Już to przerabiali...

Piłkarze Zagłębia (czerwone stroje) walczą o to, żeby nie być „czerwoną latarnią” pierwszoligowych rozgrywek. Fot. Mateusz Sobczak/Pressfocus.pl
Już to przerabiali...
Rok 2007, 2011 oraz 2018 piłkarze Zagłębia kończyli na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Czy teraz będzie podobnie?
ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC
Ekipa z Sosnowca od kilku tygodni dzierży mało zaszczytny tytuł „czerwonej latarni" zaplecza ekstraklasy. Zagłębie z dorobkiem 11 punktów zamyka stawkę. Przed zespołem Artura Derbina jeszcze trzy mecze w tym roku.
Ekstraklasowy dramat
Jeśli sosnowiczanie nie chcą powtórki z wyżej wymienionych lat, to muszą zacząć solidnie punktować. Pierwsza okazja już dziś. Na ArcerolMittal Park przyjedzie beniaminek z Lublina, który na inaugurację rozgrywek pokonał Zagłębie 3:2. Nadarza się więc okazja do rewanżu, jak również szansa na przełamanie fatalnej passy ośmiu kolejnych meczów bez wygranej. Jeśli ekipa z Sosnowca nie zacznie wygrywać może powtórzyć się scenariusz sprzed kilku lat. W najnowszej historii klubu, a więc po reaktywacji w 1993 roku, Zagłębie trzykrotnie kończyło rok na ostatnim miejscu w tabeli, a w dwóch przypadkach taki stan rzeczy sprawiał, że kilka miesięcy później opuszczało daną klasę rozgrywkową. Po raz pierwszy taka sytuacja miała miejsce w 2007. Kilka miesięcy po awansie do ekstraklasy, kończyli rok na ostatnim miejscu w tabeli, w dodatku z wiedzą, że za korupcyjne grzechy przyjdzie im spaść o dwie klasy rozgrywkowe niżej. Zawirowania, które wówczas miały miejsce w Sosnowcu – zmiany właścicielskie, wyjście z klubu włoskich akcjonariuszy, plus oczywiście korupcja, która odcisnęła swoje piętno – sprawiły, że drużyna klecona naprędce pod wodzą Jerzego Kowalika błyskawicznie zderzyła się z ligową rzeczywistością. W 17 jesiennych meczach Zagłębie zdołało zgromadzić raptem osiem punktów. Tylko dwukrotnie sosnowiczanie byli w stanie odnieść zwycięstwo. Na nic zdały się roszady trenerskie. Ani Andrzej Orzeszek, ani Piotr Pierścionek nie dali rady wszystkiego „dźwignąć" i wiosną 2008 Zagłębie z hukiem spadło z ekstraklasy do ówczesnej II ligi. Podobnie zakończył się sezon 2018/2019. Na koniec 2018 roku Zagłębie miałotylko dwa zwycięstwa w 20 meczach, do tego dorzuciło sześć remisów i mając dwanaście punktów do rundy wiosennej przystępowało z dołu ligowej tabeli. Zatrudniony jeszcze jesienią w miejsce Dariusza Dudka Valdas Ivanauskas podjął się próby ratowania zespołu przed spadkiem, ale mimo szeroko zakrojonych działań - ściągniecie kilkunastu piłkarzy z całej Europy - do końca rozgrywek zespół nie opuścił ostatniego miejsca w tabeli.
Może być lepiej
Misja ratowania klubu przed spadkiem udała się za to wiosną 2012. Mimo, że 2011 Zagłębie kończyło jako „czerwona latarnia" ligi, to wiosną obroniło status II-ligowca. W 20 meczach sosnowiczanie zgromadzili 17 punktów dzięki czterem wygranym i pięciu remisom. Trenerem był już wówczas śp. Jerzy Wyrobek, który z powodzeniem zastąpił Piotra Stacha. Wyrobek przejmował zespół po 12 kolejkach, gdy ten miał na koncie 6 punktów i tylko jedną wygraną. Potem było już tylko lepiej. Do końca pierwszej rundy sosnowiczanie wygrali trzy mecze, dwa zremisowali i mimo ostatniej pozycji strata punktowa do bezpiecznego miejsca w tabeli nie była duża. Wiosną Zagłębie punktowało znacznie lepiej - sześć wygranych, pięć remisów przy trzech porażkach sprawiło, że zajęli na koniec rozgrywek 14 miejsce i zachowali ligowy byt.
Obecny zespół jeśli nie chce, aby ta ostatnia historia się powtórzyła ma jeszcze trzy mecze, czyli w sumie dziewięć punktów do zdobycia. Tak, aby w ligowej tabeli nieco się podnieść. Już dziś pierwsza z prób. Początek meczu z mającym swoje ambicje Motorem o godz. 20.30.
Krzysztof Polaczkiewicz
NA SREBRNYM EKRANIE
Piątek, 8 grudnia
20.20 Zagłębie Sosnowiec - Motor Lublin Polsat Sport Extra
Sobota, 9 grudnia
14.50 Wisła Płock - Podbeskidzie Bielsko-Biała Polsat Sport Premium 1
17.20 Lechia Gdańsk - Chrobry Głogów Polsat Sport Extra
Niedziela, 10 grudnia
12.30 Wisła Kraków - Górnik Łęczna Polsat Sport

