżu i dziennikarze na konferencji prasowej mogli się dowiedzieć, że poza tenisem Chwalińska lubi spędzać czas z przyjaciółmi, chodzić na zakupy i delektować się kawą. Ale sport pozostaje jej największą pasją.
- Jestem trochę niezdarna, ale wydaje mi się, że ludzie już o tym wiedzą – żartobliwie opisywała siebie poza kortem. - Lubię się bawić. Bardzo lubię też ludzi, więc jestem przyjazną osobą. Chociaż wiem, że czasami mam taką groźną albo nieprzystępną minę – dodała ze śmiechem.

Trudno się dziwić radosnemu samopoczuciu tenisistki, która za występ w Paryżu już zapewniła sobie 240 punktów do rankingu WTA, co oznacza, że w najnowszym notowaniu awansuje do ósmej dziesiątki (na razie w zestawieniu live jest 75.) i ma już zagwarantowane co najmniej 285 tys. euro nagrody.

Co ciekawe, choć ranking z przyszłego tygodnia zapewni Chwalińskiej udział w głównych drabinkach Wielkiego Szlema, to jeszcze w czerwcu czekają ją kwalifikacje do Wimbledonu – chyba że otrzyma do Londynu „dziką kartę”. Wszystko dlatego, że organizatorzy zamykają listę wcześniej i nie obejmie ona jeszcze spektakularnego awansu po Rolandzie Garrosie. Maja skonsumuje go dopiero w sierpniu na US Open, a prawdopodobnie wystarczy jej także do styczniowego Australian Open.

Na Chatrierze, o ćwierćfinał!

Niedzielna porażka Świątek nieoczekiwanie sprawiła, że to Chwalińska jest ostatnią polską tenisistką, która wciąż rywalizuje w Paryżu. W poniedziałek około godziny 14. na głównej arenie, korcie Phillippe'a Chatriera, powalczy o ćwierćfinał z Diane Parry.

Francuzka jest o rok młodsza od Chwalińskiej, ale na światowych arenach ma większe doświadczenie. Co prawda do 1/8 finału Wielkiego Szlema przebiła się po raz pierwszy, ale zadebiutowała w nim już w 2019 roku jako 16-latka z „dziką kartą”, a od czterech lat występuje regularnie we wszystkich czterech najważniejszych turniejach, czterokrotnie osiągając 3. rundę. W 2022 roku zasłynęła tym, że już w 1. rundzie wyeliminowała broniącą tytułu Barborę Krejcikovą, wówczas światową „dwójką”.

W rankingu Parry była już 48., ostatnio spadła na miejsce 92., ale trzy wygrane w Paryżu znów ją awansują w okolice „życiówki”.

Zdążyć na PSG...

Co ciekawe tegorocznego Rolanda Garrosa tenisistka z Nicei zaczęła od seta przegranego do zera z Anheliną Kalininą, ale ona też wróciła „z martwych do żywych”, odwróciła mecz z Ukrainką, a w sobotę w upale dochodzącym do 35 stopni i przy gorącym dopingu na Chatrierze wyeliminowała w trzech setach szóstą tenisistkę rankingu Amandę Anisimovą, choć Amerykanka ostatnio leczyła się po kontuzji nadgarstka i Paryż był jej pierwszym – i ostatnim – turniejem na mączce w tym sezonie.

Parry zaś poddała czekający ją mecz deblowy, bo jako fanka PSG chciała zobaczyć finał Ligi Mistrzów... - Mam nadzieję, że wygramy dwa z dwóch – zażartowała, ale do śmiechu zapewne nie było jej deblowej partnerce Fionie Ferro.

Być może Maja Chwalińska sprawi, że od poniedziałkowego wieczora Francuzka będzie mogła oglądać w najbliższych dniach tyle piłkarskich meczów, ile zechce.

Tomasz Mucha

CYTAT WEEKENDU

„Nie wiem, czy są jeszcze jakieś wolne miejsca... Ktoś poleci nocleg w Paryżu? Mam nadzieję, że wystarczy mi pieniędzy. Wiem, że już zarobiłam tu sporo, ale środki nie są przelewane od razu, wiecie? Zobaczymy, pomódlcie się za mnie”.

