Jeszcze więcej pracy
Rozmowa z Mariuszem Jopem, trenerem Wisły Kraków, beniaminka ekstraklasy
Przy Reymonta jest olbrzymi głód ekstraklasy. Na początku sezonu stadion będzie pękał w szwach. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Różne były opinie o Jordim Sanchezie i musieliście się mocniej zastanowić, czy chcecie go na ekstraklasę. Co przesądziło?
- To nigdy nie jest jeden element, a kompleks pewnych zachowań i umiejętności. Finalnie z działem sportu podjęliśmy decyzję, że Jordi jest w stanie pomóc zespołowi. Chcemy, żeby przepracował z nami normalnie cały okres przygotowawczy. Miał trochę problemów, a mimo tego był pożytecznym piłkarzem i pomógł kilka razy zespołowi. Jego osobowość, sposób bycia i funkcjonowanie w grupie również miały dla nas znaczenie. Jego pozostanie nie zamyka potencjalnych wzmocnień linii ataku.
Angel Rodado na razie tylko biega po boisku. Kiedy może dołączyć do drużyny?
- Dwa miesiące temu przeszedł operację - bardzo poważną - więc nie chcemy przyspieszać tego procesu. Rehabilitacja przebiega bardzo dobrze, wszystko szybko się goi. Natomiast chcemy być cierpliwi, by nie zrobić jakiegoś błędu, który finalnie wydłuży ten proces.
Kibice się niecierpliwią, pytają o transfery. Poprzednie lata pokazały jednak, że warto poczekać.
- Nie możemy robić nerwowych ruchów. Musimy być cierpliwi, bo rynek też się zmienia i z biegiem czasu pojawia się coraz więcej opcji. Oczywiście niektóre się zamykają, ale mam pełne zaufanie do dyrektora sportowego i do całego sztabu ludzi, którzy nad tym pracują. Codziennie w dużym wymiarze godzin analizujemy opcje, bo chcemy podejmować mądre, przemyślane decyzje, a nie kierować się emocjami. Czasami warto poczekać trochę dłużej po to, żeby to był piłkarz, który będzie pasował pod wieloma względami do naszego zespołu.
Poprzedni sezon rozpoczęliście kapitalnie, wygrywaliście wysoko, graliście efektownie. Teraz poprzeczka będzie zawieszona wyżej, ale też chcecie rozpocząć od mocnego uderzenia?
- Na pewno taki początek to marzenie - żeby zacząć grać tak efektownie i przede wszystkim efektywnie. Natomiast wiemy, że poprzeczka jest zdecydowanie wyżej. Praca, jaką zamierzamy wykonać, jest zaplanowana na jakieś 15–20 proc. więcej. Wiemy, że wymagania ekstraklasowe są wyższe i na pewno czeka zawodników dużo pracy. Przede wszystkim chcemy dbać też o to, żeby piłkarze byli zdrowi, bo wiemy, jak ważny to element. Mamy swoje doświadczenia, a chcielibyśmy bardzo być w takiej dyspozycji już na start rozgrywek, jak byliśmy rok temu. Będziemy robili wszystko, żeby do tego doprowadzić.
Kibice wykupili już wszystkie bilety na premierowe spotkanie z GKS-em Katowice.
- Frekwencja w ubiegłym sezonie była fantastyczna, więc można się było spodziewać, że w ekstraklasie będzie podobnie. Wyprzedane bilety na pierwszy mecz to coś fantastycznego. Wiemy o tym, że społeczność jest głodna spotkań w ekstraklasie. Cieszę się, że gramy u siebie i z dobrym rywalem. Na pewno będziemy chcieli dać kibicom pozytywne emocje.
Wiktor Biedrzycki powiedział, że tamten sezon można podsumować słowem „spokój”. Co według trenera będzie kluczem do tego, żeby w ekstraklasie do końca nie myśleć o utrzymywaniu się za wszelką cenę?
- Tego nie da się stwierdzić jednym słowem i podać jednego elementu, który jest decydujący. Futbol jest dosyć skomplikowanym sportem mimo swojej prostoty. Myślę jednak, że mentalność to coś bardzo istotnego - właściwe przygotowanie do spotkania pod tym względem i radzenie sobie z presją, która na pewno będzie. Gdybym miał już to tak spłycić do jednego czynnika, to myślę, że właśnie przygotowanie mentalne będzie tutaj istotne.
Rozmawiał Michał Knura
