Joker w talii Pekki
Napastnik z Krynicy, Szymon Kiełbicki, udowodnił niedowiarkom, że ciężką pracą można osiągnąć wiele i wejść do reprezentacji oraz rozgościć się w niej na dobre.
Szymon Kiełbicki przebojem zdobył miejsce w reprezentacji i zamienił koszulke JKH GKS-u Jastrzębie na GKS-u Tychy. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
Początek w ekstralidze miał nadzwyczaj skromny, ale trudno się dziwić, wszak liczy sobie niespełna 20 lat, nie ma żadnego doświadczenia -zaliczył 7 goli i asystę, grając w niższych formacjach. W kolejnym sezonie było już zdecydowanie lepiej, bo zdobył 29 pkt (14 goli+15 asyst), zaś w minionym był jedną z ligowych rewelacji. Z JKH GKS Jastrzębie sięgnął po Puchar Polski, a i rozgrywkach ligowych on i jego koledzy dali się we znaki rywalom. W reprezentacji debiutował 7 listopada 2024 w meczu z Węgrami (1:4) w Budapeszcie. Pierwszego gola zdobył rok później w meczu ze Słowenią (2:3 po dogrywce) w Sosnowcu. Teraz stał się jokerem ekipy trenera Pekki Tirkkonena - wystąpił w 9 spotkaniach i zdobył 7 goli. Być może będzie jedną z centralnych postaci Biało-czerwonych podczas zbliżających się majowych mistrzostw świata Dywizji 1A w Sosnowcu. Szymon Kiełbicki, bo o nim mowa, udowodnił wszystkim niedowiarkom, że ciężką pracą można osiągnąć wiele, wejść do reprezentacji kuchennymi drzwiami i rozgościć się w niej na dobre.
- Na razie trwa twarda rywalizacja o miejsce w drużynie narodowej. Oczywiście, że chciałbym w niej wystąpić w mistrzowskim turnieju i dołożę wszystkich starań, by tak było. Do końca przygotowań zostało trochę czasu oraz trzy mecze towarzyskie i trenerzy będą mieli okazję wybrać optymalny skład – stwierdził uśmiechnięty, acz skromny Szymon.
Za mikry, za słaby?!
Jeżeli ktoś urodził się w Krynicy-Zdroju i ma rodziców entuzjastów sportu, to nie ma innej możliwości: Musi wybrać jazdę na łyżwach i naukę gry w hokeja. I tak właśnie było z 5-letnim Szymonem, bo mama Ewa zaprowadziła go na lodowisko, zaś z tatą Robertem wybrał się na mecz hokejowy i był nim zafascynowany. Może wówczas zakiełkował pomysł, by uganiać za kauczukowym krążkiem. Tradycje w rodzinie były, bo tata grał amatorsko, wujek – zawodowo, zaś dziadek był sędzią hokejowym. Po skończeniu szkoły podstawowej trzeba było dokonać wyboru. Najrozsądniej byłoby trafić do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Katowicach-Janowie. Pojawił się na testach, ale na nich przepadł!
- Byłem za mikry, bo dopiero potem śmignąłem w górę (teraz ma 185 cm – przyp. red.) i pewnie, zdaniem trenerów, miałem słabsze umiejętności techniczne od pozostałych kandydatów. Zdecydowałem się na szkołę sportową w Krakowie, a w niej była klasa piłkarska. Znalazło się tam kilku hokeistów Cracovii, bo właśnie do tego klubu się przeniosłem z Krynicy – wyjawia jeden z bohaterów minionego sezonu.
Solidne fundamenty
Szymon i kilku jego kolegów miało to szczęście, że juniorami zajmował trener Dominik Salamon, rodem z Krynicy, a jakże.
- To była solidna szkoła i trener sprawił, że z roku na rok poprawiałem swoje umiejętności – wspomina nasz bohater. - Ciężko pracowałem, ale nigdy nie miałem okazji występować w reprezentacji juniorów czy młodzieżowej. Raz jedyny znalazłem się w kadrze do lat 16 i wystąpiłem w turnieju w Pradze. To jednak był epizod i można śmiało powiedzieć, że do kadry seniorów wszedłem kuchennymi drzwiami (śmiech).
