Jesus czuwał nad miedziowymi
Nadprzyrodzone siły, które ostatnio okryły lubiński stadion nieprzemakalną powłoką, musiały i tym razem wmieszać się do końcowej fazy meczu Zagłębia z Widzewem.
Jesus Diaz w samej końcówce doliczonego czasu gry uszczęśliwił lubinian. Fot. Tomasz Folta / Press Focus
Gospodarze pozostają niepokonani na swoim boisku w tym sezonie, choć do 86 minuty nic na to nie wskazywało. Wprost przeciwnie – łodzianie prowadzili 1:0, w 80 minucie Juljan Shehu trafił w słupek, a w 81 Mariusz Fornalczyk w poprzeczkę.
Widzewskie atuty
Widzew nie zmienił swojej taktyki z ostatnich meczów, grając dwójką z przodu. I to się w dalszym ciągu sprawdzało, bo Andi Zeqiri i Sebastian Bergier nie dawali lubińskiej obronie ani chwili oddechu. Bergier zdobył gola też „do szatni” w 5 minucie pierwszej połowy, a… mogło go już nie być na boisku, bo miał żółtą kartkę i groziła mu druga, po nierozważnym wymachu ręką w walce o piłkę. Sędzia „zważył” oba przewinienia i wyszło mu, że na dwie kartki winy widzewiaka było jednak za mało.
Niech żyją rezerwiści!
Po przerwie Widzew nie miał takiej przewagi, jak w pierwszej połowie (posiadanie piłki w tej fazie 41-59!), ale kontrolował przebieg gry, skutecznie się broniąc i w podręcznikowy sposób wychodząc z defensywy kontratakami. Im bliżej końca, ledwie tlący się w zespole Zagłębia meczowy ogień zaczął się jednak coraz bardziej rozpalać. Wymiana całej drugiej linii – tylko zmiana Filipa Kocaby spowodowana była kontuzją, pozostałe to już tylko decyzje trenera – wzmocniła drużynę. Leonardo Rocha zaczął dostawać piłki w polu karnym (siedem strzałów w meczu, w tym poprzeczka w 83 minucie); wejście Michalisa Kossidisa rozrzedziło obronę Widzewa, bo trzeba było pilnować dwóch „dziewiątek”, a nie jednej; grający tylko po przerwie Tomasz Makowski może aspirować do miana najlepszego piłkarza meczu; a Jesus Diaz wbił ostatni gwóźdź do widzewskiej trumny równo z końcową syreną, jak powiedzieliby hokeiści, dokładnie w 55 sekundzie ostatniej doliczonej minuty.
Duet doskonały
Ostatnia faza meczu to popis Makowskiego i Rochy. Jeden był doskonały przy „juegos prefabricados” (po hiszpańsku to brzmi lepiej niż koślawe polskie „stałe fragmenty gry”). Dwukrotnie nie poradził sobie z nimi bezbłędny przez 85 minut Maciej Kikolski, który rok temu grał z Rochą w Radomiaku, ale chyba już zapomniał, jak strzela jego portugalski kolega.
Wojciech Filipiak
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Zagłębie Lubin – Widzew Łódź 2:1 (0:1)
0:1 – Bergier, 45+5 min (asysta Krajewski), 1:1 – Rocha, 86 min (głową, asysta Makowski), 2:1 – Diaz, 90+5 min (asysta Makowski).
ZAGŁĘBIE: Burić 6 – Orlikowski 6, Ławniczak 6, Michalski 6, Jakuba 7 – Luczić 5 (74. Kossidis niesklas.), Reguła 4 (66. Sypek 2), Radwański 3 (46. Makowski 7), Kocaba niesklas. (18. Kolan 5), Szmyt 3 (46. Jesus Diaz 6) – Rocha 8. Trener Leszek Ojrzyński. Rezerwowi: Gikiewicz, Grzybek, Ćorluka, Dziewiatowski, Nowogoński, Sochań, Woźniak.
WIDZEW: Kikolski 6 – Krajewski 6, Andreu 5, Żyro 6, Kozlovsky 6 (75. Gallapeni 1) – Baena 6, Shehu 7 (85. Klukowski niesklas.), Czyż 6 (81. Hanousek niesklas.), Pawłowski 5 (75. Alvarez niesklas.) – Zeqiri 7, Bergier 7 (75. Fornalczyk niesklas.). Trener Igor JOVIĆEVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Teklić, Volanakis, Ba, Akere.
Sędziował Tomasz Marciniak (Płock) – 8. Asystenci: Tomasz Listkiewicz (Warszawa) i Krzysztof Nejman (Płock). Czas gry - 100 min. (50+50). Widzów 5698. Żółte kartki: Ławniczak (75. niesp. zach.), Orlikowski (90+4. faul) – Bergier (11. faul), Baena (45. faul), Kozlovsky (68. opóźnianie gry), Zeqiri (75. faul), Fornalczyk (90+3. faul), Hanousek (90+5. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| ZAGŁĘBIE | WIDZEW | |
| 49 | posiadanie piłki | 51 |
| 6 | strzały celne | 7 |
| 8 | strzały niecelne | 8 |
| 4 | rzuty rożne | 3 |
| 6 | faule | 17 |
| 1 | spalone | 4 |
| 2 | żółte kartki | 6 |
