Jestem zadowolony, że klub pracuje

Rozmowa z Michalem Gasparikiem, trenerem Górnika Zabrze

Lukas Sadilek jeszcze w koszulce praskiej Sparty. Już wkrótce zobaczymy go w „górniczym” trykocie. Fot. Alex Todd/Sportpix/SIPA USA/PressFocus

Na wtorkowy turniej do Spodka nie przywiózł pan zdecydowanej większości swoich gwiazd. Rozumiem, że spowodowane to było rychłym wyjazdem na obóz i tym, żeby coś złego się nie stało?

- Tak, nie chcieliśmy kontuzji - to po pierwsze. Po drugie – to trudny moment dla chłopaków. Rozpoczęliśmy przygotowania dopiero w przeddzień turnieju, małe gry po ledwie jednym treningu to nie jest idealne rozwiązanie. Młode organizmy łatwiej się regenerują, dlatego zrobiliśmy swoisty „mix” w składzie.

W swojej karierze piłkarskiej grywał pan czasami w takich turniejach?

- Tak, kilka podobnych zaliczyłem. Właśnie jako młody chłopak, starsi i bardziej doświadczeni mieli treningi. Osobiście lubiłem takie imprezy. Byłem zawsze nieźle wyszkolonym technicznie zawodnikiem, więc lubiłem te małe gry.

Za nami święta i Nowy Rok, było zatem trochę czasu dla rodziny. Ale pewnie i trochę czasu na przemyślenie waszej końcówki jesieni, w której chyba można było trochę więcej punktów nazbierać i w lepszych nastrojach ją skończyć...

- Jasne, ta końcówka nie była idealna. W tym wolnym czasie bardzo dokładnie analizowałem wiele rzeczy, w tym i te ostatnie mecze. Nie mieliśmy w nich idealnej wyjściowej jedenastki – i to był klucz. Nie jesteśmy tak mocni jak kilka innych zespołów, w których praktycznie nie ma różnicy między podstawowym składem i chłopakami, którzy rozpoczynają mecz na ławce. W Radomiu (Górnik przegrał tam 0:4 – dop. aut.) zmieniłem system, bo nie miałem środkowych pomocników, ale nie wyglądało to dobrze, zwłaszcza w pierwszej połowie - i to zdecydowało, że przegraliśmy. A potem był wieńczący jesień dwumecz z Lechią. Nie będę krył: przygotowaliśmy się bardziej na pucharowy bój. Wygraliśmy, a Lechia była mocniejsza w drugim spotkaniu. Ale ono długo było otwarte. Przy stanie 1:1 to my mieliśmy poprzeczkę i szukaliśmy gola. A potem strzelili szybko dwie bramki i potwierdziło się, że możemy wygrać, ale i przegrać z każdym. Taka jest ekstraklasa w tym sezonie.

No właśnie! 11 punktów między prowadzącym a strefą spadkową to normalne?! Świadczy o sile ligi, czy wręcz przeciwnie?

- Cóż, kluby mają coraz większe pieniądze, wzmacniają się, kupują dobrych piłkarzy. Stąd malejąca różnica między drużynami. To widać nie tylko w naszym kontekście, ale nawet tych zespołów, które z sukcesami grają w Europie. One bardziej niż inni starają się rotować podstawowym składem, ale i tak rywale – mający sześć dni na przygotowanie się do meczu, a niegrający co trzy-cztery dni – bywają po prostu fizycznie lepiej przygotowani do takiego meczu. To drugi powód wyrównania, spłaszczenia tabeli.

A może pan powiedzieć, że i Górnik zaczyna z wolna być gotowym na Europę?

- Powiedziałem to i po dziesiątej kolejce, jak byliśmy liderem, i po następnych również, że walka o tę Europę będzie trwać do końca. Jasne, chcemy grać o puchary, byliśmy jesienią i drudzy, i pierwsi w tabeli. Ale różnice są tak małe, że po trzech wiosennych kolejkach równie dobrze możemy być w trójce, jak i znaleźć się na siódmej-ósmej pozycji.

Nie po raz pierwszy już na początku okienka transferowego dużo się mówi o Górniku, dużo się spekuluje na temat waszych ewentualnych zysków personalnych. Zakłada pan, że tych zmian zimą trochę będzie? Że wciąż potrzebne są nowe twarze w Górniku? Na których pozycjach?

- Jasne, że chcemy się wzmocnić - jak każdy. I bardzo mi się podoba, że dwaj dobrzy piłkarze już są z nami, że mogą lecieć z nami na zgrupowanie – mówię oczywiście o świetnym skrzydłowym Brandonie Dominguesie i o pomocniku Lukasie Sadilku. Ale ja już mówiłem – i zdania nie zmieniam - że chcemy się w każdej formacji wzmocnić. Zobaczymy, czy znajdziemy jakiegoś solidnego młodego napastnika, może jeszcze jakiegoś skrzydłowego, także kogoś do obrony. Jestem bardzo zadowolony, że klub pracuje, i że jesteśmy jeszcze mocniejsi, niż jesienią. Choć oczywiście normalne jest i to, że jeśli pojawi się jakaś dobra oferta, możemy kogoś sprzedać jeszcze w tym okienku.

U progu nowego roku popularne są wróżby. Więc i ja pana zapytam: kto będzie mistrzem Polski?

- Za trudne pytanie. Nie wiem...

A który z dwóch bliskich panu krajów zagra w 2026 w finałach mistrzostw świata?

- Też trudno powiedzieć. Wiem, że w Słowacji mamy fajną drużynę, dobrze grającą. A na dodatek oba mecze możemy zagrać w domu. Ale oczywiście trzymam kciuki również za Polskę. Może obie reprezentacje zagrają na mundialu?

Rozmawiał Dariusz Leśnikowski

Michal Gasparik. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się