Okazuje się, że można i młody napastnik jest tego wymownym przykładem.
- Wiedziałem, że w Cracovii zrobiło się dla mnie za „ciasno”, bo szans na seniorską drużynę nie miałem i mój wybór padł na 1-ligową bytomską Polonię. W niej pod kierunkiem trenera Mariusza Puzia miałem okazję występować przez sezon. Wówczas przegraliśmy finał z sanockim Niedźwiadkami i zastanawiałem się co dalej i...
Rozkręcona przygoda...
Szymon na dobre rozsmakował się w hokejowej przygodzie i pewnego dnia gdy przebywał jeszcze w Bytomiu zaterkotał telefon. - Cześć, tu Paweł Zygmunt (też rodem z Krynicy) trener Robert Kalaber chciałby z Tobą pogadać i zobaczyć cie na lodzie. „Zigi” przyjechał się po Szymona do Bytomia i ten podczas zgrupowania kadry w Jastrzębiu miał okazję pokazać swoje umiejętności. Słowacki szkoleniowiec ma wytrawne oko i zaproponował miejsce w JKH GKS-ie.
- To była propozycja-marzenie i trudno było z niej nie skorzystać – na twarzy Szymona znów pojawia się uśmiech. - Trener Kalaber i jego ówczesny współpracownik Rafał Bernacki oraz dyrektor sportowy Leszek Laszkiewicz sprawili, że rozwinąłem się jako hokeista. Trenerzy wymagali, zaś dyrektor Leszek na każdym kroku służył radą. Początkowo grałem, może nie za dużo, ale zespół by inaczej skomponowany, jednak w ostatnim sezonie już u trenera Bernackiego grałem niemal od deski do deski w dużym wymiarze czasowym i to sprawiło, że znalazłem się w kadrze na dłużej, ale na jak długo, to wszystko zależy ode mnie.
Transferowy wyścig
Leszek Laszkiewicz przed minionym sezonem wyjawił, że Kiełbicki otrzymał kilka intratnych propozycji z możniejszych klubów, ale miał jeszcze aktualny kontrakt. Wówczas „Laszka” powiedział: - Pieniędzy u nas więcej nie dostaniesz, ale gwarantuję ci odpowiednią ilość minut na lodzie. Szymon przystał na tę propozycję i chyba nie żałuje tej decyzji.
- Dyrektorowi Leszkowi jestem wdzięczny, a i klub z Jastrzębia będę wspominał z wielkim sentymentem – mocno akcentuje Szymon. - Tutaj dostałem szansę i teraz jestem w zupełnie innym miejscu. Nie będę ściemniał, bo kontrakt się kończył i miałem kilka propozycji. Telefon cały czas dzwonił i byłem tym mocno skołowany, jednak tak naprawdę rozważałem dwie oferty: z Tychów oraz z Sosnowca. Zdecydowałem się na tę pierwszą, ale teraz moja głowa jest zaprzątnięta pracą w kadrze, bo pragnę znaleźć się w skladzie na mistrzowski turniej – mówi na pożegnanie.
Szymon Kiełbicki w czasie meczów towarzyskich grał w różnych konfiguracjach personalnych. I, jak sam przyznał, nie jest ważne na jakiej pozycji będzie występował. Jest „głodny” gry, bo przed nim nowy, ciekawy rozdział hokejowej przygody...
Włodzimierz Sowiński
Szymon KIEŁBICKI – ur. 28.04.2003 w Krynicy-Zdroju; kawaler. Kluby: KTH Krynica, Cracovia, Polonia Bytom, JKH GKS Jastrzębie. Sukcesy klubowe: brązowy medal i Puchar Polski (2025) z JKH. W THL rozegrał 144 mecze i zdobył 66 pkt (39 goli+27 asyst). W reprezentacji ma 19 występów i 7 bramek.
