Jurajski duch walki

Zawiercianie wytrzymali presję i zdobyli Lublin. Decydujący mecz o złoto w niedzielę w Sosnowcu.

Bartosz Kwolek i jego koledzy stanęli na wysokości zadania. Fot. PAP/Wojtek Jargiło

PLUSLIGA

Jurajscy Rycerze przegrali dwa finałowe mecze z rzędu i stanęli pod ścianą. Przed czwartym starciem nie mieli już marginesu błędu. Porażka oznaczałaby bowiem koniec marzeń o złocie. Mimo trudnej sytuacji nie stracili wiary w sukces. – Jesteśmy pod ścianą, nad przepaścią, nie mamy się gdzie cofnąć i z jednej strony może być to paraliżujące, ale z drugiej może zmobilizować. Mam nadzieję, że zadziała to pozytywnie. Wierzymy, że możemy wygrać w Lublinie i wrócić do Sosnowca. Zadanie bardzo trudne, bo Bogdanka LUK jest bardzo mocna. Ważne jednak, byśmy podjęli walkę, by spoglądając w lustro mogli powiedzieć sobie, że zrobiliśmy wszystko, by wygrać – mówił przed meczem Patryk Łaba, przyjmujący Aluronu CMC Warty. – Trzeba podejść spokojniej i luźniej do tego meczu, bo w ostatnim spotkaniu duże oczekiwania i emocje nam nie pomogły. Ale nie składamy broni. Mamy nadzieję, że po ostatnim słabszym w naszym wykonaniu meczu po prostu zagramy lepiej. Zacznijmy od tego, że będziemy się cieszyć siatkówką – stwierdził jego kolega Mateusz Bieniek.

Obie drużyny od pierwszej piłki postawiły wszystko na jedną kartę. Nie stosowały półśrodków. Zawodnicy w każdą akcję wkładali maksimum siły i umiejętności. Nie zawsze wszystko wychodziło im perfekcyjnie. Zdarzały się błędy, chwile słabości, ale determinacji i woli walki nikt im nie mógł odmówić. Kibice na brak emocji nie mogli więc narzekać. Oglądali długie wymiany i nieoczekiwane zwroty akcji.

Gra była twarda. Zdobywanie punktów przychodziło z wielkim trudem. Początkowo lepiej radzili sobie gospodarze (9:6), ale Zawiercianie błyskawicznie wrócili do gry. Potem sami mieli przewagę (21:18), ale też jej nie utrzymali. Końcówkę lepiej wytrzymali gracze z Lublina i po efektownym bloku na Bartoszu Kwolku udanie otworzyli mecz.

Przegrany set nie złamał woli walki przyjezdnych. Nie załamali się też, gdy w trzeciej odsłonie przegrywali aż 8:14. – Przegraliśmy wiele wygranych meczów i to nas scementowało. Nie dajemy się złamać – wyjaśnił Łaba.

Jurajscy Rycerze pokazali charakter. Właśnie wtedy weszli na wyższy poziom. W końcu odpalili w polu serwisowym, fantastycznie też czytali grę, blokując Jacksona Younga i do tej pory skutecznego Mateusza Malinowskiego. Nawet Wilfredo Leon był bezradny, który strzelał po autach. Po drugiej stronie siatki szalał za to Aaron Russell, który raz za razem popisywał się udanymi zagraniami. Bronił, nie dawał się złamać w przyjęciu zagrywki i atakował. Świetnie też prezentował się Bartłomiej Bołądź. Atakujący miał trudne zadanie, bo rozgrywający Miguel Tavares Rodrigues wysyłał go w bój w najtrudniejszych sytuacjach. Musiał walczyć z podwójnym, a nawet często potrójnym blokiem i wychodził z tych pojedynków zwycięsko. Dołożył też coś ekstra, bo miał aż pięć punktowych bloków. - Zagraliśmy lepszą siatkówkę, może nie idealnie, ale lepiej niż w dwóch poprzednich spotkaniach. Teraz musimy się zregenerować i czekamy na piąty mecz – krótko podsumował Bartłomiej Bołądż.

Gospodarze żałowali straconej szansy, zwłaszcza wtrzeciej partii. - Była w niej szansa,bo mieliśmy dużą przewagę. Jeśli chce się myśleć o złocie, to nie wolno takiej okazji wypuścić z rąk. Nie ma jednak co rozpaczać, bo jest 2-2. Walczymy dalej w Sosnowcu – ocenił Mateusz Malinowski, atakujący Bogdanki LUK, który w środę skończył 34 lata.

Decydujący mecz w niedzielę w Sosnowcu.

(mic)

 Finał (do 3 zwycięstw)

◼ Bogdanka LUK Lublin – Aluron CMC Warta Zawiercie 1:3 (26:24, 20:25, 23:25, 20:25). Stan rywalizacji 2-2.

LUBLIN: Komenda (1), Young (9), McCarthy (7), Malinowski (12), Leon (25), Grozdanow (6), Hoss (libero) oraz Sawicki (4), Sasak. Trener Stephan ANTIGA.

ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues (3), Russell (16), Bieniek (10), Bołądź (22), Kwolek (6), Gładyr (11), Popiwczak (libero) oraz Ensing, Nowosielski. Trener Michał WINIARSKI.

Sędziowali: Mateusz Broński (Murowana Goślina) i Paweł Morawski (Poznań). Widzów 4221.

Przebieg meczu
I: 10:7, 14:15, 17:20, 26:24.
II: 10:8, 15:13, 18:20, 20:25.
III: 10:5, 15:11, 20:19, 23;25.
IV: 8:10, 10;15, 15:20, 20:25.
Bohater – Bartłomiej BOŁĄDŹ.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się