Maja Chwalińska po meczu z Sakkari

  

„(...) My nie polecamy. My rezerwujemy. Gratulacje i powodzenia dalej - Maja, skup się na grze, resztą zajmiemy się my - także tym, żeby twoi bliscy mogli być obok. Hydrate Your Dreams! (...) Rezerwacja zrobiona. Widzimy się w kolejnej rundzie. (...) Hotel dla pani Marceli (mamy Chwalińskiej - przyp. red.) już zarezerwowany”.

Firma OSHEE, jeden ze sponsorów Igi Świątek


Maja CHWALIŃSKA

 

Diane PARRY

Polska

 

Francja

24

Wiek

23

114.

Ranking

92.

113.

Najwyższy ranking

48.

0

Tytuły WTA

 0

26-9

Zwycięstwa-porażki 2026

17-12

0,86

Zarobki w karierze (mln USD)

3,38

0

Bilans wzajemny

0

Droga do 1/8 finału

A. Rame (Francja, 200.) 6:0, 6:3

1. runda Q

-

C. Monnet (Francja, 196.) 6:0, 6:1

2.runda Q

-

S. Lammens (Holandia, 128.) 7:6, 7:5

3. runda Q

-

Q. Zheng (Chiny, 56.) 6:4,6:0

1. runda

A. Kalinina (Ukraina, 60.) 0:6, 6:2, 6:4

E. Mertens (Belgia, 21.) 6:4, 6:0

2. runda

A. Li (USA, 29.) 6:3, 6:4

M. Sakkari (Grecja, 49.) 1:6, 6:3, 6:2

3. runda

A. Anisimova (USA, 6.) 6:3, 4:6, 7:6



3. WYTĘP w zasadniczej części Wielkiego Szlema notuje dopiero Maja Chwalińska. W 2022 roku po pokonaniu Kateriny Siniakovej była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open. W Paryżu - obok Igi Świątek - była jedną z dwóch Polek, które w tym samym roku awansowały do czwartej rundy Rolanda Garrosa. To dopiero trzeci taki przypadek w historii polskiego tenisa podczas imprez wielkoszlemowych.


OPINIE

Celebrujemy chwilę

◼ Piotr SZCZYPKA, menadżer Chwalińskiej i prezes BKT Advantage Bielsko-Biała

- Wyniki Mai w Paryżu to spełnienie moich marzeń, to przeżycia, których nigdy nie zapomnę, których nie da się opisać, ani kupić. Maja walczyła o to całe swoje sportowe życie, teraz wszystko zmieni się na lepsze o 180 stopni. To także oczywiście sukces finansowy, zapewni nam dużo większy komfort w dalszym planowaniu kariery. Celebruję te chwile, cieszę się dniem dzisiejszym. Z Parry Maja na pewno będzie walczyć.

Jestem dumny

Paweł KAŁUŻA, pierwszy trener Chwalińskiej

- Jestem dumny z postawy Mai. Cieszę się w głębi duszy, że mogłem małą cegiełkę do tego sukcesu przyłożyć. Pracowaliśmy razem w Centralnym Ośrodku Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej od 7. roku życia do matury. Widać, że Maja dojrzała, trafiła z formą, jest pewna siebie, wyluzowana, błyszczy na kortach i na konferencjach prasowych. Na mecz z Parry na pewno wyjdzie zmotywowana, będzie miała plan A i plan na B. Nie sądzę, żeby przytłoczył ją kort centralny i doping gospodarzy dla rywalki, bo w eliminacjach Maja wygrywała przecież na korcie Suzanne Lenglen i zawsze lubiła grać przy większej publiczności. To będzie ciekawy mecz, bo Francuzka też slajsuje i gra skróty, no i ma jednoręczny bekhend, ostatnią z takim była chyba obecna dyrektorka Rolanda Garrosa, Amelie Mauresmo. Może to jeszcze nie koniec tej przygody.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się